Rodzinny skarb

Zmieniają mieszkania, prace, role. Ale jedna rzecz pozostaje niezmienna. To przedmioty i zwyczaje, które w ich rodzinach są od zawsze, przekazywane jako coś bezcennego.

Co dostali od dziadków Paulina Chylewska, Michał Koterski, Magdalena Boczarska, Karol Okrasa?

Reklama

Wszystko na miejscu

Paulina Chylewska, dziennikarka i prezenterka TVP

Moment grozy! Mamie wyślizguje się z rąk stary talerz z miśnieńskiej porcelany. Łapie go w ostatniej sekundzie i opada na krzesło. - Gdyby się rozbił, kupiłabyś nowy - wzruszam ramionami. Oburza ją ten pomysł. - Ten talerz dostałam od twojej babci, a ona od twojej prababci. To rodzinna pamiątka. Ty też go kiedyś dostaniesz - obiecuje.

Miśnieński talerz stał się mój, gdy urodziłam Lenę. Tak jak mama, babcia układam na nim faworki. I zawsze jest to równa faworkowa kompozycja, bo po rodzinie odziedziczyłam również zamiłowanie do porządku. To cecha rozpoznawcza wszystkich moich babć, cioć i kuzynek. Nieżyjąca babcia Ula wydawała niedzielne obiady na 12 osób. Od rana uwijała się przy garnkach. Ale gdy koło południa schodzili się goście, kuchnia już lśniła. Ani jednej brudnej łyżeczki!

Babcia Ania sprząta nałogowo. Ciągle remontuje mieszkanie, bo ściany muszą być śnieżnobiałe. Ma w szafie haftowaną pościel ze swoich panieńskich czasów. W idealnym stanie! Również moja mama zasługuje na koronę perfekcyjnej pani domu. Obrusy i serwety krochmali. I dla niej, i dla moich babć krzątanie się po domu nie było nigdy przykrym obowiązkiem, lecz przyjemnością. Mnie to również relaksuje. Nie zatrudniam pań do sprzątania. Najlepiej wiem, jak umyć okno, by nie było smug. Moje książki muszą stać w równym rządku, bluzki układam kolorami, nie zasnę, gdy w zlewie jest szklanka. To moja bydgoska akuratność, wyniesiona z rodzinnego domu. Nie przeżyłabym, gdyby córka wyrosła na bałaganiarę. Choć Lena ma dopiero dwa lata, wie, że między dobranocką i kąpielą trzeba posprzątać zabawki.

Srebro jak złoto

Michał Koterski, showman, aktor, gra w filmach swojego taty Marka Koterskiego

Talerze, misy, grawerowane sztućce, dwa świeczniki. Tę stołową zastawę nazywano w rodzinie "srebrami". Dostali ją moi pradziadkowie w prezencie ślubnym i przekazali dziadkom (rodzicom mamy), też z okazji ślubu. Dziadek Jerzy bardzo o nią dbał, często oddawał do czyszczenia. Ale i tak na niektórych misach są wgniecenia, brakuje kilku sztućców.

Zastawa pojawiała się na stole dziadków od wielkiego dzwonu. Pamiętam, że kiedyś nie lubiłem jeść ze srebrnych talerzy. Wydawały się takie stare, trochę się ich brzydziłem. Ale intrygowały mnie.

Babcia pozwalała się nimi bawić. Liczyłem widelce, łyżki, ćwicząc się w rachunkach. Dziadek mówił, że zastawa ma ogromną wartość, obiecywał, że kiedyś ją odziedziczę. Cieszyło mnie: sprzedam i będę bogaty! Dziwiłem się, że dziadek nie wpadł na ten pomysł. Gdy go o to spytałem, roześmiał się: "To nie srebra, lecz platery. Żaden majątek. Cenne są z innego powodu. Kiedyś zrozumiesz...".

Z dziadkiem Jerzym byłem bardzo związany. Miał dla mnie więcej czasu niż zajęty robieniem filmów ojciec. Uczył mnie jeździć na rowerze, objaśniał świat. Prawy, dobry, kochany. Umarł niedawno. Przed jego śmiercią zdążyłem mu powiedzieć, ile dla mnie znaczył.

Po pogrzebie dziadka cała rodzina zebrała się u babci. Smutny, ale i ważny dla nas był ten dzień. Babcia zdecydowała, że poda kolację na srebrnej zastawie. Postawiła na stole świeczniki. Zapala w nich świece. Czuję ciężar, w oczach mam łzy. Przecież świece zawsze zapalał dziadek... Dotykam świecznika i niemal czuję jego obecność. Jednak nie odszedł. Jest w moim sercu, wspomnieniach, w miejscach, gdzie uczył mnie jeździć na rowerze, w przedmiotach, które lubił. Rodzinne srebra będą mi zawsze przypominały dziadka. Już wiem, o czym myślał, mówiąc, że są takie cenne.

Dowiedz się więcej na temat: mieszkanie | Paulina Chylewska | Karol | Koterski | ojciec | rodzinny | skarb | dziadek | babcia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje