Cyfrowy detoks

Wakacje bez telefonu, Instagrama, selfie - mało kto wyobraża sobie taki wypoczynek. A jednak - w USA pojawiła się nowa moda na "cyfrowy detoks". To sposób na walkę z uzależnieniem od technologii, do którego przyznaje się aż 61 proc. Amerykanów.

- Żyjemy w czasach wielofunkcyjności, z trudem przychodzi nam skoncentrowanie się na jednej czynności. W efekcie nasza efektywność spada, a poziom stresu, rozproszenia rośnie. Korzystanie z internetu, ciągłe bycie on-line, urosło do rangi uzależnienia, większego niż sami jesteśmy w stanie stwierdzić i przyznać. Wielu zaczyna zadawać sobie pytanie - jak nieustanna konieczność korzystania z internetu, mediów społecznościowych wpływa na ich życie, relacje - czytamy na stronie Digitaldetox, organizatora wakacji bez technologii.

Reklama

Na pytanie o znaczenie technologii cyfrowych odpowiadają statystyki. Jak wskazują sami pomysłodawcy cyfrowego detoksu skala problemu jest ogromna. 61 proc. Amerykanów przyznaje się do uzależnienia od smartfona; 50 proc. użytkowników przyznaje, że woli komunikować się za pośrednictwem komunikatorów niż osobiście; 67 proc. posiadaczy smartfonów sprawdza urządzenia nawet, jeśli nie pojawiają się komunikaty i powiadomienia o nowych wiadomościach; 95 proc. respondentów korzysta z urządzeń mobilnych na godzinę przed snem.

Urządzenia mobilne rozpraszają nas również w pracy. Każdego dnia przeglądamy średnio 40 stron internetowych, w ciągu godziny zmieniamy czynności 37 razy - odpisujemy na wiadomości, przeglądamy strony internetowe, sprawdzamy media społecznościowe. Suma wszystkich rozproszeń powoduje, że przeciętny pracownik poświęca dwie godziny dziennie na skoncentrowanie się i powrót do obowiązków zawodowych.

Okazuje się, że korzystanie z tych wszystkich urządzeń stało się jedną z podstawowych czynności życiowych, niemal porównywalną do jedzenia czy spania. I tak jak często za sprawą detoksu staramy się oczyścić organizm i zmienić złe nawyki żywieniowe, taki sam detoks potrzebny jest w kontekście sposobu "konsumowania" informacji. Dlatego też pojawia się coraz więcej propozycji dla osób, które chcą odpocząć od technologii. Na czym polegają takie wakacje? Nie różnią się one niczym od zwykłego urlopu czy obozu - wypełnione są po brzegi różnymi zajęciami - warsztatami, zajęciami manualnymi, kółkami dyskusyjnymi i wypadami w ciekawe miejsca. Warunek jest jeden - w momencie rejestracji w hotelu zostawiamy wszystkie urządzenia mobilne - telefony, laptopy, tablety i jesteśmy całkowicie odcięci od świata, tylko po to, żeby ten świat zobaczyć na nowo i doświadczyć rzeczy z pozoru normalnych i błahych, ale często zupełnie niedostrzeganych.

Jedną z takich osób jest Tanya Goodin, założycielka Time To Log Off, firmy, która zajmuje się organizowaniem wakacji - obozów bez technologii organizowanych w różnych zakątkach świata.

- Moment przebudzenia nadszedł, kiedy okazało się, że od czterech lat nie przeczytałam żadnej książki. Zaczęłam się zastanawiać jak mogło do tego dojść. Byłam dumna z tego, że jestem osobą +wielofunkcyjną+. Myślałam, że to tak pożyteczna umiejętność - robienie kilku rzeczy na raz. Okazało się jednak, że w dużej mierze polegała to na przeskakiwaniu z urządzenia na urządzenie. Jednak okazało się, że wraz z wykonywaniem tych wszystkich czynności moja koncentracja, skupienie i produktywność spadały wprost proporcjonalnie - tłumaczy w rozmowie z Guardian. Dodaje, że coraz więcej osób boryka się z tym uzależnieniem od technologii.

Jak zauważa Lucy Pearson, współzałożycielka Unplugged Weekend, coraz więcej osób interesuje się taką formą wypoczynku.  - W tym roku zauważyliśmy wyraźny wzrost zainteresowania cyfrowym detoksem. Ludzie zaczynają mówić o tym problemie i zaczynają odczuwać potrzebę uwolnienia się od tego nałogu - przyznaje Pearson.

Okazuje się również, że najbardziej zaabsorbowani rzeczywistością wirtualną jesteśmy wtedy, gdy przebywamy w gronie najbliższych nas osób - rodziny, przyjaciół. W ten sposób teoretycznie będąc ze sobą, jesteśmy trochę obok siebie. Ten problem dotyczy szczególnie młodzieży. Psycholog Richard Graham przyznaje, że w ciągu ostatnich sześciu miesięcy znacznie wzrosła liczba młodych osób, które leczy z uzależnienia od technologii. Dodaje, że to właśnie do młodych ludzi w szczególności należy kierować takie obozy bez technologii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje