Mamo, pobaw się ze mną

Zasypaliście swoje dziecko prezentami. Takimi, jakie sobie wymarzyło i o jakie prosiło w liście do św. Mikołaja. Kilka dni później po radości, jaka towarzyszyła przy rozpakowywaniu paczek, nie ma już śladu.

A przecież tyle was to kosztowało - i pieniędzy, i czasu.

Reklama

Nabiegaliście się po sklepach, aby znaleźć dokładnie taki model autka, jakiego brakuje do kolekcji waszemu synowi albo takie mebelki, jakich potrzebuje lalka waszej córki. Telewizyjne reklamy, puszczane teraz ze wzmożoną siłą przed wszystkimi programami dla dzieci, jeszcze bardziej utrudniały wam mikołajową misję.

Gdy już bowiem wydawało się, że przedmiot marzeń dzieci macie namierzony, wasze pociechy - wpatrzone w ekran jak zahipnotyzowane - oznajmiały: ''nie autko, tylko taki dźwig" albo "nie mebelki, tylko taki wózek dla lalki". Jeśli przy tym mignęła wam przed oczami cena takiej zabawki, musieliście szybko wymyślać historyjki o finansowych możliwościach Mikołaja. W końcu i tak machnęliście ręką, wychodząc z założenia, że Mikołaj przychodzi raz w roku, a wspomnienia o prezentach zostają na całe życie. I kupiliście i to autko, i dźwig, i mebelki, i wózek, i wiele jeszcze innych zabawek.

Owszem, radości było co niemiara. Przez kilka pierwszych dni mieliście dzieci z głowy - nowe zabawki pochłonęły je całkowicie. Ale potem usłyszeliście: "mamo, kiedy ze mną zagrasz", ''tato, zbuduj mi tę kolejkę". Gdy próbujecie się z tego jakoś wymigać, zaraz pada z wyrzutem: "przecież obiecałaś", "no to kiedy w końcu". Zanim zdążymy podać tysiące powodów, dla których znowu nie możemy budować razem wieży z klocków albo przebierać lali w nowe ubranka, usłyszymy: "bo ty nigdy nie masz czasu".

Gdy w końcu stwierdzicie, że wszystko może zaczekać, a dziecko tym razem nie i zasiądziecie z nim do wspólnej gry, pomożecie w układance albo uszyjecie coś dla nowej lalki, nagle okaże się, że mikołajowe prezenty wcale się nie znudziły. Że nadal można się nimi fantastycznie bawić i cieszyć, pod warunkiem, że bawicie się razem. Bo dzieci uwielbiają się zabawy z dorosłymi. Wystarczy zwykła kartka papieru i ołówek, żeby przy kółku i krzyżyku z mamą czy tatą dostać wypieków z emocji i radości.

Pamiętajcie o tym, zanim zaczniecie biegać za prezentami pod choinkę.

Odwiedź tez dział dziecko

Dowiedz się więcej na temat: dziecko

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje