TEST: "Smoczek" pomaga w domu

Oddaliśmy naszym użytkowniczkom do testów odkurzacze Philips PowerPro Active. Zobacz kolejne wyniki testowania sprzętu w warunkach niemalże bojowych.

Codzienne porządki przy prowadzeniu domu opieki tymczasowej i socjalizacji zwierząt Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals, w którym przebywa na dzień dzisiejszy 5 psów i 18 kotów to nie lada wyzwanie, aby dom nadal był domem - przytulnym, czystym i przyjaznym dla ludzi :) w którym kolokwialnie mówiąc "nie czuć zapachu zwierząt".

Reklama

Jest to praca, choć charytatywna, to na pełny etat, pełna wyrzeczeń i codziennych wyzwań.

Dzięki temu odkurzaczowi życie naprawdę stało się prostsze. "smoczek" podarował nam czas, który zamiast na bieganiu z taśmą klejącą do usuwania sierści, mogliśmy spędzić na pracy ze zwierzętami, ba... nawet na filiżance herbaty z przyjaciółmi, co wcześniej było fizycznie niewykonalne.

W naszej ocenie, jeśli cokolwiek może się przyczynić do sprzedaży tego odkurzacza, to właśnie fakt, że ofiarowuje on posiadaczom zwierząt, których w naszym kraju jest coraz więcej cenne minuty, kwadranse i godziny życia, które zamiast na rytuale sprzątania sierści i denerwowaniu się na zwierzaka, że "wlazł na kanapę", można spędzić na zabawach z milusińskini czworonogami w gronie rodziny.

Reasumując - koniec z niepotrzebnymi nerwami, sierścią i wszystkim tym, co jest "efektem ubocznym" posiadania zwierząt.,Ten odkurzacz ofiarowuje to, co w życiu najcenniejsze - CZAS. Dla rodziny, przyjaciół i samego siebie.

Szczegółowy opis:

Po otwarciu opakowania naszym oczom ukazuje się niby niepozorny odkurzacz o ciekawym futurystycznym wyglądzie. Wszystkie elementy są wykonane z "porządnych" materiałów w niczym nie przypominających plastikowych części z masówek w supermarketach. Od razu ma się odczucie, że każdy element został przemyślany i dopracowany a jakość wykonania jest na bardzo wysokim poziomie.

Mimo zaawansowanej technologii obsługa odkurzacza jest dziecinnie prosta i czy dziecko, czy osoba starsza nie będzie miała najmniejszych problemów z obsługą urządzenia. Umieszczone na włącznikach graficzne obrazy informują nas o opcjach pracy tego inteligentnego urządzenia.

Odkurzacz Philips FC 8632 nie jest takim sobie zwykłym odkurzaczem, do pracy z którymi przez lata jesteśmy przyzwyczajeni. To zaawansowana technologia podana nam tak, jak najbardziej lubimy - w prosty i zrozumiały sposób. Wystarczy włączyć.

Odkurzasz posiada trzy funkcje:


- sprzątania powierzchni gładkich takich jak parkiety, posadzki, kafelki itd.
- dywany
- i ostatnią funkcję, która jest tajną bronią tego urządzenia, agentem do zadań specjalnych dla posiadaczy zwierząt - czyli czyszczenia wszelkich obić, tapicerek i każdej innej powierzchni, na której nasi milusińscy zostawiają sierść.

Do każdej funkcji dobrana jest odpowiednia końcówka ssąca i tak w przypadku powierzchni gładkich mamy do czynienia z końcówką, która poradzi sobie ze wszystkim: kurzem, piaskiem, ba - nawet wodą.

Moc pracy odkurzacza przy wybraniu tej opcji jest potężna. Koniec z zamiataniem, szufelkami i zmiotkami. To wszystko można wyrzucić jeśli na straży naszych podłóg czuwa Philips FC 8632.

Sprzątnie dywanów - z nim to czysta przyjemność. Do tej pory po odkurzaniu dywanów, aby usunąć z nich sierść, z którą nie radziły sobie inne odkurzacze, czekał mnie codzienny rytuał z taśmą pakową. A mianowicie przykładania powierzchni klejącej do dywanów celem usunięcia sierści. Zajmowało to naprawdę bardzo dużo czasu, nie wspominając o kosztach i niszczeniu środowiska naturalnego poprzez wyrzucanie zużytych taśm, które były na stałym wyposażeniu sprzętów czyszczących. Nie wiem, jak w przypadku innych dywanów - w moim domu są wyłącznie dywany krótkostrzyżone, ale ten odkurzacz nie pozostawia na nich nawet włoska sierści.

To zyskanie 2 godzin dziennie, które do tej pory poświęcałam na mozolne usuwanie kłaczków po swoich podopiecznych.

I wreszcie nadszedł czas na agenta 007, czyli tajną broń Philips FC 8632 - czyszczenie obić, foteli i innych siedzisk, na których poza kurzem uwielbia pomieszkiwać sierść zwierzaków.

Niby niepozorna końcówka ssąca a potrafi robić rzeczy o których posiadacze zwierząt mogli dotychczas tylko marzyć.

Fotele czyste jak prosto z salonu

Przytulny i schludny dom w którym obecność zwierząt poza uśmiechniętymi pyszczkami i merdającymi ogonkami jest niezauważalne.

Czyli koniec wymówek dla tych, dla których posiadanie zwierząt wiąże się wyłącznie z pozostawianą wszędzie sierścią.

Dodatkowo przy tej opcji odkurzacz pracuje tak cichutko, że śpiący na kanapie kot, nawet nie zorientuje się, że obok niego trwa akcja eliminacji jego sierści. Nawet nocne sprzątanie nie zakłóci spokojnego snu sąsiadów.

Za pomocą tej opcji usuwałam również sierść z odzieży, dzięki czemu rolki do czyszczenia garderoby poszły w odstawkę. Płaszcze i kurtki po długim okresie zimy wyglądają jak nowe. Po założeniu na końcówkę np.: skarpetki, można w tym niezwykle cichym trybie pracy odkurzać nawet meble!

W dodatkach odkryłam również małą, wyglądającą jak uszczelka końcówkę, zdaje się służącą do zabezpieczenia rurek - ale nie jestem pewna. Mała, niepozorna ale bardzo przydatna rzecz. Mianowicie, jeśli zdarzy ci się zgubić igłę lub coś przypadkowo potrzaskać w tzw. drobny mak - wystarczy nałożyć na rurkę kawałek materiału z następnie zamocować ów małe cudeńko. W kilka sekund zajdziesz igłę i usuniesz nawet najdrobniejsze kawałeczki potrzaskanej cukiernicy.

Lekka teleskopowa rura wykonana z aluminium umożliwia dotarcie dosłownie wszędzie. Bez wysiłku można usunąć pajęczyny z sufitu, kurz z karniszy a przy użyciu końcówki do usuwania sierści - odświeżyć zasłony.

Przechowywanie i opróżnianie

Uchwyt przy złączniku do mocowania nieużywanych w danej chwili końcówek sprawia, że już nigdy nie trzeba będzie przekopywać się przez kartony i szafki w poszukiwaniu odpowiedniej końcówki. Wszystko jest pod ręką gdy ten odkurzacz, jak żołnierz czuwa nad porządkiem w domu, zawsze gotowy do użycia. Ponadto, nie trzeba go chować po szafkach, rozmontowywać i ponownie składać.

Został tak zaprojektowany, że za pomocą specjalnych klipsów po prostu stoi zawsze gotowy do użycia i pracy.

Opróżnianie pojemnika to kolokwialnie mówiąc bułka z masłem. Naciskasz, wyciągasz, wyrzucasz. Bez docinania worków, jak robiłam to do tej pory, bez fruwających wszędzie śmieci i bez tego specyficznego zapachu.

Bo jeśli o zapachach mowa: przyzwyczailiśmy się już, że odkurzanie wiąże się ze specyficzną mało przyjemną wonią wydostająca się z wylotów odkurzaczy. Czy tak musi być zawsze? Philips FC 8632 udowodnił mi, że nie.

Początkowo dało się odczuć delikatny zapach fabryczny, czyli nowości, ale po kilku godzinach pracy, gdy ten potwór ssący się rozkręcił - zero zapachów. Nie próbowałam tej możliwości w obawie przed uszkodzeniem odkurzacza - nie jest przecież moją własnością, ale przypuszczam, że gdyby skropić filtr powietrza kilkoma kroplami olejku zapachowego - hmmm, odkurzanie przekształciło by się w doznania eteryczne, a cały dom obłędnie by pachniał.

Czy poleciłabym ten odkurzacz - zdecydowanie tak, zwłaszcza posiadaczom zwierząt, bo nie przesadzę twierdzeniem, że ofiarowuje on nam czas - bezcenny i najważniejszy w życiu czas, który zamiast na denerwowaniu się i sprzątaniu można spędzić w gronie najbliższych w przytulnym i czystym domu.

Czas, którego nie warto marnować skoro pojawiło się urządzenie, które proces sprzątania skraca do niezbędnego minimum.

Irena Stępień

--------
Autorka wzięła udział w konkursie serwisu Kobieta INTERIA.PL i Philips na testowanie nowych odkurzaczy Philips PowerPro Active. Po teście odkurzacz stał się jej własnością.

Więcej informacji znajdziesz tutaj.


Dowiedz się więcej na temat: odkurzacz | odkurzanie | philips | sprzątanie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje