Supermodelka plus size: Kompleksy utrudniają życie

Ma 26 lat, rozmiar 42 i męża. Zdecydowała się też wziąć udział programie o supermodelkach plus size, bo wierzy, że zmieni on podejście do kobiet o rozmiarze większym niż zero. "Kompleksy znacznie pogarszają samopoczucie i utrudniają życie" - mówi Żaneta Kurkowska.

PAP Life: Czy zawsze lubiła pani siebie czy chciała wyglądać jak modelki z wybiegów?

Reklama

Żaneta Kurkowska: Nigdy nie chciałam dążyć do tego, co jest niezgodne z moją naturą. Nie chciałam za wszelką cenę, w jakikolwiek sposób ograniczać się, wszystkim się podobać lub schudnąć do rozmiaru zero. Lubiłam siebie i swoje ciało, a więc akceptowałam siebie. Od kilkunastu lat trenuję piłkę siatkową, która z pewnością pozwala mi utrzymać dobrą kondycję, jędrne ciało. Trzeba wiedzieć, że kompleksy znacznie pogarszają samopoczucie i utrudniają życie, więc żyję tak, jakby ich po prostu nie miała.

Miała pani kiedyś problem z samoakceptacją?

- Nigdy. Uważałam, że tak, jak postrzegam siebie, tak widzą mnie inni ludzie. Na nikim się nie wzoruję, nic nie zmieniam, lecz codziennie staram się być lepszą wersją samej siebie.

Dlaczego w ogóle zdecydowała się pani na udział w programie "Supermodelka Plus Size"?

- Przede wszystkim dlatego, żeby przeżyć wspaniałą przygodę, jak również pokazać ludziom, którzy mają kompleksy bądź problemy, przez które nie są w stanie siebie zaakceptować, że można mieć większy rozmiar i kochać siebie. Jestem tego absolutnym przykładem. Mam nadzieję, że po części mi się to udało.

Program może zmienić podejście do kobiet o większym rozmiarze niż zero?

- Mam taką nadzieję. Rozejrzyjmy się dookoła nas. Czy każdy nasz znajomy ma rozmiar zero? Z pewnością nie. Czy zatem osoba, która jest tęższa jest gorsza? Nie. To dlaczego tak często negatywnie oceniamy ludzi, którzy noszą inny, większy rozmiar? Czy znajomych też oczerniamy? Czy zastanowiliśmy się nad tym, że to nie tylko może być siedzenie przed telewizorem i zajadanie słodkości, a w większości problem zdrowotny, uwarunkowania genetyczne? Jeżeli ktoś czuję się dobrze sam ze sobą, to nikt nie ma prawa tego negować. Programem rozpoczęliśmy pewnego rodzaju rewolucję. Społeczeństwo się powoli zmienia, ale potrzeba jeszcze na to trochę czasu.

Czy przez udział w programie dostaje pani więcej ofert pracy?

- Oczywiście, że tak. Dostałam kilka propozycji współpracy: byłam już na planie filmowym, zostałam ambasadorką firmy bieliźniarskiej, dostaję zaproszenia na różnego typu eventy, biorę udział w pokazach, sesjach zdjęciowych. Pojawiają się kolejne przedsięwzięcia, z których relację będę zamieszczała na swoich profilach społecznościowych. Krótko mówiąc, spełniam swoje marzenia związane z modelingiem. Dostaję również bardzo dużo pozytywnych wiadomości od ludzi, jestem rozpoznawalna na ulicy, to naprawdę bardzo miłe. Niewątpliwie jest to najlepszy czas, jaki przydarzył mi się w życiu.

A czy zainteresowanie panią wśród płci przeciwnej też się zwiększyło?

- Nie ukrywam, że zainteresowanie moją osobą wśród płci przeciwnej zawsze było. Czy się zwiększyło? Z pewnością wśród jednego, tego najważniejszego mężczyzny w moim życiu zawsze było, jest i będzie.

Z modelką Żanetą Kurkowską rozmawiała Paulina Persa (PAP Life).

autorka: Paulina Persa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje