Zadbana aż do przesady?

Chcemy wyglądać młodo i atrakcyjnie, niezależnie od wieku. Coraz łatwiej to osiągnąć. Od czego są bezbolesne i superskuteczne zabiegi dermatologiczne?

W kwadrans powiększysz usta, w godzinę pozbędziesz się zmarszczek, a w dwie zmienisz kształt owalu twarzy. Czy to bezpieczne? Tak, o ile nie dasz się złapać w sidła wyścigu o tytuł najpiękniejszej. Pielęgnacja urody też może stać się nałogiem.

Reklama

Kto przesadza z dbaniem o swój wygląd? Modelki, piosenkarki, gwiazdy filmowe? Otóż nie, ten problem dotyczy coraz większej liczby kobiet takich jak ty czy ja. W pogoni za ideałem nasze wymagania rosną. Chcemy, żeby kosmetyki i zabiegi działały szybciej, intensywniej. Jesteśmy gotowe na wiele wyrzeczeń - wydajemy pieniądze, poświęcamy swój wolny czas - oby tylko zmiana na lepsze była widoczna natychmiast. Czy to zjawisko nowe? Niezupełnie. Mój wzór kobiecości to babcia Jola. Nigdy nie stosowała wyszczuplających diet, nie jeździła do spa na zabiegi ujędrniające, nie nakładała na twarz maseczek przeciwzmarszczkowych. Za to niezależnie od pory dnia i roku zawsze chodzi w makijażu i w pantoflach na wysokich obcasach. - Chcesz być piękna, musisz cierpieć - powtarza. Na pewno muszę?

Wbrew naturze

Czasem zaczyna się niewinnie. Chcesz podążać za trendami i odważnie sama eksperymentujesz z najaktualniejszymi tendencjami. Równie często jak po kolorowe kosmetyki sięgasz po pęsetę do regulacji brwi. Czy to błąd? W niektórych przypadkach może się okazać, że tak. Ania, moja koleżanka ze szkoły średniej, miała brwi ciemne i gęste. "Męskie" - mawiała. A chciała być delikatna i kobieca jak jej ideał z kolorowych magazynów: Gwen Stefani, wokalistka No Doubt.

Żeby jak najbardziej upodobnić się do idolki, stopniowo wyskubywała włoski pęsetą aż... na łukach brwiowych pozostały kreseczki o szerokości dwóch milimetrów. Codziennie zanim zrobiła makijaż, tropiła odrastające brwi w powiększającym lusterku - w starciu z determinacją Ani nie miały szans. Po roku wyskubywania osiągnęła swój cel, włoski przestały odrastać i prawie ich nie było. Pojawiły się za to szerokie blizny, które jako pierwsze przyciągały wzrok. Wiele się od tego czasu zmieniło. Buntowniczka Ania dziś jest nauczycielką. Ale cienkie jak niteczki brwi pozostały. Zyskała nawet dzięki nim przezwisko "pani McDonald´s". Bo dwa łuki układają się w kształt litery M zupełnie jak na szyldzie znanej restauracji.

Dowiedz się więcej na temat: zabiegi | problem | solarium | kosmetyki | blizny | brwi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje