"Tylko krótko, proszę"

Legenda opozycji, wybitny polityk europejski, autorytet moralny XX wieku, który przyznaje, że szalenie lubi knajpy, narzeka na amerykańskie hamburgery i opowiada o potajemnych randkach z drugą żoną? Czemu nie? Pod warunkiem, że ten człowiek nazywa się Václav Havel.

I drugi warunek - że ma ogromny talent literacki, który pozwala mu przemienić prywatne tragedie, codzienne błahostki i zagadnienia wielkiej polityki w pasjonującą opowieść, czasem dowcipną (nie bez powodu Havel to jeden z głównych twórców czeskiego teatru absurdu), czasem liryczną, zawsze wolną od plotkarstwa, na poziomie i przejmująco mądrą.

Reklama

"Tylko krótko, proszę", to pierwsza od wielu lat tak osobista publikacja Havla. Ale uwaga, prezydent zaznacza, że to nie autobiografia. To raczej patchwork, mozaika różnego rodzaju tekstów, które zebrane razem pokazują czasy opozycyjne, życie na Hradczanach i "post-prezydenturę".

Kto ciekaw, jak działała czeska opozycja, dlaczego podpisano Kartę 77, w jakich warunkach przebiegała "aksamitna rewolucja", a także jakie kobiety kochał prezydent, niech zwróci uwagę na pierwszy element patchworku - to wywiad-rzeka, jaki przeprowadza z Havlem Karel Hvížd'ala, znakomity publicysta, twórca niezależnego dziennikarstwa w Czechach.

Jak w rzeczywistości wyglądały dni na Hradczanach, pokazuje drugi wzór książkowego patchworku. To krótkie zapiski-polecenia wydawane przez Havla współpracownikom. Mamy wielką politykę "od kuchni": gdzie posadzić Żelazną Damę, co powiedzieć w orędziu noworocznym? Ale też: dlaczego hradczańska drukarka znowu nie działa? Czemu prasowaczka koszul nie dostaje odpowiedniego wynagrodzenia? Dlaczego wąż do podlewania ogrodu jest za krótki? Havel w tych notatkach nie jest legendą, jest normalnym czeskim facetem, grzecznym, dość pedantycznym, który musi poradzić sobie z funkcją, do której - jak sam mówi - nigdy nie czuł się wystarczająco przygotowany. Jest środkowoeuropejskim półbogiem, który schodzi na ziemię.

Ale z funkcji legendy zwolnić się nie może. Widać to w najnowszych notatkach, powstałych głównie podczas amerykańskiego stypendium w 2005 r. które stanowią trzeci nurt książki. "Post-prezydent", zapraszany przez zafascynowanych nim Amerykanów na niekończące się spotkania, z trudem znajduje czas na pracę literacką. Podporą jest mu Dasza (żona Dagmar). Pomaga też wyczucie absurdu (dostać się do Biblioteki Kongresu to dla byłego prezydenta trudniejsze niż wejść do kafkowskiego Zamku) i niezwykła przenikliwość umysłu, jaka pozwala mu na diagnozowanie stanu współczesnego społeczeństwa i własnej w nim roli. Z perspektywy upływającego życia (młodzieńcza aparycja może mylić, ale Havel ma 71 lat) jasno widzi nie tylko przemiany, jakie stały się udziałem świata, ale i swoją w nich rolę.

"? zawsze na koniec muszę sobie zadawać pytanie, czy to wszystko - to, że tak spokojny człowiek musiał przeżyć życie tak pełne przygód - nie jest spowodowane tym, że życie jako takie, nawet to najzwyklejsze i najmniej zwracające uwagę, jest niesłychanym cudem. Bajką - czasem piękną, czasem pełną napięcia, czasem przerażającą."

Pogodny, skromny, mały-wielki człowiek w trybach polityki. Wygląda na to, że "Tylko krótko, proszę" przyniosło nam kolejnego Szwejka w czeskiej literaturze. Tylko, że tym razem ten Szwejk jest - pozazdrościć sąsiadom - wybitnym prezydentem.

Małgorzata Olszewska

Dowiedz się więcej na temat: krótka | Vaclav Havel | prezydent

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje