Przyjmiesz zbłąkanego gościa?

Wolne miejsce przy wigilijnym stole to część świątecznej tradycji wpisanej w obchody Bożego Narodzenia.

Święta pachną dobrym sercem
To jedyne takie święta w roku, kiedy porusza nas wiele zwyczajnych sytuacji. Nie zawsze, bowiem, na co dzień przejmujemy się czyimiś problemami, czyjąś krzywdą i bólem. Bieganina, zamieszanie i skupienie na własnych problemach często pozwala nam na dostrzeganie czyichś potrzeb. Czasem też po prostu jesteśmy zwykłymi egoistami, żyjącymi we własnym sosie własnych spraw.

Reklama

Czerpiąc z życia to, co dla nas najlepsze, nie potrafimy się tym dzielić z innymi. Ważne jest dla nas to, że jest nam dobrze. Zwyczajnie mamy gdzie mieszkać, nie narzekamy, na jakość naszego życia, nie mówiąc już o tym, że w ogóle nie znamy uczucia głodu. Ale nawet takie zaślepienie, bo tak można nazwać niekiedy ten stan, ma szansę zniknąć, ulecieć gdzieś z nas.

To właśnie okres Świąt Bożego Narodzenia jest czasem, kiedy mogą w nas zagrać wszystkie struny duszy. Kiedy budzi się w nas utajone, nieznane nam nawet, dobro. Nasze serce bije mocniej, gdy widzimy, spotykamy lub słyszymy krzywdę ludzką. Jesteśmy bardziej wrażliwi. Życzliwość i chęć niesienia pomocy widoczna jest na każdym kroku, no może prawie. Szkoda tylko, że taki nastrój może być określany, jako nastrój świąteczny, a nie całoroczny.

Dla kogo pusty talerz?

Ale nie tylko nastrojowość, czy własna inicjatywa zmian na dobre, na lepsze niż dotychczas, na wspólne, a nie tylko własne, cechuje ten okres. To magiczne obyczaje, które pojawiają się w naszej historii już od wieków. W tym, obyczaj przygotowywania przy każdym wigilijnym stole, pustego nakrycia, dla zbłądzonego, samotnego, niezapowiedzianego gościa.

Choć obrzęd ten daje nam wiarę w spełnienie lepszego jutra, daje możliwość zaspokojenia naszej własnej samooceny, nie jest on bez szerszego znaczenia. Nie bez powodu został wdrożony w tradycję Świat Bożego Narodzenia. Nie tylko dla uspokojenia naszego sumienia, dla zapewnienia w wierze, że dobrobyt będzie gościł w naszym domu przez cały kolejny rok.

On został wdrożony, po to, aby go szanować i przede wszystkim praktykować. Jeśli więc, w dniu Wigilii do naszych drzwi zapukałby samotny, bezdomny człowiek, zawitał sąsiad, znajomy, przyjaciel, który nie zdążył dojechać na kolację wigilijną do własnej rodziny, zawitał nasz odwieczny wróg lub antypatia, to wtedy właśnie, zgodnie z wyznawanymi zasadami religijnymi bądź etycznymi winniśmy go zaprosić do wspólnego wigiliowania.

Dowiedz się więcej na temat: tradycja | Boże Narodzenie | zwyczaje

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje