Doktor krem - nauka dla urody

No i mamy kolejną modę: lekarze tworzą kosmetyki. Są wśród nich chirurdzy plastyczni, dermatolodzy, a nawet diabetolodzy i alergolodzy. Czy dyplom medycyny jest gwarancją skuteczności preparatu? Czym doktorskie kremy różnią się od tradycyjnych?

W perfumeriach przybywa doktorskich kremów. Co je wyróżnia? Są nowoczesne, bezpieczne, a ich składniki lekarz skrupulatnie przebadał i przetestował. Przecież w laboratoriach kosmetycznych substancje aktywne też się sprawdza. Najpierw pod mikroskopem, a później na ochotniczkach. Tak, ale dermatolog czy chirurg plastyczny wie najlepiej, jakiego "lekarstwa" potrzebuje skóra jego pacjentek, by wyglądały ładniej i młodziej. Kto nie zaufa preparatom z doktorską rekomendacją? Sprawdzam wśród koleżanek. Tylko jedna twierdzi, że tytuł naukowy twórcy kremu nie robi na niej wrażenia, "bo przecież za każdą marką stoi sztab badaczy różnych specjalności". To prawda. Ale ktoś w nim jest szefem. A ja lubię, gdy zespołem kieruje naukowiec. Poza tym kto lepiej zadba o zdrowie Twojej skóry niż lekarz...

Reklama

Odkrywanie, badanie, testowanie

Kremy firmowane przez doktorów to marketingowy chwyt czy wyjątkowe preparaty pielęgnacyjne? - pytam warszawską dermatolog dr Ewę Chlebus. - W większości to dobre kosmetyki. Znaczna część lekarzy, którzy się pod nimi podpisują, cały czas pracuje naukowo i jednocześnie prowadzi własne gabinety, w których sprawdza, czy nowy krem albo substancja działa, jak się tego spodziewają - mówi. Dermatolog dr Frederick Brandt, zanim stworzył markę Dr. Brandt Skincare, przez 20 lat prowadził badania, był cenionym wykładowcą, autorem książek, miał też gabinety w Miami i Nowym Jorku. Dzięki zabiegom odmładzającym, które w nich wykonywał, zyskał nawet przydomek "barona botoksu". Męczyło go jednak, że choć zastrzyki wygładzają twarz, kondycji skóry nie poprawiają. Dlatego poszukiwał substancji kosmetycznej, która przedłużyłaby efekty zabiegu albo nawet go zastąpiła.

I tak odkrył kompleks GABA (Gamma Amino Butyric Acid - złożony kwas gammaaminomasłowy). To główny, opatentowany składnik linii kremów przeciwzmarszczkowych Crease release. Obniża napięcie mięśni i mocno wygładza zmarszczki. A testy? Pierwsze przeprowadził z powodzeniem na... swoich pacjentkach. Dr Brandt popularyzował botoks w Stanach Zjednoczonych, prekursorem tego zabiegu we Francji był dr Jean Louis Sebagh, chirurg plastyczny. Wstrzykiwał toksynę botulinową m.in. Madonnie, Elle Macpherson czy Cindy Crawford. Powstało nawet określenie "efekt Sebagha", czyli wygląd młodszy, ale naturalny. Przystojny pan doktor chętnie korzysta z zaproszeń do telewizyjnych programów i lubi zabłysnąć. Człowiek sukcesu.

Dowiedz się więcej na temat: pomysł | kwas | firmy | chirurg | lekarz | skóra | nauka | dermatolog | Doktor | kosmetyki | krem

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje