Halle Berry: Na szczęście nigdy nie jest za późno

Ma 47 lat i lada chwila po raz drugi zostanie mamą. Mało tego! Na palcu aktorki pojawiła się obrączka!

Doskonale prezentuje się w ukochanych dżinsach boyfriendach, w obszernym swetrze i kowbojkach. Olśniewa w dopasowanej sukni na czerwonym dywanie. Świetnie wygląda z długimi lokami i w krótkiej, roztrzepanej fryzurce. Zachwyca na ekranie. Halle Berry (47 l.) to ideał kobiecości. Ale, zgodnie z zasadą, że nie można mieć wszystkiego, życie napisało jej scenariusz, w którym nie brakuje dramatycznych epizodów. Dziś jednak wszystko wskazuje na to, że uczuciowe perypetie już za nią. Zamyka ostatni rozdział burzliwej przeszłości, pozostaje już tylko czekać na happy end. Chociaż z drugiej strony trudno mówić o końcu - to, co najlepsze, dopiero się dla niej zaczyna!

Niespodziewana druga ciąża

Reklama

Halle oczekuje narodzin drugiego dziecka. Tak, jak sześć lat temu, gdy była w ciąży z Nahlą, wygląda olśniewająco. Już wtedy mówiło się o aktorce w kontekście późnego macierzyństwa, ale, mimo wieku, określenie "młoda mama" nadal doskonale do niej pasuje. Druga ciąża była wielkim zaskoczeniem nawet dla samej Halle. Aktorka myślała, że już nie może mieć dzieci, utwierdziły ją w tym zresztą opinie lekarzy. Gdy rozbolał ją krzyż, poszła na badanie nerek, myślała że to kamienie.

Zdziwienie, ale i szczęście było ogromne! Dziś z radością oczekuje narodzin synka. Dumnym tatą zostanie francuski aktor, Olivier Martinez, były narzeczony Kylie Minogue. Swego czasu prasa przedstawiła go w bardzo złym świetle - podobno zdradzał piosenkarkę, gdy ta walczyła z rakiem piersi i zostawił ją tuż po zakończeniu kuracji. Kylie była w nim szaleńczo zakochana, skłonna wybaczyć zdrady. Ale aktor nie był zainteresowany ustatkowaniem się u boku wokalistki. Dojrzał do tego dopiero przy Halle. W marcu 2012 r. para potwierdziła zaręczyny. Narzeczeni postanowili założyć sobie obrączki, zanim zostaną rodzicami. W lipcu, podczas skromnej ceremonii w zamku Château des Condé we Francji, wzięli ślub. Dla aktorki to już trzecie małżeństwo.

Uczucia bardzo źle ulokowane

Dotąd Halle nie miała szczęścia do facetów. Życie u ich boku i dwa burzliwe rozwody kosztowały ją mnóstwo nerwów, to były toksyczne związki. Halle od początku fatalnie lokowała uczucia: jej pierwszy poważny chłopak tak ją pobił, że do dziś gorzej słyszy na jedno ucho! Pierwszym mężem aktorki był baseballista David Justice, który siły używał nie tylko na boisku. Efektem małżeństwa z Justicem były depresja i myśli samobójcze. - Siedziałam w samochodzie i wiedziałam, że ulatnia się czad. Chciałam umrzeć. I wtedy wyobraziłam sobie moją mamę, która mnie odnajduje. Obiecałam sobie, że już nigdy nie będę takim tchórzem - wyznała w wywiadzie dla "Us Magazine". 

Pomogła wielomiesięczna terapia. Jednak za drugim razem wcale nie było lepiej. Tym razem trafiła na seksoholika. Eric Benét, ciemnoskóry muzyk, notorycznie zdradzał Halle. Gwiazda próbowała ratować ten związek, wspierała go w terapii dla uzależnionych od seksu. Nic z tego. Gdy zastała go w łóżku z dwiema kobietami, rozwiedli się, a upokorzona Halle znów czuła się nic nie warta. Nic dziwnego, że po takich przejściach aktorka postanowiła, że już nigdy nie stanie przed ołtarzem. Gdy zakochała się kolejny raz, dotrzymała słowa. Obrączka nie była jej potrzebna do szczęścia, za to coraz bardziej pragnęła dziecka. Już kilka lat wcześniej Halle deklarowała w programie Oprah Winfrey, że zostanie mamą przed czterdziestką, nawet jeśli nie będzie w poważnym związku. - Byłam tak nieszczęśliwa w miłości, że zabiło to moją chęć do macierzyństwa. To okropnie frustrujące. Bardzo potrzebuję dziecka nie mogę już dłużej czekać - wyznała gwiazda. A jednak nadal wierzyła, że stworzy z kimś szczęśliwą rodzinę, że znajdzie idealnego kandydata do roli ojca.

To miała być miłość na zawsze

Okazał się nim Gabriel Aubry, piękny kanadyjski model, młodszy od Halle o 10 lat. Poznali się podczas sesji zdjęciowej dla domu mody Versace. Kilka dni wcześniej aktorka zobaczyła go na plakacie w autobusie. "Co to za facet...", pomyślała wtedy. Gdy okazało się, że mają razem pracować, wiedziała już, że nie odpuści, uznała, że to nie zbieg okoliczności, ale przeznaczenie. Zakochani szybko zdecydowali się na dziecko. Jednak przez blisko dwa lata starali się o nie bez efektów. Halle wspomniała nawet w jednym z wywiadów, że rozważa adopcję. A jednak warto było próbować! W 2008 roku, mając 42 lata, aktorka urodziła śliczną córeczkę. Zdjęcia szczęśliwej rodziny obiegły świat. Halle, która zapomniała o planie filmowym i kompletnie poświęciła się opiece nad dzieckiem, opowiadała w wywiadach, jak czułym i opiekuńczym tatą jest Gabriel. - Tak jak ja ma wolny zawód i na szczęście zawsze mogę na niego liczyć. Kiedy mnie nie ma, doskonale opiekuje się małą - powiedziała "National Enquirer".

Tym większym zaskoczeniem było rozstanie pary w 2010 roku. I to, że Halle argumentowała je... brakiem odpowiedzialności Gabriela. Podobno zamiast, wbrew temu, co deklarowała wcześniej, zajmować się córką, wybierał się co weekend na pijackie imprezy z kumplami w Las Vegas. Tymczasem wtajemniczeni twierdzą, że Halle wyrzuciła z domu Gabriela po tym, jak odkryła, że nie jest jej wierny. Więc historia zatoczyła koło. Poczucie własnej wartości, na które Halle musiała tak ciężko pracować, zostało podkopane. A wydawałoby się, że takich kobiet się nie zdradza... Jednak teraz nie była jej potrzebna żadna specjalistyczna pomoc. Jej terapeutką była malutka Nahla. Gwiazda rzuciła się też w wir pracy i... na planie thrillera "The Dark Tide" znalazła dojrzalszego pocieszyciela.

Dziś wreszcie zna swoją wartość

Był to oczywiście obecny mąż, Olivier Martinez. Zdjęcia do "The Dark Tide" przez wiele dni kręcono w Afryce. Gorący klimat podgrzewał uczucia, które nie ostygły również po zakończeniu współpracy. Paparazzi wyśledzili parę na romantycznej randce w Paryżu. Olivier, jej rówieśnik, był miłą odmianą po niedojrzałym Gabrielu. Halle wreszcie czuła się naprawdę szanowana i doceniana. Bo choć w przeszłości wybrano ją Miss Nastolatek i vicemiss USA, nigdy nie była pewna siebie. Udział w konkursach piękności nie wynikał z próżności, był raczej wołaniem o akceptację. Zanim zdołowali ją jej mężczyźni, skutecznie pracował nad tym ojciec. Rządził w domu twardą ręką, znęcał się nad matką aktorki.

- Był alkoholikiem i tyranem, który potrafił rzucić się na matkę bez powodu. Widziałam, jak ją bił i nie mogłam zrobić nic, by go powstrzymać - opowiadała w wywiadach. Halle nie była nawet na pogrzebie ojca, nie może mu wybaczyć doznanych krzywd. To jego obwiniała za swoje kompleksy i poczucie bycia gorszą, to dlatego wybierała takich mężczyzn... Ale przystojny Francuz sprawił, że Halle rozkwitła i znów wierzy w siebie, w miłość i marzenie o szczęśliwym domu. Wszystko byłoby piękne, gdyby nie skomplikowane relacje z byłym partnerem.

Nie da się uciec od przeszłości...

Tuż po rozstaniu z Gabrielem oboje deklarowali przyjaźń. - Nadal uważam, że to najwspanialsza kobieta, jaką w życiu spotkałem - mówił model, a Halle zapewniała, że ważne jest dla niej to, by Nahla miała dobry kontakt z ojcem. Byłych kochanków stawiano za przykład. Ale ta sielanka nie trwała długo. Pierwsza awantura wybuchła, gdy Gabriel dowiedział się, że Halle zabiera małą na miesiąc na plan filmowy do RPA. Zarzucił aktorce, że próbuje ograniczyć mu prawo do kontaktów z córką. Halle nie pozostała mu dłużna, wypomniała mu imprezy i oskarżyła o narażanie Nahli na niebezpieczeństwo. Podobno zostawił dwulatkę samą w domu i pojechał na lotnisko po swoją dziewczynę. Model, który rocznie inkasuje 700 tysięcy dolarów, zażądał od Halle alimentów! Twierdził, że są mu niezbędne, by mógł zagwarantować córce poziom życia, do jakiego przywykła. Aktorka musi wypłacać mu 20 tysięcy dolarów miesięcznie!

Pożegnanie z Hollywood?

Walka o wyłączne prawo do opieki nad córką toczy się więc na dobre. Gabriel szaleje z zazdrości, słysząc o dobrych relacjach swojej córeczki z mężem Halle. Gdy pod koniec zeszłego roku dotarła do niego plotka o tym, że aktorska para planuje na sta- łe przenieść się do Francji. Nie wytrzymał napięcia. To miały być zwykłe odwiedziny córki w dniu Święta Dziękczynienia. Niestety w domu Halle między panami doszło do ostrej wymiany zdań. W efekcie Gabriel rzucił się na Oliviera, który tak zaciekle się bronił, że złamał modelowi dwa żebra i zmasakrował twarz, którą podobno uderzał o posadzkę.

Jednak to nie obrażenia panów wstrząsnęły aktorką, ale to, że w jej domu znowu dochodzi do aktów przemocy. Gwiazda ma już dosyć walki z przeszłością i życia w Hollywood. Ostatnio wypowiedziała też wojnę paparazzi, których oskarża o nękanie jej córeczki. Wystąpiła nawet przed Komisją do spraw bezpieczeństwa publicznego o zmianę ustawy o fotografowaniu przez nich dzieci bez zgody opiekuna. Coraz poważniej myśli więc o domu w spokojnej dzielnicy Paryża. Kto wie, może wkrótce zostanie europejską mamą i będzie spacerować z wózkiem po Polach Elizejskich?

Aleksandra Adamiak


Dowiedz się więcej na temat: Berry Halle | Olivier Martinez i Halley Berry | córka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje