Nie chce grania, tylko kochania!

Kiedyś lubili ze sobą pracować, dzisiaj ona woli zostać w domu. Również dlatego, żeby nie zarabiać więcej od swojego partnera.

Na planie serialu Rodzice, który już zapowiada się jako wiosenny hit Dwójki, padł pierwszy klaps. U boku Tomasza Karolaka (39) ostatecznie zobaczymy Małgorzatę Kożuchowską (39), która, jak mówi się w stacji, za tę rolę otrzyma około... ćwierć miliona złotych! To bardzo duża gaża jak na warunki telewizji publicznej, gdyż od dawna nie jest tajemnicą, że jej kondycja finansowa jest zła. Nie dziwi zatem fakt, że gwiazdy walczyły o te pieniądze, bo kolejna taka szansa może się szybko nie powtórzyć. Tym większym zaskoczeniem okazał się więc fakt, że Agnieszka Dygant (37), która mogła mieć wszystko bez walki, z propozycji... zrezygnowała!

Chciała mieć czas na odchowanie synka?

Reklama

Dlaczego popularna Niania podjęła tak nieoczekiwaną decyzję, zwłaszcza że początkowo, gdy złożono jej propozycję, wydawała się być nią bardzo zainteresowana? Rozmowy z producentami były bardzo zaawansowane i trwały kilka tygodni, a kontrakt był już przygotowany i niemal podpisany. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, gdy kontrakt na reżyserię serialu podpisał... partner życiowy Agnieszki, Patrick Yoka. Aktorka zaczęła zaostrzać warunki. Robiąc to, musiała mieć świadomość, że Dwójka nie sprosta jej żądaniom...

Gdy z niej zrezygnowano, nie wyglądała na zmartwioną. Wręcz przeciwnie: robiła wszystko, by pozostawić po sobie jak najlepsze wrażenie, sugerując , że chętnie zagra na wiosnę w serialu, tym razem kryminalnym, pod roboczym tytułem Ostoja. Podobno chciała mieć teraz więcej czasu na odchowanie synka Ksawerego.

Jednak jest już więcej niż pewne, że także i ten serial ma reżyserować Yoka. A Agnieszka, choć nie musiała, stanęła w szranki z Joanną Koroniewską. Czy po to, by przegrać? Dla osób postronnych zachowanie aktorki wydaje się dziwne. Agnieszka Dygant już od dawna jest na urlopie i choć zarobiła ostatnimi laty bardzo dużo i w Niani, i w reklamach, to oszczędności topnieją. Urodziła dziecko, kupiła ziemię, na której ma powstać dom rodzinny.

- Agnieszka jest mądrą kobietą i wie, co robi - twierdzi bliska osoba z jej otoczenia. - Pieniądze nie zawsze są najważniejsze. Nie chodzi też o to, że razem pracuje im się źle. Pracowali już ze sobą nieraz i nie mieli z tym problemów. Ksawery wkrótce skończy rok i mógłby zostać pod opieką którejś babci albo siostry Agnieszki, bo cała rodzina za malcem przepada. Ale Agnieszka woli na razie sama się nim opiekować, a także zajmować domem, pozostawiając zarabianie na rodzinę swojemu mężczyźnie. Chce, by poczuł się wreszcie prawdziwą głową rodziny - twierdzi nasz rozmówca.

To on chce być głównym żywicielem rodziny

Ostatnimi czasy plotkowano o tym, że Patrick, który pochodzi z tradycyjnego, profesorskiego domu, nie czuł się komfortowo jako mąż swojej żony, która zarabia więcej od niego. W tym kontekście mówiło się nawet o swoistym mezaliansie, a nawet o tym, że Patrick, choć kocha narzeczoną i syna do szaleństwa, właśnie z tego powodu nie naciska na ślub, czekając aż nadejdzie taki moment, kiedy to przede wszystkim on będzie głównym żywicielem rodziny.

Czyżby Agnieszka chciała mu w tym dopomóc albo przynajmniej nie przeszkadzać, rezygnując z kolejnych ról? Wszystko na to wskazuje, tym bardziej że rola mamy i partnerki Patricka najwyraźniej uszczęśliwia ją na tyle, że niespecjalnie tęskni za pracą.

(Kr)

Dowiedz się więcej na temat: Agnieszka Dygant

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje