Kłócę się z mężem o pieniądze

Kiedy rozglądam się po mieszkaniu, patrzę na siebie w lustrze, widzę że powinnam wiele zmienić. Przede wszystkim kupić coś nowego. Ale wszystko rozbija się o skąpstwo mojego męża.

Dorabiam do emerytury, mąż jeszcze pracuje i zarabia lepiej ode mnie. Utarło się tak, że ja kupuję jedzenie, środki czystości, on płaci rachunki i odkłada na poważniejsze inwestycje, tak z ubrania dla nas jak i do mieszkania. Ale od pewnego czasu coraz trudniej mi go przekonać, że w kuchni oraz pokoju niezbędne są nowe firanki, że  ja powinnam sobie kupić coś nowego do ubrania. Bo przecież pracuję z ludźmi. Wstydziłam się swojego wyglądu, ale niewiele mogłam zrobić, bo rozmowy kończyły się ponurą ciszą. Wszystko pochłaniał dom. Nie mogłam sobie nic kupić, bo moich dochodów starczało wyłącznie na życie. Czasem jakiś szalik, bluzeczkę lub czapeczkę w sklepie z używaną odzieżą. A jedynym luksusem, na jaki sobie pozwalałam była codzienna kawa.

Reklama

- Dorota znów w dyżurnej spódnicy - usłyszałam złośliwy komentarz koleżanek, przekonanych, że wyszłam z pokoju.

- Że jej się to nie znudzi i nie kupi nowej- dodała druga. W końcu są sklepy z używaną odzieżą.

 Kiedy wyszłam zza regału, koleżanki mnie zobaczyły i trochę speszyły, ale Anka powiedziała otwarcie:

- Sama wiesz, że przydałoby ci się coś nowego do ubrania.

Wiedziałam. I wtedy opowiedziałam im o swoim problemie. Poradziły mi, aby jeszcze raz porozmawiała z mężem.  Kiedy wróciłam z pracy już od progu napadłam na męża, że zbiera pieniądze na swoim koncie, a ja chodzę w tych samych starych ubraniach. Nawet koleżanki powiedziały mi o spódnicy - dodałam przez łzy.

- Przecież ci się bardzo podobała, kiedy ją kupiliśmy - zdziwił się szczerze.

- Tak, ale to było kilka lat temu - odparłam rozżalona i dodałam: - A może kupimy choć firanki do kuchni. Nie mogę na nie patrzeć, bo są stare i żółte.

- Przecież są dobre - spokojnie odparł mój mąż.

Faktycznie, jeszcze nie były w strzępach. Jednak rozmowa pomogła. Kupiliśmy dla mnie świetny kostiumik oraz płaszcz. Trzeba przyznać, że mój skąpy mąż zna się na dobrych rzeczach.  

 Ale potem stare wróciło. Moje prośby o pieniądze rozbijały się o mur milczenia. Po prostu wychodził z domu. Już nie wiem, jak postępować. Co kieruje moim mężem, że ściboli każdy grosz na swoim koncie, a mnie rozlicza z każdej wydanej złotówki. Trzeba tylko jedno przyznać. Nie żałuje niczego wnukom. Dla nich wszystko, co najlepsze. Ale ja też chciałabym coś mieć z przyjemności. 

Dorota


 

Bella Relaks
Dowiedz się więcej na temat: żona | Pieniędze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje