Wyrzucili go z samolotu za seksistowski komentarz

Myślicie, że ci którzy rzucają seksistowskie uwagi pod adresem kobiet są bezkarni? O tym, co może grozić za tego typu komentarze przekonał się pasażer samolotu, lecącego z Seattle do Burbank.

Ostatnio o tym, jakie mogą być skutki seksistowskich wypowiedzi, boleśnie przekonuje się Donald Trump. Poparcie kandydata na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych, systematycznie spada, po tym jak prasa opublikowała fragmenty jego wypowiedzi, w których stwierdza m.in. że "kiedy jesteś gwiazdą, pozwalają ci na wszystko. Możesz łapać je za c***ę".  Niektórzy komentatorzy spekulują, że te komentarze będą kosztowały Trumpa prezydenturę.

Reklama

Jednak przykre konsekwencje seksizmu spotykają też zwykłych obywateli. Ostatnio przekonał się o tym pasażer samolotu lecącego z Seattle do Burbank.

O co poszło? Pasażer postanowił "skomplementować" jedną ze stewardess, demonstrującą procedurę bezpieczeństwa. Kiedy kobieta objaśniała pasażerom procedury ewakuacyjne i wyposażenie ratunkowe samolotu, mężczyzna postanowił poinformować ją, że jego zdaniem jest "sexi".


  Słowa spotkały się z oburzeniem nie tylko samej stewardessy, ale również pasażerek, będących świadkami sytuacji. Wśród nich znalazła się dziennikarka Amber D. Nelson, która całą sytuację opisała na swoim profilu na Facebooku.

- Zanim oderwaliśmy się od ziemi, załoga jak zwykle zaczęła prezentację procedury bezpieczeństwa. Nie wszyscy oglądali ją z uwagą. W pewnym momencie mężczyzna siedzący za mną krzyknął: “och, sexy!" kierując swoje słowa do kobiety, która akurat pokazywała jak prawidłowo założyć kamizelkę ratunkową. (...) Wszyscy patrzyli na siebie wyczekująco: Co powinniśmy zrobić? Jak mamy zareagować? Nie możemy pozwolić mu na to, bo nie dość, że to co zrobił jest złe, sprawił że wiele pasażerek poczuło się tak samo niekomfortowo jak stewardessa.

Dalej dziennikarka pisze, że w pewnym momencie jeden z pasażerów zwrócił mężczyźnie uwagę mówiąc, że powinien okazywać stewardessie szacunek. Ten zaczął tłumaczyć, że "to tylko takie żarty. Nie zrobiłem niczego złego!".

Ostateczne rozwiązanie znalazła załoga samolotu.  - Po chwili jeden z mężczyzn należących do obsługi samolotu podszedł do agresywnego pasażera, kazał mu zabrać swoje rzeczy i opuścić pokład.

Post dziennikarki polubiło ponad 30 tys. odbiorców, a ponad 6.tys. udostępniło go na swoich profilach. W komentarzach przeważają pozytywne opinie na temat decyzji załogi samolotu. Bo to, że w świetle prawa osoby wypowiadające seksistowskie komentarze są niemal bezkarne, nie znaczy, że w realnym życiu nie mogą ponieść konsekwencji.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje