Rafał Mroczek: Jak Al Pacino

Jest kilka ról, które chciałbym zagrać, nawet takiego jakiegoś zabijaki jak Al Pacino, kilka blizn i ogolone włosy... - mówił podczas transmisji na żywo w tv.interia.pl Rafał Mroczek, odtwórca roli Pawła Zduńskiego w serialu "M jak miłość".

Gość tv.interia.pl odpowiadał na pytania internautów dotyczące jego serialowej roli, popularności, planów na przyszłość i życia prywatnego.

Reklama

Rafał Mroczek jest aktorem, ale nie kończył szkoły teatralnej, studiuje budownictwo na Politechnice Warszawskiej. Niewiele osób wie, że zanim trafił do "M jak miłość" chciał być... wojskowym. - W wakacje przed ostatnim rokiem liceum - miałem takie plany, ale potem okazało się, że mama zgłosiła nas do udziału w castingu do "M jak miłość". No i dostaliśmy się, więc było nowe wyzwanie, praca - i w ten sposób zrezygnowałem z wojska - opowiadał podczas wideoczata.

Teraz jeszcze nie wie czy będzie wiązał swoją przyszłość z inżynierią czy aktorstwem. - Bo ja nigdy w życiu nie starałem się planować czegoś bardzo na przyszłość. Każdy dzień przynosi nowe wyzwania, nowe niespodzianki. Nie jestem teraz w stanie odpowiedzieć na to pytanie - wyjaśnił.

Przyznaje, że bardzo zależy mu na uporządkowaniu spraw zawodowych, ale przede wszystkim skupia się na życiu prywatnym. Tak jak to zazwyczaj młodzi ludzie - szukamy szczęścia. Szukamy osób, z którymi będziemy w stanie spędzić resztę życia. Teraz jestem singlem, próbuję uporządkować sobie życie w sferach prywatnych i zawodowych - opowiada. - Szukam kobiety, która będzie mi odpowiadała, wspierała mnie, będzie wiedziała, że chce spędzić ze mną resztą swoich dni, mieć dzieci... Szukam przede wszystkim spokoju i siebie, żeby móc każdego dnia wracając do domu czuć się szczęśliwym i dzielić to szczęście z kimś.: Żeby kłaść się z uśmiechem na twarzy i wstawać też z uśmiechem.

Nie wyklucza, że jeśli pojawi się jakaś inna propozycja serialowa czy filmowa, rozważy ją. - a nie jestem aktorem, nie jestem chłopakiem po szkole teatralnej. To nie jest nic złego. Nasze kino produkuje mało filmów fabularnych, dużo ludzi szuka też pomysłu do zarobienia pieniędzy. Ja nie robię tego tylko dla pieniędzy. Ale myślę, że te 10 milionów widzów jest jakimś wyznacznikiem. Na razie moje życie wypełniał serial, studia i na tym starałem się skupić. Myślę że jeśli będzie takie wyzwanie, to jak najbardziej tak - mówi. - Zgodziłbym się, pod warunkiem że rola by mi odpowiadała. Jest kilka ról, które chciałbym zagrać, nawet takiego jakiegoś zabijaki jak Al Pacino, kilka blizn i ogolone włosy...

Jak reaguje, kiedy ludzie podchodzą do niego na ulicy prosząc o autograf? - Czasami jest to uciążliwe, ale tam, gdzie bywam często ludzie się przyzwyczaili, to normalne. Zazwyczaj nie bywa to uciążliwe, chyba że się spieszę, jestem zmęczony, czy mam po prostu gorszy dzień i dlatego też proszę, żeby nas zrozumieć... - apeluje.

Rafał w serialu gra ze swoim bratem - bliźniakiem Marcinem. Jak układają się ich relacje? - Wiadomo, że mamy - tak jak to w rodzeństwie bywa - czasami utarczki, ale generalnie jesteśmy dobrym rodzeństwem, jesteśmy prawdziwymi braćmi, którzy się wspierają i zawsze możemy na siebie liczyć - opowiada.

Bardzo ważna jest dla niego rodzina. - Rodzice są dla mnie największym wsparciem - i to zrozumiałem w momencie, kiedy na mnie i mojego brata zaczęła się tzw. "nagonka" prasowa. Zawsze mi mówili: zdystansuj się do tego, nie przejmuj się. I to jest wspaniałe, że właśnie w rodzicach i w siostrze mamy wielkie wsparcie.

Bracia Mroczkowie zdecydowanie nie chcą iść w ślady najsłynniejszych bliźniaków w Polsce - Kaczynskich. - Teraz bliźniacy są na topie. Na razie nie myślimy o polityce. Interesujemy się w pewnym stopniu polityką, ale nie w takim stopniu, żeby się nią zajmować. Ale do wyborów chodzimy - podkreśla.

Dowiedz się więcej na temat: włosy | serial | przyszłość | miłość | Rafał Mroczek | Al Pacino

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje