"Babskie fanaberie, czyli w cholerę z tym wszystkim"

Możemy oszukiwać innych, ale nie jesteśmy w stanie oszukać samych siebie.

Nie jesteś sama

Nie jesteś sama w tym, co czujesz, w swoich troskach i zmartwieniach, w poczuciu niepewności i zagubienia, w wewnętrznych konfl iktach, w hormonalnych huśtawkach, w nieporadności, w samotności, w pytaniach, na które szukasz odpowiedzi, w tłumie kobiet, które czują tak jak Ty. Jak lwica bronisz swojego terenu gotowa rozszarpać inną, która być może tak jak Ty boi się wyjść z ukrycia. Czujesz się samotna. Walczysz, nie wiedząc, że inne kobiety mają takie same problemy i tak jak Ty szukają oparcia.

Reklama

Podobieństwo pomimo różnic, zaufanie pomimo uprzedzeń. Kobiety razem, pomimo że osobno.

Zaufaj, otwórz się. Nie jesteś sama!

Porównywanie

Ten stan dopadał mnie co roku przed urodzinami. Odrętwienie, zaduma i próba podsumowań. Co osiągnęłam w życiu? Kim jestem? Jak wypadam na tle innych? Czy mam tyle samo? Czy mniej? Co oni zrobili, a co ja? Każde, dosłownie każde podsumowanie kończyło się emocjonalną i porównawczą katastrofą, gdyż za każdym razem znajdowałam kogoś, kto zrobił więcej i zaszedł dalej niż ja. Nie wiem dlaczego, ale nigdy nie porównywałam się z ludźmi, którzy mają mniej ode mnie; być może bałam się, że spocznę na przysłowiowych laurach. Tak było co roku aż do ostatnich urodzin. Chwilę przed nimi spotkałam długo niewidzianą koleżankę, która powiedziała: "To niesamowite! Zobacz, ile już rzeczy w życiu zrobiłaś!". Z początku nie wiedziałam, jak zareagować, ale im dłużej o tym myślałam, tym większego nabierało to dla mnie sensu. Dlaczego porównywałam się z innymi? To tak jakby porównywać dwie osoby startujące w wyścigu, z których jedna zaczęła ze startu, a druga z połowy dystansu. Przecież tak naprawdę jedyną osobą, jedynym miernikiem tego, co zrobiłam w życiu,jestem ja sama oraz miejsca: z którego zaczęłam i do którego doszłam. Przy kolejnych urodzinach

jedynym podsumowaniem, które zrobię, będzie ocena zmian, których dokonałam w poprzedzającym roku.

Przecież to są moje cele i moje wartości, a ja sama jestem dla siebie najlepszym punktem odniesienia.

Wymówki

Za młoda, za stara, za wcześnie, za późno, przed okresem, po okresie, w złym humorze, w nazbyt dobrym nastroju, zbyt zmęczona, za bardzo zrelaksowana, bo ktoś coś powiedział, bo ktoś czegoś nie powiedział, bo pilnie muszę w domu posprzątać, bo mam jakieś dziwne przeczucie, bo jest ok tak, jak jest, bo mogłoby być gorzej, bo to nie mój czas, bo byłam na imprezie, bo boli mnie głowa, bo przecież mam tyle pracy, bo nie ma sensu, bo na pewno nie wyjdzie, bo przecież kliknęłam na forum, bo przecież kupiłam książkę, bo jestem sama, bo jestem z kimś, bo nie wiem jak, bo mi się nie chce... Jutro, za tydzień, od pierwszego, kiedyś COŚ DLA SIEBIE ZROBIĘ.

Nikt Cię nie rozliczy z tego, czy coś zrobisz, nikt Cię nie nagrodzi ani nie ukarze, nie dostaniesz mandatu ani bonów rabatowych, nikogo nie skrzywdzisz ani nie oszukasz, nikogo oprócz jednej osoby: samej siebie...

Więc jaką masz dziś wymówkę?

Ludzie-lustra

Kiedy ich spotykam, czuję, jakbyśmy się znali od lat. Po dwudziestu minutach rozmowy mam wrażenie, że łączy nas mnóstwo wspólnych upodobań, cech: podobny humor, system wartości i spojrzenie na problemy. Przy drugim czy trzecim spotkaniu zauważam jednak, że w niektórych sytuacjach ci ludzie bardzo mnie denerwują. Nie rozumiałam, jak można mieć z kimś taki dobry kontakt i jednocześnie być tak bardzo wyprowadzoną z równowagi jego zachowaniem. Któregoś dnia, gdy obserwowałam dwójkę dzieci bawiących się przy oknie wystawowym i naśladujących siebie nawzajem, naszła mnie myśl, że w życiu jest dokładnie tak samo.

Ludzie, co prawda nie w zabawie, ale w zachowaniach, w cechach, są naszymi odbiciami.

Podświadomie szukamy takich, którzy są do nas podobni w pozytywnych aspektach, i stronimy od tych, którzy podzielają nasze gorsze strony. Unikając ludzi, którzy jak w lustrzanym odbiciu pokazują nasze negatywne cechy, unikamy tak naprawdę nie ich, ale zderzenia z samą sobą. Podążając tym tokiem myślenia, zaczęłam analizować, która z osób w moim otoczeniu mnie denerwuje i dlaczego. Odnalazłam w nich swój irracjonalny upór, zamykanie się, unikanie ciężkich tematów, brak wytrwałości i niekonsekwencję. Uzmysłowiło mi to, że spotykamy tych ludzi celowo, aby uczyć się i pracować nad sobą, bo przecież tak samo jak ja widzę siebie w innych, tak oni widzą siebie we mnie.

Decyzje

Szesnaście lat temu wydarzyło się coś, co ukształtowało jedną z moich maksym życiowych. Miałam problem, który w danym momencie wydawał mi się nie do rozwiązania. Analizowałam, przeprowadzałam dziesiątki rozmów i cały czas nie mogłam zdecydować, co zrobić, którą drogą pójść. Czas mijał, a ja zamartwiałam się i rozważałam wszelkie potencjalne scenariusze. Przyjaciel mój powiedział mi wtedy coś bardzo mądrego: "Czas przed decyzją jest czasem straconym: stoisz w miejscu, rozważasz za i przeciw, przeżywasz problem w głowie zamiast coś zrobić."

Podejmij decyzję. Nawet jeśli nie będzie najlepsza, pozwoli Ci ruszyć do przodu. Nawet jeśli będzie błędna, będzie Twoją decyzją, pozwoli Ci przejąć kontrolę nad swoim życiem.

Jeśli tego nie zrobisz, ktoś zdecyduje za Ciebie. Decyzja, którą wtedy podjęłam, zmieniła moje życie kompletnie i uświadomiła mi, że to wcale nie jest takie trudne, że mogę zapanować nad własną drogą, że mogę wybrać, którędy chcę iść i jakich konsekwencji się spodziewać. Zachęcam Cię, abyś dziś świadomie podjęła jedną decyzję, taką, która natychmiast zmieni lub ulepszy Twoje życie! Nieważne, małą czy dużą, po prostu decyzję... Zrób coś, co od dawna odkładasz, coś, co w nieskończoność odsuwasz "na później", i poczuj ulgę, że masz to już z głowy. Nasza przyszłość zaczyna się, gdy podejmujemy decyzję, życzę Ci więc, abyś dzisiaj podjęła ją jak najlepszą.

Fragmenty pochodzą z książki "Babskie fanaberie, czyli w cholerę z tym wszystkim" Anny Witowskiej.





materiały prasowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje