× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Rozstanie... Jak to przeżyć?

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Kiedy postanowiliście być razem, wydawało ci się, że tak będzie już zawsze. Teraz go nie ma. Twój świat runął. Trudno ci uwierzyć, że jeszcze kiedyś możesz być szczęśliwa.

Zdjęcie

Twój świat runął i trudno ci uwierzyć, że jeszcze możesz być szczęśliwa
Twój świat runął i trudno ci uwierzyć, że jeszcze możesz być szczęśliwa
Nie wiesz, co masz ze sobą zrobić. Nie chce ci się jeść, spać, rozmawiać z przyjaciółmi. Chciałabyś schować się w mysiej dziurze i zniknąć. "Nie istnieję bez niego" - myślisz. Serce rozdziera ból, którego nie umiesz opisać. Nawet, jeśli spodziewałaś się, że on odejdzie albo gdy sama zastanawiałaś się, czy tego nie zrobić, okazało się, że nie byłaś na to do końca gotowa.

On zatrzasnął drzwi, a ty chcesz tylko jednego: żeby wrócił. Natychmiast! Mimo, że to ty niedawno krzyczałaś, żeby się wynosił i wyrzucałaś z szafy jego rzeczy, dziś masz wrażenie, że życie się skończyło...

Reklama

Każde rozstanie jest trudne. Oznacza koniec czegoś ważnego, zmianę, czyli pewnego rodzaju kryzys. Szczególnie, jeśli byliście ze sobą długo i nawet nie pamiętasz jak to jest żyć bez niego. Smutek, złość, rozczarowanie pojawiają się bez względu na to, kto zerwał. Jeśli to ty podjęłaś tę decyzję, z pewnością jest ci nieco łatwiej poradzić sobie z uczuciami.

W końcu miałaś powody i czas, żeby się psychicznie przygotować. Będzie ci trudno, odczujesz jego brak, ale to ty jesteś panią sytuacji. Natomiast jeśli to on zdecydował o rozstaniu, jesteś bezradna.

Cytat

Amerykańscy psychologowie udowodnili, że wyrażanie swoich emocji, nawet negatywnych, jest znacznie zdrowsze niż tłumienie ich w sobie.
Czujesz się upokorzona, nic nie warta, przerażona. Wydaje ci się, że ból nigdy nie minie. To prawda, nie będzie łatwo. Co możesz zrobić? Po prostu to przeżyć. Spróbować uwierzyć, że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Aż w końcu pewnego dnia znów zaczniesz się uśmiechać.

To, co teraz czujesz to rodzaj żałoby. Straciłaś kogoś bliskiego, nawet jeśli on nie umarł, a jedynie odszedł od ciebie. Musisz przejść przez wszystkie uczuciowe fazy rozstania. Najpierw zaprzeczanie, potem smutek i złość. Emocje będą się mieszać. Jednego dnia będzie wydawało ci się, że go nienawidzisz. Następnego będziesz płakać z tęsknoty, gotowa zrobić wszystko, by tylko znów był obok. Nie bój się swoich uczuć. Przyjmuj je, ale nie pozwól, by tobą rządziły.

Wbrew pozorom masz wiele możliwości, by sobie z nimi poradzić. Nie mścij się, nie błagaj, żeby wrócił. Zamiast tego pomyśl, że to twój czas. Chwila na to, byś na nowo poznała siebie. Taką jaką byłaś, zanim stałaś się częścią tandemu "my". Zadbaj o siebie, o swoje własne potrzeby. Teraz ty jesteś najważniejsza, a twoim najlepszym sprzymierzeńcem jest czas.

Jest ci tak bardzo źle i smutno

Minęło pewnie trochę czasu, zanim dotarło do ciebie, co się stało. Najpierw myślałaś, że może on tą metodą usiłuje cię zranić. Że cię straszy, bo ma dość twoich pretensji i żalu. Bo przecież to niemożliwe, żeby tak po prostu odszedł. Kiedy rano obudziłaś się, wydawało ci się, że to tylko zły sen i on wyszedł tylko na chwilę. Nawet, jeśli rozstanie przebiegło w gniewie i jeszcze wczoraj cieszyłaś się, że masz to za sobą, teraz cierpisz.Emocje opadły, złość ucichła, została tylko pustka.

Najlepszym sposobem, by poukładać sobie to wszystko w głowie jest opowiedzenie o tym komuś bliskiemu. Zadzwoń do przyjaciółki, siostry, życzliwej ci osoby. Nie wstydź się mówić, dla własnego dobra. Za każdym razem, gdy opowiadasz tę historię, uczysz ją akceptować. Tylko tak możesz zrobić krok do przodu.

Nie powstrzymuj łez. Nie musisz trzymać fasonu, szczególnie przed bliskimi. Płacz pomoże ci poradzić sobie z przepełniającym cię smutkiem i rozładuje napięcie. Poza tym, każda strata musi być opłakana. Jeśli możesz, weź krótki urlop. Spróbuj gdzieś wyjechać lub choćby przenieś się na parę dni do przyjaciółki.

Artykuł pochodzi z kategorii: Związki

Świat kobiety
Więcej na temat:emocje | ból | serce | samotność | kryzys | ZS | myśli | złość | rozstania | rozstanie

Zobacz również

  • Faceci do wzięcia

    Catherine Grey, autorka książki "Superfacet nie istnieje, no i co z tego?" radzi: Nie trać czasu na facetów, z którymi sprawa jest z góry przegrana. Uderz od razu do takiego, który dobrze... więcej

Reklama

Skomentuj artykuł: Rozstanie... Jak to przeżyć?

Przejdź do forum »

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7152

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

DBAMY O JAKOŚĆ! WYROŻNIJ ZA 1,23 PLN

Koszt całkowity SMS 1,23 PLN Nota prawna

? O co chodzi z wyróżnieniem

Wasze komentarze (215)

Dodaj komentarz
Weronika

~Weronika -

Witam wszystkich skrzywdzonych ktorzy przeszli przez rozstanie z najblizsza osoba powiedzcie mi czy da sie calkowicie zapomniec o ukochanej osobie o osobie ktora jeszcze do niedawna wydawala sie byc najwazniejsza osoba w zyciu ? Po 6 latach bycia z mezem On oznajmil mi przez esemesa ze nic nie czuje ze u niego sie wypalilo ze ma kogos I zalezy my name niej . Zawsze mnie klamal oszukiwal zdradzal a ja za kazdym razem must wybaczalam . Czy to normalne ? Dlaczego to tak boli? Dlaczego nir umiem go znienawidziec za to tylko wciaz marze by wrocil ? Dlaczego ?

ja

~ja -

prawie 6 lat razem a potem usłyszałam że mamy inne cele, inne światy, żyłam w matrixie. chichot losu, świat sie mi skończył, serce połamało i nadal bije

motyll

~motyll -

Hey,jestem bezradna,zrozpaczona,samotna matka 1,6rocznego synka.Moj partner odszedl od nas miesiac temu do mlodszej o 10 lat,,kolezanki" z pracy.Przez 4ry lata wspolnego zycia nigdy nawet nie poklocilismy sie a tu prosze.Odchodzi bo chce wolnosci,bo zauroczyl sie kolezanka a na dodatek mnie obarcza za to roztanie bo wyezucilam go z domu.Tak to prawda wyrzucilam go bo juz nie dalam rady patrzec sie jak ciagle znika z domu pod byle pretekstem aby moc z nia pogadac,pisal z nia podczas mojej obecnosci,jak spacerowalismt zerkal co min.na tel.To byl horror.Jak z nim rozmawialam to bylo ja nie robie nic zlego ja tylko rozmawiam ale ciagle.Robil jej zdjecia bo jest bardzo ladna a ja i syn zebralismy o jego zainteresowanie i przytulenie.Jest nam bardzo ciezko.Czuje taki bol.

mala

~mala -

czy istnieje facet, ktory potrafi sie od czasu do czasu poswiecic dla kobiety? czy istnieje facet, ktory zawsze przytuli, a czasem powie tez "kocham cie"? czy istnieje facet, ktory znajdzie dla kobiety czas? czy istnieje facet, ktory poza komputerem i grami dostrzega tez swoja kobiete? czy istnieje facet, ktory nie mysli tylko o sobie? czy istnieje facet, ktory nie oklamuje? czy istnieje facet, ktory mysli powaznie o zyciu? dlaczego ja na takiego nie moge trafic???;(;(;(

KASIA

~KASIA -

JA ZAKONCZYLAM 2 TYGODNIE TEMU ZWIAZEK Z ARABEM,A TERAZ ZALUJE, NIEWIEM JAK SOBIE PORADZE BEZ NIEGO,POLAKA NIECHCE W ZYCIU!

kasia

~kasia -

Trudna sprawa. Ja mam meza ktory pije czesto , duzo i uwaza ze nie ma problemu. Wyzywa mnie, poniza, awanturuje. Dzieci placza na widok jego zapitej geby. On uwaza ze niczlego sie nie dziejeMam tak dosyc ze pewne dzisiaj sie rozstaniemy.

wilkstepowy

~wilkstepowy -

Odszedłem od żony po 35 latach małżeństwa.Jestem już po rozwodzie.Niezwykle trudno podjąć taką decyzję,ale nie miałem innego wyjścia.Musiałem to uczynić,aby nie stracić reszty szacunku do siebie.Moje małżeństwo było jednym,wielkim horrorem z uwagi na wyjątkowo konfliktowy i agresywny charakter byłej żony.Z byle powodu ubliżała mi w sposób niezwykle wulgarny,wielokrotnie posuwała się do rękoczynów.Sam nie wiem jak to wszystko wytrzymywałem i po co."Lawina od tego bieg swój zmienia,po jakich toczy się kamieniach" w jednym z wierszy napisał Czesław Miłosz.Widocznie moja toczyła się po takich,iż wcześniej nie było to możliwe.Po tych doświadczeniach odczuwam ogromną niechęć do kobiet mimo,iż doskonale zdaję sobie sprawę że nie wszystkie są takie.O tym,by wchodzić w kolejny związek absolutnie nie ma mowy.Kobiet mam dosyć na trzy następne życia,tylko szkoda że ich nie będzie.Żal mi tego jednego,które bezpowrotnie straciłem.A pretensje mogę mieć tylko do siebie.Możliwość zmiany była przecież w moich rękach.

naiwna

~naiwna -

Przylaszczko pospolita,/pospolita,że aż boli/twój sposób na samotność to żonaci. 2013-02-22 23:01:54 ona26 ,,Mam 26 lat. Jestem w związku z 63 letnim facetem, a więc 37 lat różnicy.. i jest nam bardzo dobrze razem. M.in. przez wspólne zainteresowania czego zdecydowanie brakowało w poprzednim moim związku. Bardzo Go kocham, jest moim ideałem mężczyzny, chciałabym żeby to trwało wiecznie. Niestety czas upływa dlatego trzeba się cieszyć tym co jest teraz i mieć nadzieję że będzie trwało tak długo jak to możliwe." Zakochana: 15.01.2012, 15:20 ,,Ja jestem w związku z facetem 15 lat starszym. Jesteśmy razem dopiero ponad rok, ale od początku naszego związku wiedziałam, że innego już nie chce. Wiadomo, że łatwo nie będzie, ale nie wyobrażam sobie życia bez niego i nie zamienie go na młodszego. Jedyne co mnie martwi to to, że on z tego świata odejdzie wcześniej :( Pocieszam się tym, że spędzę z nim jeszcze wiele mam nadzieję szczęśliwych lat ;) PAMIĘTAJCIE, RÓŻNICA NIE MA ZNACZENIA !!" Poczytaj swoje majaki nocne i odpowiedz czy jesteś normalna? Według nas jesteś Frankensteinem, człekopodobną istotą wyrządzasz tragiczną krzywdę ludziom , których spotykasz na drodze życia. Wnętrze twoje to szambo.

kasia

~kasia -

Mój już były Narzeczony jest najwspanialszym człowiekiem na świecie: czułym, troskliwym, wrażliwym, planowaliśmy ślub i wspólne życie, ale coś poszło nie tak. Nie potrafiłam go kochać, nie potrafiłam z nim być, on też nie. Rozstaliśmy się, chociaż wciąż nie wiem dlaczego tak się stało. Bardzo oboje cierpimy.

eeee

~eeee -

Ja rozstalam sie z mezem po 5 latach. Wtedy mi sie wydawalo , ze to koniec swiata, ze wszystko zawalilo mi sie na glowe, ze nie przetrzymam nastepnego dnia. Przeklinalam jego, siebie i wszystko dookola. Dzis po wielu wielu latach patrze na to zupelnie inaczej. Po pierwsze nabralam w stosunku do siebie szacunku, ktorego mi bylo zupelnie brak bedac z ex. Nauczylam sie determinacji, wiekszej samodzielnosci, przebojowosci aby sobie poradzic i zapewnic corce godne zycie. nie zaluje niczego. Przy ex bylabym wrakiem czlowieka albo trupem. Szkoda, ze wtedy nie bylo ery komputerow, nic nie mowilo sie o rozwoju emocjonalnym, nie bylo tego rodzaju pomocy. Nie mialam tez nikogo kto by mi wtedy powiedzial- mysl pozytywnie, nawet w tej sytuacji. Bo byly pozytywne strony medalu tylko w zacietrzewionej zlosci nie potrafilam ich dostrzec. Dzis naprawde widze same pozytywy podjetej decyzji a jedyny minus to zal do siebie, ze wczesniej nie potrafilam dostrzec, ze ten czlowiek poprostu nie byl dla mnie. A moze byl, zebym sie tego wszystkiego nauczyla? moze to byla ta szkola zycia? Napewno!!! Wiec nie jest tak zle jak sie na poczatku wszystkim wydaje. Zycie ma dla nas w zanadrzu przygotowane wiele usmiechu, radosci i szczesliwych chwil. Polecam wszystkim "rozwoj i swiadomosc". Tym, ktorzy sa w dolku poradze- nie kopcie dalej, odrzuccie lopate jak najdalej i wylazcie z dola. Czeka na was nowe zycie, nowi ludzie. Szkoda w zyciu kazdej przeplakanej minuty, . Nie warto.

Reklama

Reklama