Czy pani ćwiczy Kegla?

Przydarza się to każdej z nas przynajmniej raz w życiu. Ale wstydzimy się o tym powiedzieć nawet lekarzowi. Niepotrzebnie, bo kłopoty z pęcherzem można dziś skutecznie leczyć. A dzięki ćwiczeniom dna miednicy także im przeciwdziałać.

Chodzisz do klubu fitness, ale czy jesteś phit (czytaj: fit)? Ten termin ukuła dr Lauri Romanzi, ginekolog z Nowego Jorku, która w lipcu otworzyła na Manhattanie ginekologiczne spa The Perfect Phit (skrót od pelvic health integrated techniques, czyli zintegrowane techniki dla zdrowia miednicy). Oferuje w nim m.in. laserowe zabiegi odmładzające waginy i uczy kobiety, jak prawidłowo zaciskać i rozluźniać mięśnie dna miednicy, zwane też mięśniami Kegla. Tworzą one wraz z więzadłami swego rodzaju hamak podtrzymujący od dołu narządy jamy brzusznej i otaczają ujście m.in. pęcherza i pochwy. Dla każdej pacjentki dr Romanzi układa indywidualny trening, który ma poprawić jej kondycję "od środka". W razie potrzeby w terapię włącza się zabiegi elektrostymulacji osłabionych mięśni. Wszystko po to, by przeciwdziałać kłopotom z pęcherzem, głównie nietrzymaniu moczu, i zwiększyć odczuwanie orgazmu. - Jeśli masz prawo wyborcze i waginę, powinnaś ćwiczyć - zapewnia dr Romanzi na łamach "The New York Times".

Reklama

Bariera wstydu

Można się zastanawiać, czy 150 dolarów za wizytę u dr Romanzi to dużo, czy nie. Faktem jest jednak, że ćwiczenia mięśni dna miednicy przeżywają renesans. Towarzystwa naukowe, takie jak International Continence Society (Międzynarodowe Towarzystwo Trzymania Moczu) czy Polskie Towarzystwo Ginekologiczne oraz Urologiczne, zalecają ćwiczenia tych partii mięśni jako tzw. leczenie pierwszego rzutu wszystkim kobietom, które z różnych względów mają kłopoty z nietrzymaniem moczu (tzw. NTM). W Polsce jest ich nawet dwa, trzy miliony! - Ćwiczenia przywracają kontrolę nad pęcherzem u około 30-50 proc. kobiet. Natomiast u pacjentek wymagających operacji z powodu nietrzymania moczu regularny trening pozwala osiągnąć lepszy efekt po zabiegu - tłumaczy doc. Piotr Radziszewski z Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Problem wszystkich kobiet

To wystarczający powód, by regularnie ćwiczyć mięśnie Kegla. Zwłaszcza że wbrew pozorom i tabu, jakie je otacza, nietrzymanie moczu jest problemem powszechnym. - Każda kobieta przynajmniej raz w życiu miała, ma lub będzie mieć problem z kontrolą pęcherza. W większości przypadków problem ten mija. Jednak jak pokazują statystyki, na świecie na stałe boryka się z nim około 10 proc. populacji - tłumaczy doc. Radziszewski.

Dowiedz się więcej na temat: toalety | kłopoty | problem | ćwiczenia | mięśnie | DNA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje