Biały triumf

Opalenizna zdetronizowana, niech żyje jasna skóra! Tego lata w wielkim stylu powraca na salony. Jest modna, zdrowa i piękna. Pokochali ją dermatolodzy, gwiazdy, najwięksi projektanci i modelki. Czas na Ciebie.

Na czerwonym dywanie opalona skóra nie jest już pożądana. Coraz więcej aktorek kreacje od największych projektantów wkłada na ciało w naturalnym kolorze. Gorące twarze show-biznesu Anne Hathaway, Scarlett Johansson czy Kirsten Dunst wiedzą, że aby dobrze wyglądać, nie muszą być ani trochę muśnięte słońcem. Jasna cera dodaje im szlachetności. Regularne peelingi, nawilżające balsamy, zdrowa dieta i ruch sprawiają, że ich skóra jest w doskonałej kondycji: gładka, dotleniona, świeża. A gdy rola akurat wymaga od nich cieplejszego odcienia karnacji, nie spędzają godzin w solarium, tylko sięgają po samoopalacz. Dlaczego? Bo to ekspresowy, niezawodny i w stu procentach bezpieczny sposób na opaleniznę.

Reklama

Wakacje w tropikach? Tylko z SPF 50. Królowa burleski i eksżona Marilyna Mansona Dita von Teese sięga jeszcze dalej: unika słońca, a w basenie pływa tylko o północy! Właśnie temu zawdzięcza swój słynny śmietankowy kolor skóry, który w połączeniu z czarnymi włosami i czerwoną szminką czyni z niej pin-up girl na miarę naszych czasów. Czy dlatego Marc Jacobs wybrał ją na jedną z gwiazd kampanii "Protect the skin you live in" (chroń skórę, w której mieszkasz)?

W ramach tej akcji postaci z pierwszych stron gazet, wśród nich Victoria Beckham, pozwoliły sfotografować się nago, a zdjęcia umieścić na szarych T-shirtach sprzedawanych za 35 dolarów w firmowych sklepach Jacobsa. Dochód ze sprzedaży wesprze wydział medycyny uniwersytetu w Nowym Jorku i badania nad rakiem skóry. Akcja, jak zwykle u Jacobsa, jest nieco przewrotna. Uzależnioną od opalania Victorię Beckham jako pierwszą należałoby douczyć w kwestii ochrony przed słońcem. Jej kontrowersyjna obecność w kampanii jeszcze silniej podkreśla przesłanie: brązowe ciało jako symbol zdrowego trybu życia to mit. Opalanie zawsze jest dla skóry cierpieniem, a nawet bywa dla niej zabójcze.

Blada prawda

Wakacyjny romans ze słońcem nigdy nie kończy się bezkarnie. - Nie istnieje coś takiego jak bezpieczne opalanie - uważa dr Iwona Pniewska z Kliniki Dermatologicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Tak samo jak nie istnieją kremy z filtrami do opalania, co najwyżej przeciwko opalaniu. Każda ekspozycja na słońce zakończona rumieniem to oparzenie. Pierwszego stopnia, gdy na skórze pojawi się nawet najmniejsze zaczerwienienie, drugiego, gdy boli i widać pęcherze - dodaje pani doktor. Brzmi groźnie? Bo tak jest!

Złocistobrązowy odcień cery to nic innego jak reakcja obronna na działanie UV. Pomyśl, jeżeli skóra broni się przed promieniowaniem, musi być ono dla niej szkodliwe. Dlatego zdaniem dr Pniewskiej należy zrezygnować z opalania. To najlepsza profilaktyka czerniaka, na który wpływ mają promienie UVB, oraz najskuteczniejszy sposób na opóźnienie starzenia skóry, za które aż w 80 procentach odpowiedzialne jest UVA. No dobrze, ale co z witaminą D3, która aktywuje się w organizmie pod wpływem słońca?

- Wystarczy piętnastominutowy codzienny spacer, by nasze ciało wytworzyło sobie odpowiednią jej ilość - zapewnia dr Pniewska. I to wcale nie po rozpalonej słońcem plaży, lecz w dżinsach i kurtce, jedynie z odsłoniętą twarzą i rękami. Masz wrażenie, że Twoja skóra wygląda lepiej, gdy jest opalona? To pozory. Kilka tygodni po urlopie będziesz ze zdwojoną siłą walczyć o przywrócenie jej blasku i energii, a wszelkie niedoskonałości ujawnią się ze zwiększoną mocą. Wszystko dlatego, że pod wpływem słońca organizm staje się podatny na infekcje (stąd opryszczka), a skóra grubieje, robi się przesuszona, zaczyna się łuszczyć i nabiera szarego kolorytu. Nie mówiąc o przebarwieniach, o które po pobycie na plaży nietrudno. Swoją antysłoneczną czujność powinnaś zwiększyć, jeżeli bierzesz pigułki antykoncepcyjne. I zapomnij o klasycznych perfumach. Jeśli nie przemawiają do Ciebie bezalkoholowe letnie edycje zapachów, spryskaj swoją ukochaną wodą nie siebie, lecz kostium.

Cel to biel

Akcję "zero opalania" czas zacząć. Wybierz krem z najwyższą ochroną, czyli SPF 50+. Nie martw się, że zostawi na ciele lepką białą maskę. Najnowsze formuły mają cudownie lekkie konsystencje, których możesz używać nawet zamiast codziennego balsamu nawilżającego. Smaruj nimi całe ciało, zwłaszcza latem, gdy nosisz przewiewne ubrania. Promienie słoneczne bez trudu się przez nie przedostają. Dlatego pareo czy bawełniana koszulka mogą być jedynie dodatkową ochroną, podstawą jest zawsze filtr UV. Blada czujesz się na plaży trochę dziwnie? Zadbaj o odpowiednie akcesoria, a szybko zapomnisz o swojej "inności". Kapelusz z obłędnie szerokim rondem, ogromne okulary muchy, stylowy zabudowany kostium kąpielowy, a do tego czerwona szminka (oczywiście z filtrami, na przykład All Day Comfort Lipstick SPF 12, Avon, 28 zł) uczynią z Ciebie plażową boginię w stylu retro. Na szczęście modna alabastrowa cera nie wymaga od Ciebie wielkiej pracy.

Kilkaset lat temu arystokratki rozjaśniały twarz talkiem z dodatkiem ołowiu albo celowo jadały nadpsutą żywność, by zatrucie potęgowało ich szlachetną bladość... Kobieta XXI wieku ma SPF i umie docenić naturalny odcień swojej skóry. Bo natura się nie myli. W kolorze, którym Cię obdarzyła, na pewno jest Ci najlepiej.

Marta Urbaniak

Tekst pochodzi z magazynu

Pani
Dowiedz się więcej na temat: zdrowa | Phoenix Suns | ciało | triumf | skóra

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje