Limeryki Michała Rusinka

Burmistrz miasta Limerick od dłuższego już czasu cierpi na głęboką depresję i tylko wtedy, kiedy czytam Mu limeryki Michała Rusinka, wybucha perlistym, hałaśliwym śmiechem. Jest to tym ciekawsze, że ów czcigodny dygnitarz nie rozumie ani słowa po polsku - to najlepsza rekomendacja "Limeryków" wystawiona przez Wisławę Szymborskią.

Słowne igraszki Michała Rusinka wywołują uśmiech na każdej twarzy. Niezależnie od okoliczności, płci i stanu cywilnego. Teraz zostały zebrane w książce "Limeryki" i opatrzone ilustracjami Joanny Rusinek.

Reklama

A oto dwa z nich:

Jest w Turcji miasto Bilecik,
gdzie wykopano szkielecik.
By móc pokazać trofeum
zaraz powstało muzeum
(a obok sklep i klozecik).

Jest panna w mieście Breda,
co mówi, że ma, ale nie da,
że wie ile jest warta
więc jeśli przyparta
zostanie do muru - to sprzeda.

Michał Rusinek na co dzień zajmuje się bardzo poważnymi sprawami: wykłada teorię literatury i retorykę na UJ, pisze teksty naukowe, sekretarzuje pewnej poetce, tłumaczy książki dla dzieci i dorosłych, pisuje piosenki; a od święta układa limeryki, które już od ponad roku ukazują się co piątek w "Gazecie Krakowskiej".

Joanna Rusinek była modelką w Warszawie, kelnerką w Londynie, bufetową w Kryspinowie, barmanką w Paryżu i pokojówką w Szkocji. W Krakowie kończy studia na wydziale grafiki ASP. Ilustruje książki, projektuje okładki i robi filmy animowane.

Wydawnictwo Jacek Santorski & co
Dowiedz się więcej na temat: Rusinek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje