Powrót łobuzów

Grzeczni nie mają szans. Nadszedł czas gwiazdorów, których wolelibyśmy nie spotkać nocą w odludnym miejscu. Skąd się bierze ta fascynacja nieokrzesanymi brutalami?

Talent nie musi iść w parze z ogładą, ale przecież przyzwyczailiśmy się już do oklaskiwania czarującego George´a Clooneya, Brada Pitta czy Matta Damona. Czas miłych gwiazdorów powoli się jednak kończy. W świecie, w którym z ekranów telewizorów bombardują nas informacje o nowych wojnach i katastrofach, wzrasta zapotrzebowanie na bohaterów, którzy nie wdają się w dyskusje, tylko - jak w filmach klasy B z lat 80. - rozprawiają się ze złem przy pomocy pięści. Kino błyskawicznie reaguje na potrzeby rynku. Dziś na pierwszy plan wysuwają się aktorzy, którzy mają życiorysy jak z filmu gangsterskiego.

Reklama

Triumf zapaśnika
Szacowna Wenecja, gdzie odbywa się najstarszy europejski festiwal filmowy, padła na kolana przed dobiegającym sześćdziesiątki Mickeyem Rourkiem. Złote Lwy przyznano filmowi "Zapaśnik" Darrena Aronofsky´ego, w którym aktor przez dwie godziny skupia na sobie oko kamery. Gwiazdor zniszczony nieudanymi operacjami plastycznymi i mało higienicznym stylem życia ostatnią znaczącą rolę zagrał w czasach, gdy w Białym Domu rezydował Ronald Reagan. Przez 20 lat Rourke wegetował na marginesie Hollywood. Słyszało się wyłącznie o jego kłopotach z prawem i fatalnych wyborach artystycznych.

A mogło być zupełnie inaczej. Po sukcesie "9 i pół tygodnia" Adriana Lyne´a propozycje sypały się jak z rękawa. "Przewróciło mi się w głowie", wspomina Rourke. Chłopak z Liberty City - zakazanej dzielnicy Miami - chciał czerpać z życia pełnymi garściami. Kilka lat wcześniej gotów był nocować na ulicy, byle tylko mógł uczyć się w słynnym Actors Studio. O jego zacięciu krążyły legendy. Ale uśmiech fortuny odsłonił najgorsze cechy Mickeya. Zamiast pracować, zaczął pić. Odrzucił, nie czytając scenariusza, propozycję zagrania w "Pulp Fiction" (jego rolę wziął Bruce Willis), bo właśnie wtedy postanowił zrealizować chłopięce marzenie i został bokserem. Sporo osiągnął - nie przegrał żadnej z 12 walk, które stoczył.

Maniery zapaśnika

Powrót do aktorstwa nie był jednak łatwy. Mickey zachował maniery boksera. Obrażał się, gdy nie okazywano mu "respektu". Po miesiącach negocjacji zgodził się zagrać w filmie "Luck of the Draw" Luki Bercoviciego i już pierwszego dnia wywołał awanturę na planie. Reżyser poprosił, by stanął przed kamerą bez swojego pieska. Rourke zażądał, by chihuahua też dostał rolę. Skończyło się na walce na pięści z ochroniarzami. Nic dziwnego, że nikt potem nie chciał z nim pracować. Grywał epizody u zaprzyjaźnionych reżyserów ("Obietnica" Seana Penna), a potem balował. "Zmarnowałem kawał życia", mówi dziś Rourke. Sam nie wie, dlaczego Darren Aronofsky tak bardzo się upierał, by dać mu rolę w "Zapaśniku".

Dowiedz się więcej na temat: aktor | aktorzy | gwiazdor | rourke | powrót

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje