Zdrada jest sygnałem alarmowym

- Gdyby nie było zdrad, bardzo wiele związków by się rozpadło znacznie wcześniej - stwierdza ceniona psychoterapeutka Katarzyna Miller. Zdrada jest jednym z tematów, który pojawia się w jej nowej książce. Znani mężczyźni pytali Miller o wszystko, co im w duszy gra.

PAP Life: Co było dla pani impulsem do pracy nad książką "Męskie sposoby na damskie rozmowy"?

Reklama

Katarzyna Miller: Rozmawiałyśmy z moją koleżanką Suzan Giżyńską o tym, że najlepiej rozmawia się z inną kobietą i że kobiety narzekają na mężczyzn w tym względzie. Jednak każda z nas potrafiła sobie przypomnieć jakiegoś kolegę, z którym świetnie się gadało. Nagle Suzan wyszła z pomysłem, że mogłabym zaprosić interesujących, znanych mężczyzn do rozmowy. Mieliby oni mnie, kobietę, pytać o życie. Tego zadania podjęło się "siedmiu wspaniałych". Okazało się, że z mężczyznami też da się dobrze rozmawiać! Niektórych interlokutorów znałam wcześniej, innych nie. Bez względu na to, wszyscy byli otwarci, szczerzy, zainteresowani tematami, jakie poruszaliśmy. Nasze rozmowy odbywały się przed kamerą. Niewykluczone, że ukażą się w telewizji.

Na co dzień rozmawia pani też z mężczyznami jako psychoterapeutka. Czy w ostatnich latach mężczyźni zaczęli chętniej korzystać z pomocy specjalistów takich jak pani?

- O tak! I zauważyłam z wielką radością, że przychodzą na terapię mężczyźni ogromnie interesujący. Nie tacy, którym się jeszcze nic nie ułożyło w życiu, a by chcieli, tylko właśnie tacy, którzy już bardzo dużo osiągnęli, ale wiedzą, że czegoś im brakuje. Rozmawiamy o miłości - trudnej, nieudanej, odrzuconej; o poczuciu niepełnego sensu życia; rozwoju osobistym; ojcostwie. Z panami spotykam się indywidualnie, grup męskich nie prowadzę, chociaż bywam o to proszona. Uważam, że grupy z mężczyznami powinni prowadzić tylko mężczyźni. Od przedszkola chłopcy uczeni są przez kobiety, bywa też, że dorastają obok samotnych matek. Wystarczy tego, panom potrzeba wzoru męskiego!

O czym powinni pamiętać mężczyźni, żeby być dobrymi partnerami do rozmowy dla kobiet?

-
Kobiety ubolewają nad tym, że mężczyźni ich nie słuchają. Panowie z góry zakładają, że kobiety nie mają nic ciekawego, ważnego do powiedzenia. Oczywiście, kiedy mężczyzna uwodzi kobietę, jest zupełnie inaczej. Ale gdy rozmawia z nią np. służbowo, to zdarza się że próbuje traktować ją lekceważąco.

Jak rozmawia się pani z mężczyznami, gdy spotyka się pani z nimi podczas psychoterapii?

- O ile kobiety rozmawiają chętnie i przychodzi im to łatwo, o tyle mężczyźni muszą się trochę ze mną oswoić, przekonać się, czy dobrze ich rozumiem. Boją się, że będę ich oceniać, albo że będę zdecydowanie narzucać im swoje poglądy, tak jak to często robią ich matki. A, jak się łatwo domyślić - są na tym punkcie wyczuleni. Ale to nie był ten przypadek, bo moi goście nie byli moimi pacjentami, tylko "współrozmówcami."

Odnieśmy się do kilku zagadnień omawianych w książce. Zaintrygowało mnie pytanie, które zadał pani Tomasz Kot, dotyczące tego, jak najlepiej rozpoczynać dzień. Co mu pani odpowiedziała?

- Dobrze jest najpierw przeciągnąć się w łóżku. Nie ma co pędzić jak oszalały do roboty. Zachęcam, aby w lustrze popatrzeć sobie w oczy i powiedzieć np. "Dzień dobry! Chcę być z tobą cały dzień", żeby wyrazić sympatię do siebie. Kiedy jest cieplej, możemy otworzyć okno, zaczerpnąć powietrza, zachwycić się widokiem, zapachem, jeśli to świeży poranek.. Odkryłam wiele lat temu coś ciekawego. To, co robię powoli, zajmuje mi tyle samo czasu jak to, co robię w pośpiechu. Uświadomiłam sobie, że kiedy pędzę, to coś mi upadnie, o czymś zapomnę, miotam się, w efekcie tracę dużo czasu. Dlatego zaczynam dzień spokojnie.

A teraz myśl, którą podzieliła się pani z Michałem Olszańskim: "Gdyby nie było zdrad, bardzo wiele związków by się rozpadło znacznie wcześniej". Dla wielu takie stwierdzenie może być szokujące

- Zdrada jest sygnałem alarmowym. Jeśli ktoś z pary dopuścił się zdrady, albo zamierza to zrobić, to oznacza, że para ma do wykonania ogromną pracę. Rzadko się zdarza, że jeden z partnerów odchodzi z inną osobą. Przeważnie ukrywa romans i chce zostać w starym związku. Zdrada pokazuje, że kto inny jest fascynujący tylko na początku. Później uzmysławiamy sobie, że nasza druga połówka ma wiele zalet, dobrze mnie zna, a ta nowa osoba wcale nie jest taka wspaniała. Najpiękniejsze odrodzenie małżeństwa jest wtedy, gdy seks z partnerem znów jest ognisty.

Napisała pani nawet osobną książkę poświęconą zdradzie - "Kup kochance męża kwiaty".

- Mnóstwo par podziękowało mi za te książkę. Potraktowali ją poważnie i utrwalili swój stały, "stary", związek po zdradzie. Parę kobiet obraziło się na mnie za ten tytuł, a mężczyźni raczej go lubią - myślą, że namawiam do zdrady. Broń Boże, nie! Podkreślam, jesteśmy zdradzani nieustannie, już od dziecka - zaczyna się od obietnic, których nie dotrzymują rodzice. Dlatego bardzo byśmy chcieli nie być zdradzani przez naszych ukochanych partnerów. Zdrada boli - i dobrze, bo gdyby nas nie poruszała, nie znaleźlibyśmy motywacji do pracy nad związkiem.

Czy jeśli zaliczymy skok w bok, powinniśmy się do tego przyznać partnerowi?

- Moim zdaniem, nie. Partner nie jest naszym rodzicem ani spowiednikiem. Po drugie, jeśli zdecydujemy się na jakąś przygodę, robimy to dla siebie. Zazwyczaj nie robimy tego przeciwko swojemu partnerowi. Chcemy po prostu poczuć, że ktoś nas pragnie, że wciąż jesteśmy atrakcyjni.

W książce przywołała pani powiedzenie, które funkcjonuje w pani środowisku zawodowym: "Jeśli facet ci powie, że żyć bez ciebie nie może, to uciekaj". Dlaczego kobieta ma uciekać po takiej deklaracji ze strony wybranka?

- Facet, który tak mówi, boi się sam siebie, nie umie być z sobą. Najprawdopodobniej zawiśnie na partnerce i nieźle ją wyssie, dając ledwo co z siebie.

Konwencja książki zakłada, że to pani odpowiada na pytania dżentelmenów. Ale czasami role się odwracają. Pytała pani swoich rozmówców chociażby o cechy, jakie powinny mieć kobiety, z którymi mogliby mieć szczęśliwe życie. Co od nich pani usłyszała?

- Mówiąc o wymarzonej kobiecie, panowie wspominali o inteligencji emocjonalnej, autentyczności, o tym, że kobieta powinna siebie lubić. Chcą też, żeby ich wspierała. Podobają mi się cechy, które wskazali, więc proszę: wy też tacy bądźcie!

Na koniec zapytam - czy zazdrości pani czegoś mężczyznom?

- Och, kiedyś czegoś zazdrościłam, ale później pomyślałem, że mogę to spokojnie nadrobić. Chodzi o tańczenie z kobietami. Kiedyś, dawno temu, na tańcach wpadłam w ramiona dziewczyny z cudownym biustem. Wtuliłam się w nią i pomyślałam: "Boże, jak cudownie. Ale faceci mają dobrze". A teraz z kobietami tańczę równie często, co z mężczyznami. Potrafię i prowadzić, i być prowadzoną. Teraz niczego mężczyznom nie zazdroszczę. Lubię ich lubić.

Książka "Męskie sposoby na damskie rozmowy" ukazała się nakładem Wydawnictwa Czerwone i Czarne. Katarzyna Miller zaprosiła do rozmowy znanych mężczyzn, m.in. Tomasza Kota, Zbigniewa Zamachowskiego i Michała Olszańskiego. Oni pytali, ona odpowiadała.
Rozmawiał Andrzej Grabarczuk (PAP Life)


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje