Test: Prostownica Philips Moisture Protect

Często obawiamy się, że regularne używanie prostownicy i codzienne poddawanie włosów działaniu wysokiej temperatury, wpłynie niekorzystnie na ich wygląd - będą suche i pozbawione blasku. Już po pierwszym użyciu prostownicy Philips Moisture Protect zauważyłam, że moje włosy są gładkie i błyszczące.

Dzięki ruchomym płytkom zmniejsza się również ryzyko łamania końcówek, a naładowane ujemnie jony zapobiegają elektryzowaniu.

Reklama

W większości modeli prostownic temperaturę należy ustawić ręcznie. W tym przypadku, dzięki wbudowanemu czujnikowi nie musiałam się obawiać, że włosy ulegną przegrzaniu. W trakcie prostowania dopasowuje on taką temperaturę, która zadba o naturalne nawilżenie włosów.

Nowość Philipsa sprawdziła się również, kiedy nie miałam zbyt dużo czasu na wykonanie fryzury. Prostownica nagrzewa się maksymalnie w 15 sekund, dlatego w zasadzie zaraz po jej załączeniu mogłam przystąpić do działania. Dobra rada - nie sprawdzaj palcami, czy urządzenie osiągnęło już odpowiednio wysoką temperaturę, dzieje się to w naprawdę rekordowym tempie i możesz się oparzyć. Jest też coś dla zapominalskich! Nieużywane urządzenie wyłącza się automatycznie po 60 minutach.

Kolejna zaleta to modne fale na zawołanie. Do tej pory musiałam się nieźle namęczyć, aby przed wielkim wyjściem lub weekendową imprezą u znajomych na głowie królowały piękne loki. Prostownica Philips Moisture Protect HP8372/00 sprawdziła się zdecydowanie lepiej niż standardowa lokówka, a długi, obrotowy kabel pomógł w samodzielnym wykonaniu fryzury z tyłu głowy. Stylizacja zajęła mi nie więcej niż 15 minut.

Warto również zwrócić uwagę na aspekt praktyczny. Prostownica jest niezwykle lekka, a w zestawie znajduje się wygodne etui ze specjalnym miejscem na kabel. Dzięki temu urządzenie można bez problemu zabrać ze sobą na każdy wyjazd. Nawet jeżeli do dyspozycji mamy jedynie niewielki bagaż podręczny.

Całości dopełnia wygląd prostownicy. Jeżeli lubisz otaczać się ładnymi przedmiotami, będzie dla ciebie idealna! Biel obudowy połączona z malinowym złotem robi wrażenie. Produkt, choć dość drogi (kosztuje 369 zł), to z pewnością wart swojej ceny.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje