Trenerka Kasia Wolska: Robić więcej, patrzeć dalej, skakać wyżej

- Chodzi o to, żeby robić więcej, patrzeć dalej, skakać wyżej - tak o programie z misją "#niemażeniemogę" mówi jego bohaterka Kasia Wolska. Trenerka będzie pokonywała własne słabości, by zmotywować innych. -To nie muszą być wielkie wyczyny - dodaje.

PAP Life: W programie "#niemażeniemogę" będziesz miała tydzień na trenowanie różnych sportów, po czym staniesz do walki z mistrzem w danej dziedzinie. Dlaczego zdecydowałaś się przyjąć tę odważną propozycję?

Reklama

Kasia Wolska: Z chęci biegu za swoimi marzeniami. Jestem typem sprintera, który jak o czymś zamarzy, robi wiele w tym kierunku, bierze duży rozbieg i potem po prostu leci po to marzenie. Ten program był takim moim celem do dobiegnięcia.

Będziesz mierzyła się w nim z takimi dyscyplinami, jak biegi ekstremalne, kitesurfing, wakesurfing, boks tajski, wspinaczka i parkour. Z którą z nich miałaś największy problem?

- Boks tajski paradoksalnie był dla mnie trudny, ponieważ choć tak naprawdę trenowałam go sześć miesięcy, w programie mam tydzień na to, żeby zmierzyć się z prawdziwym zawodnikiem. To wyzwanie było niewspółmierne do mojego stopnia zaawansowania. Co więcej, mój przeciwnik jest cięższym ode mnie o 32 kg facetem, a jakby nie było, kobieta mierząca się z mężczyzną ma marne szanse. To było straszne na tyle, że emocje wzięły górę. Także były łzy, był pot, krew w sumie też była, ale będzie też wesoło.

Druga dyscyplina, która mnie mocno poruszyła to wspinaczka, ponieważ podczas pierwszego dnia treningowego przypomniałam sobie, że mam lęk wysokości, co może być niemałym problemem przy wspinaniu się na wysokość 25 metrów. To było mierzenie się z paraliżującym lękiem - wisząc tam wysoko na tej lince asekuracyjnej, walczyłam ze swoimi łzami, ale powiedziałam sobie, że nie poryczę się po raz kolejny! Natomiast, kiedy zeszłam to było najlepsze uczucie na świecie. Ta satysfakcja, ta ilość pozytywnych wrażeń, które dotarły do mnie już tam na dole, to było coś wielkiego.

Z czym wewnętrznie musiałaś się zmierzyć próbując swoich sił w tych różnych sportach?

- Mam problem z tym, że brakuje mi pokory i cierpliwości. To utrudnia mi życie na co dzień - już nie mówiąc o mierzeniu się z wyzwaniami. Do tego jeszcze moja ambicja, która jest potwornie rozbuchana. To jest też takie psychiczne mierzenie się ze sobą. Mam nadzieję, że dobrze odrobię tę lekcję i z czasem będę nieco pokorniejsza.

Podkreślasz, że wszystkie blokady siedzą w głowie. Jak je przełamać, żeby w ogóle zacząć uprawiać jakikolwiek sport?

- Pierwszy i najtrudniejszy krok to jest decyzja, żeby w ogóle spróbować, żeby wyjść z domu albo nawet z niego nie wychodzić, tylko podjąć decyzję, że zaczynam trenować. Jak już to się uda, kolejnym jest to, żeby zostać w tym szyku, żeby to kontynuować, bo każdy, ale absolutnie każdy będzie mierzył się z tym, z czym i ja się mierzyłam, czyli z kryzysem. Sztuką jest pokonywanie tych kryzysów.

Zatem jak się nie poddawać? Dobra motywacja jest kluczem do sukcesu?

- Trzeba kilka razy upaść, żeby powstać na 100 proc. Jeżeli osoba jest zdeterminowana, zrobi to sama. Natomiast, jeżeli tej motywacji zabraknie to bardzo ważne są osoby wokół, które pomogą powstać, wyjść z kryzysu. Człowiek przyzwyczaja się do poddawania się. Natomiast jeżeli osoba, która raz się poddała, przy kolejnej próbie doświadczy satysfakcji z tego, że zrobiła coś, czego nie chciała, albo czego nie mogła zrobić, albo ją to bolało, wkurzało, irytowało, doświadczy tego uczucia po pokonaniu swojej słabości to jest to absolutnie uzależniające - na tyle, że dalej idzie po swoje. Pokonywanie siebie, swoich granic i tego, co siedzi w głowie i mówi, że nie zrobisz tego, odpuść, jest najfajniejszym uczuciem.

W programie pokonujesz swoje słabości. A co program może dać widzom?

- #niemażeniemogę" nie traktuję jako programu - to jest idea, to jest projekt, to jest coś większego, co ma inspirować i motywować ludzi do działania. Chodzi o to, żeby jak najwięcej osób zachęcić do tego, żeby robić więcej, patrzeć dalej, skakać wyżej czy w ogóle po prostu ruszyć tyłek z kanapy. To nie muszą być wielkie wyczyny. To może być po prostu wyjście na spacer ze swoim facetem, bo na to też niektórzy mają odpowiedź: nie mogę, bo nie mam czasu. Życzyłabym sobie tego, żeby ludzie próbowali rzeczy, których do tej pory nie robili, bo ich nie lubili, nie mieli na nie czasu, albo się czegoś bali. Ja też boję się wielu rzeczy, ale przełamuję ten strach i znajduję się w tym miejscu, w którym życie smakuje najlepiej, czyli poza strefą komfortu.

Z Katarzyną Wolską, trenerką personalną i bohaterką nowego programu player.pl "#niemażeniemogę" rozmawiała Paulina Persa. (PAP Life)


Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje