Zmienię cię w lepszy model

Czy kobieta może zmienić mężczyznę według własnego "widzimisię"? Nie może i nie powinna - twierdzą psycholodzy. A jeśli marzy, żeby jej partner był po prostu pełen sił, optymizmu, energii? Trzeba znaleźć metodę, by ukochany uwierzył, że zdrowy styl życia to świetny pomysł.

Sylwia chciała znowu zobaczyć w Bartku wysportowanego faceta w seksownych dżinsach. Klara nie poznawała narzeczonego: jakby w miesiąc postarzał się o trzydzieści lat. "Naprawię mojego mężczyznę", postanowiły. Tylko jak? Nie ma kursów ani podręczników z podpowiedziami. Uczyły się na własnych błędach. Już wiedzą: grzech główny to zmieniać faceta na siłę. Manipulacja to gra nie fair. Lepsze efekty przynosi życzliwa pomoc. Jak zmienić mężczyznę, żeby nie czuł się zmieniany?

Reklama

Przepraszam, czy pan jest moim mężem?

Sylwia: Początek walki
Nasze nowe życie zaczyna się od dzikiej awantury. Kinderbal u sąsiadów. Menu dla dzieciaków: frytki, hamburgery, cola, kremowy tort. I mój mąż w kolejce po czwartego hot doga. Tak, skrupulatnie liczę. Podobnie jak zjedzone na deser dwa kawałki tiramisu plus garść krówek. Co za wstyd. Bartek obżera się na kanapie. Wyjmuje z ciasta świeczki i oblizuje je z kremu. Koszula - rok temu za luźna - napina się na brzuchu.

"Opanuj się, odstaw ten talerz", syczę do ucha. Obraża się. Wieczorem ostentacyjnie wyciąga z lodówki słoik ze smalcem, kroi grube pajdy chleba. "Ty nie jesz? - pyta zaczepnie. - A może rzodkiewkę zagryziesz szczypiorkiem?".

W nocy na zgodę chce się kochać. Odmawiam. "Nie będę się mierzyć z zawodnikiem sumo", wypalam. Bartek trzaska drzwiami i wynosi się na kanapę do salonu. Zimna wojna trwa tydzień. Wraca do sypialni, ale o seksie zapominamy na kilka miesięcy. Nawet kiedy mam ochotę, Bartek miewa kłopoty. Kiedyś paradował nago, teraz z łazienki wychodzi owinięty ręcznikiem i przemyka do łóżka. Jego waga to tajemnica, ale widzę - brzuch zasłania mu świat. Wstydzi się. I dobrze - myślę. Namawiam: "Koleżanka zna świetnego dietetyka. Będę ci gotować. Zapiszemy się na siłownię". Nadyma się i obraża. Krytyka tylko go rozjusza.

Znasz jakąś dietę?

Podjada ukradkiem. Znika "pięterko" ptasiego mleczka, znajduję puste torebki po nachos. Rok temu w sylwestra Bartek dezerteruje. Nie może dopiąć się w ostatnim garniturze. - "Nie idę na imprezę. Znasz jakąś skuteczną dietę?", pyta błagalnie. Całuję go mocno. Odzyskam mojego męża - wierzę. Jeszcze nie wiem, że czeka mnie droga przez mękę.

Klara: O mało nie rozstaliśmy się przez anginę. Trzecią tamtej zimy. Chory facet jest nie do zniesienia. Marudzi. Czepia się. "Na co ty, do cholery, wydajesz pieniądze! Zobacz, jakie są rachunki. A w lodówce nie ma nawet masła." "Gdzie podział się mój chłopak", żartowałam. Wpatrzony, zakochany, zgodny... i hiperaktywny. W weekendy nigdy nie siedzieliśmy w domu. "Jedziemy na kajaki. Zapiszmy się na krav magę. Chodź na konie. Albo chociaż na spacer", namawiał. Niezmordowany. W dzień i nocą w sypialni.

Dowiedz się więcej na temat: spa | bartek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje