Rachela, żona Mussoliniego

Znosiła niewierność męża, intrygi jego kochanek i publiczne upokorzenia. Urodziła mu pięcioro dzieci i pozostała wierna do końca.

Przeczytaj fragment Książki Diane Ducret "Kobiety dyktatorów"!

Długa noc zaręczynowa


- Uprzedzam pana, Rachela jest niepełnoletnia. Jeśli jej pan nie zostawi w spokoju, złożę skargę i pójdzie pan do więzienia!
- W porządku.
Romania, jesień 1909 roku. Benito opuszcza pokój, udając zgodę. Wdowa Guidi myśli, że przekonała upartego adoratora swojej córki. Ta sąsiadka ojca Benita w środku nocy musiała wstać z łóżka, by całą rzecz sfinalizować: Benito złapał Rachelę na gorącym uczynku, kiedy na zabawie zatańczyła z innym chłopcem, i spodziewał się, że dzięki temu wszystko zdoła odkręcić. Dziewczyna ma 16 lat i od jakiegoś czasu pracuje w barze należącym do ojca Mussoliniego. Każdy z klientów chce być obsługiwany przez tę drobną blondynkę. Benito widzi to inaczej.

Reklama

Szef Alessandro Mussolini zaproponował małej, żeby razem z nim poszła przyjrzeć się, jak jego syn prowadzi zjazd socjalistów. "Najpierw go posłuchamy, potem odprowadzę cię na zabawę" - powiedział. Rachela, która zna jego syna od małego, wie, że Benito nie cierpi, kiedy ona pojawia się na spotkaniach, by się przysłuchiwać jego publicznym występom. "Nie potrafię mówić, kiedy wiem, że tam jesteś" - usprawiedliwiał się kiedyś. I do tego jeszcze te tańce! Na które Rachela ma tak wielką ochotę. Słuchając przemówienia, stara się, żeby Benito nie dostrzegł jej obecności. Czuje się dumna i podniecona widokiem tłumu skandującego imię tego, który zaleca się do niej potajemnie. Potem słowa ustępują miejsca muzyce i zaproszona przez jakiegoś młodego człowieka, natychmiast daje się porwać do walca. Katastrofa. "Zaledwie zdążyliśmy zrobić kilka kroków, staję twarzą w twarz z Benitem. Piorunuje mnie wzrokiem". Gestem pełnym wściekłości wyrywa ją z ramion tancerza i sam kontynuuje taniec, który kończy, wirując jak szalony i "wodząc za mną ogromnymi oczyma".

Benito nie jest mężczyzną, który miałby poprzestać tylko na tym. Tamtego wieczoru prowokujące zachowanie Racheli rozbudziło w nim namiętność. Sprawa musi się rozstrzygnąć raz na zawsze. Już od wielu miesięcy zaleca się do tej młodziutkiej chłopki, która swoją obecnością wnosi pogodną atmosferę do bistra jego ojca. Benito nie znosi, kiedy Rachela uśmiecha się do klientów i pozwala im podziwiać "swoje wspaniałe piersi".

On przecież dostrzegł ją pierwszy. Po niejasnych obietnicach małżeństwa i równie niejasnych wykrętach z jej strony już mu się nie wymknie, to postanowione. Od paru tygodni zmienił metodę działania: emanujący do tej pory urokiem i łagodnością ucieka się teraz do gróźb, wygłaszając takie mniej więcej tyrady: "Jak mnie nie będziesz chciała, rzucę się pod tramwaj", lub jeszcze lepiej: "Jeśli mnie odepchniesz, wciągnę cię za sobą pod tramwaj". Toteż koniec wieczoru zapowiadał się burzliwie. Benito wyprowadza na dwór tę, którą uważa za narzeczoną, i wzywa fiakra. W powrotnej drodze nie odzywa się do niej ani słowem. "Czułam się okropnie mała w moim kącie, a on bez przerwy szczypał mnie w ramię". Po przybyciu do oberży Benito rozpoczyna swój popisowy numer: robi wyrzuty rodzicom, że pozwolili dziewczynie iść na zabawę. Nie słucha żadnych wyjaśnień. Właśnie w odpowiedzi na ten jego upór, równie brutalny jak niezrozumiały, wdowa Guidi podniesionym głosem wykrzykiwała groźby. Wszyscy są zaskoczeni, widząc, z jaką łatwością się jej podporządkował. Nie znają Benita.

Zakochany szaleniec opuszcza pokój i wraca po chwili z rewolwerem w garści. Wyszedł wyłącznie po to, żeby poszukać ojcowskiej broni, którą teraz wymachuje im przed nosem. "Ja też panią ostrzegam. Widzi pani ten rewolwer? Jest w nim sześć kul. Jeśli Rachela mnie nie zechce, jedna będzie dla niej, reszta dla mnie. Wybór należy do pani". Tak działa metoda Mussoliniego: przymuszać los, podobnie jak kobiety, do posłuszeństwa, nie cofając się przed najbardziej brutalnymi sposobami. W ciągu dwóch minut sprawa zostaje załatwiona. Wahająca się dotąd Rachela godzi się na zaręczyny. Wydaje się wręcz zachwycona takim obrotem wydarzeń: "Chyba już mając dziesięć lat, byłam w nim zakochana. Po prostu, żeby przestać się wahać, potrzebowałam, aby ktoś mnie delikatnie upewnił, że tak właśnie trzeba". Czyżby "delikatne upewnienie" miało polegać na grożeniu bronią jej rodzinie? A może należy to rozumieć jako metaforę? Czy Rachela, opowiadając o tym, co skłoniło ją do poślubienia Benita, była całkiem szczera? Spójrzmy na wersję nieoficjalną: około dwudziestu lat później zainteresowany mówił do jednej ze swoich kochanek:

Ta dziewczyna była ciągle obecna w naszym domu, kwitnąca, zdrowa, ze wspaniałymi piersiami, piękna. Uganiałem się za nią, zalecałem się do niej, podobała mi się bardzo. Chłopka, ale przepiękna! I któregoś dnia rzuciłem ją na fotel i pozbawiłem dziewictwa... we właściwy dla mnie, gwałtowny sposób. Powtarzało się to przez jakiś czas, aż kiedyś mi wyznała: "Benito, jestem w ciąży" - "No to się pobierzemy!".

 Wdowa Guidi na widok rewolweru nie mogła powiedzieć "nie". Już nazajutrz, doszedłszy do siebie, odesłała Rachelę do jej siostry Piny, do wsi położonej jakieś dziesięć kilometrów dalej. Ta próba oddalenia jeszcze bardziej wzmacnia determinację Benita. Każdego dnia przemierza na rowerze odległość dzielącą go od narzeczonej. Zgodnie z obyczajem trzymają się za ręce, wymieniają kilka pocałunków, jednak Rachela widzi, że coś jest nie tak. "Daleko nam było do prawdziwych zakochanych, którzy patrzą sobie w oczy godzinami albo turlają się razem po trawie, jak to któregoś dnia widziałam w sąsiedztwie". Benito jest sfrustrowany. Wkrótce postanawia położyć kres tym błazeństwom rodzinnym, konieczności przemierzania kilometrów na rowerze, przeszkodom, które nie pozwalają mu zaspokoić jego zapałów.

Dowiedz się więcej na temat: kobieta | biografia | dyktator

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje