Wybrzeże i Mazury: Wakacje gwiazd PRL

Nina Andrycz przez 10 lat przyjeżdżała latem do Sopotu. Agnieszka Osiecka, Olga Lipińska i Krystyna Sienkiewicz upodobały sobie mazurskie Krzyże.

Podobno na przyjazd Niny Andrycz i jej męża, premiera Cyrankiewicza specjalnie nawożono róże w ogrodzie, żeby w porę rozkwitły. Pani premierowa lubiła bowiem o poranku czule witać się z kwiatami.

Reklama

Zatrudniano też panią do sprzątania i kucharkę, którą artystka doprowadzała do rozpaczy nieustannym odchudzaniem. Na werandzie aktorka uczyła się ról i pisała wiersze. W mieście raczej nie bywali od czasu, kiedy Józef Cyrankiewicz zorientował się, że kucharz w Grand Hotelu robi dla nich lody, których nie mogli kupić zwyczajni goście.

Para chodziła za to nad morze. Z początku ochrona wydzieliła osobny, wysoko ogrodzony kawałek plaży, lecz wczasowicze zaczęli ich fotografować przez dziury w płocie. Co śmielsi pytali panią Ninę, czy jej nie smutno. Premier kazał więc płot rozebrać i odtąd opalali się już razem z ludźmi.

Wysoka, "przedwojenna" z urody i manier Nina Andrycz budziła zainteresowanie przechodniów. "W Sopocie godzinami chodziłam po plaży i po molo, a tłum za mną" - opowiadała.

Chałupy na Helu odkryła aktorka Aleksandra Śląska. Bywała tam z mężem od schyłku lat 50. Szepnęła słówko znajomym i... do Chałup zaczęły zjeżdżać gwiazdy: Bogumił Kobiela, Andrzej Łapicki, Kalina Jędrusik, Jan Suzin czy pisarz Tadeusz Konwicki. Mieszkali u Kaszubów. Plażowali, spacerowali, a wieczorami imprezowali przy ognisku.

Codziennie o godz.17.00 Andrzej Łapicki wychodził na swój balkonik i wołał w stronę domku Tadeusza Konwickiego: "Panie Tadziu, seta-time!" (czyli: czas na "setkę"). I raczyli się ćwiartką wódki schłodzonej w wiadrze z wodą. Jak twierdził Łapicki, wdzięk Chałup polegał na prostocie, we wsi nie było wtedy nawet bieżącej wody.

Kalina Jędrusik uwielbiała opalać się tam nago, i długo biesiadować. Pewnego ranka, owinięta tylko w szlafrok, przyszła do sklepu, żeby kupić kilka butelek szampana. Kaszubki, które stały w ogonku po chleb, zaczęły protestować, gdy chciała je wyminąć: "Szampan, o siódmej?!". "Ale ja się w szampanie kąpię!" - odpowiedziała aktorka.

Bohdan Łazuka lubił Władysławowo. W połowie lat 70. spędził tam urlop ze Zdzisławem Maklakiewiczem. Mieszkali razem, ale spędzali czas osobno, podrywając turystki. Maklakiewicz wysłał z Władysławowa trzy kartki: do żony, do mamy i do ministerstwa. "Jesteśmy z Bodziem nad morzem, pogoda piękna, pozdrawia Zdzisiek" - napisał i zaadresował: "Wicepremier, minister kultury i sztuki, Józef Tejchma". Gdy wrócił po urlopie do teatru, zastał w sekretariacie pocztówkę od wicepremiera. "Jesteśmy z żoną w Wiśle. Tu też piękna pogoda. Pozdrawia Józek".

Agnieszka Osiecka pokochała Mazury. Przewodziła towarzystwu, które od połowy lat 60. jeździło do wsi Krzyże nad Jeziorem Nidzkim (m.in. Krystyna Sienkiewicz, Barbara Wrzesińska i Olga Lipińska). Warunki - surowe: w pokoju wiadro i miska, dostęp do kuchni, za wannę służyło jezioro. Mimo to panie spędzały tam całe lato.

Kiedy Krystynę Sienkiewicz poproszono, żeby wróciła wcześniej do Warszawy i wzięła udział w koncercie, który mógł być przepustką na występy w Paryżu, odmówiła. Odpisała organizatorowi: "Wolę Krzyże niż Paryże".

Dorota Filipkowska

Korzystałam z książek: "Celebryci z tamtych lat" Aleksandry Szarłat, "Cacko" Krystyny Sienkiewicz oraz wywiadu-rzeki Karoliny Prewęckiej z Bohdanem Łazuką pt. "Przypuszczam, że wątpię".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje