Zmobilizowałam klientki do wspólnego odchudzania

– Nie mogłam słuchać, jak kobiety narzekają na figurę – mówi pani Małgorzata, właścicielka butiku, która założyła grupę dla odchudzających się klientek. – Skrzyknęłam je. Teraz razem dbamy o linię.

- Fatalnie wyglądam w tej sukience, wystają mi boczki - skarżyły się klientki Małgorzaty Kondewicz, która prowadzi butik Vis A Vis w Ostrołęce. Uwagi do swojej tuszy miały niezależnie od tego, czy nosiły rozmiar 40, 42 czy np. 48.

Reklama

- Mówiłam im, że jęczenie: "Jestem gruba, brzydka", nic nie da. Trzeba coś z tym zrobić! - uśmiecha się Małgorzata. - Postanowiłam, że zaczniemy razem się odchudzać. Miałam już na tym polu pewne sukcesy, bo od dwóch lat starałam się zdrowo i mniej jeść. Pomyślałam, że mogę się podzielić doświadczeniami.

O swoim pomyśle opowiedziała koleżance z liceum, Beacie Czerepskiej, która prowadzi w Ostrołęce klubokawiarnię Wehikuł. Przyjaciółki ustaliły, że spotkania będą się odbywać we wtorki o godzinie 18. - Wtedy większość z nas jest po pracy i może wygospodarować trochę czasu dla siebie - mówi Małgorzata. - Zaczęłam więc działać. Zachęcałam do wspólnego odchudzania moje klientki, napisałam też o akcji na Facebooku.

Na pierwsze spotkanie przyszło dziesięć pań: od trzydziestki do sześćdziesiątki. Jedną z nich jest Barbara Brzozowa z Ostrołęki: - Jeszcze dwa lata temu, kiedy mój syn miał wesele, ważyłam około 60 kg, ale potem stopniowo nabierałam ciała. Przytyłam 12 kg. Zaczęło mi to trochę przeszkadzać, lecz sama nie mogłam się zmobilizować do odchudzania. Kiedy usłyszałam o pomyśle pani Małgosi, pomyślałam, że w grupie łatwiej i że będziemy się wzajemnie wspierać i motywować. Jak jedna schudnie, druga będzie chciała jej dorównać...

Z zawodu jestem kucharzem-dietetykiem, więc przynoszę dietetyczne dania. Ostatnio robiłyśmy razem sałatkę, wcześniej chudą zupę z kapusty. Zapraszam też specjalistów - opowiada Małgorzata. - Część moich znajomych zniechęca się, że musiałyby gotować na dwa garnki. W jednym dla siebie, w drugim - dla reszty rodziny. Ale ja na przykład, szykując schabowe dla męża i syna, kawałek schabu, zamiast smażyć, duszę dla siebie z warzywami. Robiąc dla nich mielone, kilka kulek mięsa wrzucam do wody w warzywami oraz przyprawami i gotuję. To nic skomplikowanego!

Na spotkaniu, na które zajrzałyśmy, dietetyczka Sylwia Szewczyk udzieliła paniom wskazówek na temat zdrowego odżywania, a Bartosz Stryjewski, który prowadzi zajęcia fitness w swoim klubie, pokazał kilka prostych ćwiczeń, jakie można robić, choćby podczas oglądania ulubionego serialu. - Wystarczy wykonywać je 15 minut dziennie, by pobudzić metabolizm, dzięki czemu łatwiej będzie zrzucić nadmierne kilogramy - przekonywał ostrołęczanki.

- Nasza nadwaga wynika często z kłopotów zdrowotnych - mówi Monika, jedna z uczestniczek. - Mam astmę i inne schorzenia, które leczono sterydami. Przez nie przytyłam. Natomiast moja siostra, Agnieszka choruje na tarczycę. Staramy się jednak nie poddawać. Od listopada, od kiedy przychodzimy do Wehikułu, Aga schudła już około 10 kg. Ja również walczę...

Małgorzata zachęca też panie do większej aktywności fizycznej. - Jak się tylko ociepli, ruszamy na wspólne spacery i marsz z kijkami! - zapowiada. - Na własnej skórze przekonałam się, że ruch jest zbawienny dla zdrowia. Mam problemy z biodrem, czekam na endoprotezę. Gdy wracałam z pracy, wszystko mnie bolało. Zaczęłam jednak ćwiczyć i ból minął, jak ręką odjął. Teraz będziemy ruszać się razem: aby schudnąć, poprawić kondycję zdrowotną, ale i mieć wspólną rozrywkę. Polecam!

Edyta Urbaniak

Tekst pochodzi z magazynu

Tina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje