Najpiękniejsze włoskie słowo? Mamma!

"Boniek biegał z szybkością daniela, walczył o piłkę z uporem osła, był zręczny jak wiewiórka, a przede wszystkim miał głowę na karku".

Małgorzata Domagalik: Zawarł Pan pakt z diabłem?

Reklama

Zbigniew Boniek: Ja? Dlaczego?

Nic się Pan nie zmienia, świetnie wygląda.

Nie, no normalnie, każdy się inaczej starzeje. Muszę pani powiedzieć, że ja specjalnie nie jestem od patrzenia w lustro.

Może Pan patrzeć bez lęku.

Prowadzę sportowy tryb życia, pracuję, lubię o siebie zadbać. Poza tym te sportowe klimaty, człowiek się inaczej starzeje, i to wszystko.

A ile Pan ma lat?

52 lata.

Coś się skończyło, coś się zaczęło?

Nie powiedziałbym, że te lata nie odgrywają żadnej roli, powiedziałbym nawet, że w nogach to mam 85 lat.

Bo nogi są przetrenowane?

To, co w życiu przebiegłem, przechodziłem, to jest na pewno na poziomie człowieka 80-letniego. Nie narzekam. Ale jakieś stresy emocjonalne czy przeżycia, które powodują, że człowiek ma taki, a nie inny stosunek do świata, to muszę powiedzieć, że...

Rozumiem, odpukać.

Tak. Życie mnie oszczędziło, rozwodów nie brałem, kryzysów małżeńskich nie miałem.

Tak, wiem, Pan jest święty.

Święci to są różni ludzie.

Kryzysów małżeńskich Pan nie miał, ale jak Pan kończył 30, 40 lat, to świat dookoła nie wydawał się inny?

Patrzę i widzę tych moich znajomych, i się śmieję, że faceci, jak zaczynają mieć koło pięćdziesiątki, to potrzebują potwierdzeń.

Czerwony samochód, dziewczyna w wieku córki, a propos: Pan ma bardzo ładne córki.

Już mam i bardzo ładne wnuczki.

Jest Pan zazdrosny o córki?

Nie, ja generalnie nigdy nie byłem zazdrosny o nic i o nikogo. Ludzi najbardziej wykańcza ten czynnik zazdrości. Zazdrość prowokuje nieznośne problemy. O żonę nigdy nie byłem zazdrosny, bo jestem żony pewny. Mam dwie córki, jedna wydana, ta 30-letnia. Wyszła za mąż za faceta, którego znałem, jak miał 15, 16, 17 lat, i muszę powiedzieć, że jest idealny dla niej.

Tenisista?

Tak, bardzo fajny chłopak. Bardzo dobre mamy z nimi układy, żyją obok nas, niedaleko, jakieś 100 metrów. Także wnuczek, jak chce przyjść do dziadka, to otwiera sobie drzwi i wyskakuje do nas.

Jak ma na imię?

Mateusz, Mateo, i Julia, wnuczka.

Czyli wątek zazdrości w Pana przypadku nie ma racji bytu.

Inaczej, zamiast zazdrosny jestem opiekuńczy. Gdybym widział, że ktoś mojej córce chce zrobić źle, to mógłby we mnie diabeł wstąpić. Bo ja nie jestem taki do końca spokojny, jak ktoś mnie zdenerwuje.

A ktoś powiedział Panu, że sprawia wrażenie spokojnego?

Wszyscy, ale ja konfliktowy jestem tylko w Polsce. Tu często spotykam się z opinią, że mam trudny charakter. To mnie bardzo śmieszy, bo we Włoszech by powiedzieli wszystko, tylko nie: konfliktowy.

U nas jak ktoś jest wymagający, to znaczy, że jest konfliktowy.

Dowiedz się więcej na temat: Wiewiórka | świat | mecze | młodzież | hobby | karty | ojciec | szczęście | mąż | rzeczy | córki | żona | problem | Boniek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje