Spojrzenie w lustro

Dwie młode kobiety rywalizują o tego samego mężczyznę. Banał? Nie, kiedy dla jednej z nich on jest ojcem.

W słoneczną majową niedzielę tuż przed czternastą w domu Moniki i jej córki Zuzanny dzwoni telefon. Odbiera go jasnowłosa filigranowa piętnastolatka. - O, cześć tato! - jej głos jest pełen radości. - Dobrze, że dzwonisz.

Reklama

- Zapraszam cię dziś na obiad do restauracji! - mówi Piotr. - Bądź za godzinę w Szwejku na placu Konstytucji - dodaje i szybko odkłada słuchawkę.

Zuzanna zakłada modną zieloną bluzkę i jasne dżinsy. Przed lustrem w łazience tuszuje rzęsy.

- Zuzia, ty się malujesz? Wychodzisz gdzieś? - pyta matka.

- Tata zaprosił mnie do restauracji! - krzyczy szczęśliwa nastolatka.

- Jak to? Przecież ja zaraz nakrywam do stołu, obiad już gotowy. A ojciec nie dzwonił od dwóch tygodni, wystarczy, że skinie palcem i już lecisz - mówi rozczarowana matka. Ma podpuchnięte smutne oczy, zmęczoną cerę. Próbuje jeszcze coś tłumaczyć córce, w końcu zrezygnowana macha ręką.

Zdradzona przez ojca

O umówionej godzinie Zuzanna wchodzi do Szwejka. Przy stoliku siedzi ojciec, a obok niego atrakcyjna dziewczyna. Na oko starsza od niej tylko z pięć lat. Ma długie jasne włosy, obcisłą sukienkę, buty na wysokim obcasie.

- Wiktoria, poznaj moją córkę. Zuza, to moja narzeczona - mówi Piotr i cały czas wpatruje się w swoją towarzyszkę.

Zuzanna musi szybko usiąść. Świat wiruje, dziewczyna czuje mdłości. Wstrzymuje napływające do oczu łzy. Wyjmuje z torebki chusteczkę i symuluje katar. Atmosfera przy obiedzie staje się minorowa. Wiktoria próbuje być miła, ale jej słowa brzmią sztucznie. Ojciec nie zwraca na córkę uwagi. Dba tylko o to, co zamawia jego partnerka i usłużnie nalewa jej kolejny kieliszek wina.

- Miałam 14 lat, kiedy tata na kilka miesięcy zniknął z mojego życia - wspomina dziś ze smutkiem w głosie Zuzanna, 25-letnia fotografka. Spotykam się z nią w parku. W spacerowym wózku siedzi jej półtoraroczna córeczka Karolina.

- Nie rozumiałam, co się dzieje. Przed zaśnięciem płakałam w poduszkę, zastanawiałam się, dlaczego zostałyśmy same z mamą. Co się stało, że byliśmy we trójkę i nagle jest inaczej? - opowiada i widać, że te wspomnienia nadal sprawiają jej ból. Jej ojciec, znany muzyk, miał około 40 lat, kiedy opuścił rodzinę. Wyprowadził się z dnia na dzień. Z fragmentów zasłyszanych rozmów telefonicznych rodziców Zuzanna stopniowo domyślała się, że odszedł do innej kobiety. - To mnie rozbiło psychicznie na długie lata. Jednak dziś staram się zapomnieć i przebaczyć, bo taki mam charakter - przyznaje i nerwowo poprawia kocyk okrywający córeczkę.

Związki jej ojca z młodszymi kobietami nie były trwałe. Dziewczyny zmieniały się co parę miesięcy. Kilka z nich było niewiele starszych od Zuzi. - Nasze spotkania były okropne - opowiada. - Tata traktował je jako ponury obowiązek, nie miał żadnego pomysłu, co ze mną zrobić. Często zabierał swoją dziewczynę i szliśmy razem do kina lub na obiad. Każda z nich była tak samo o mnie zazdrosna, chociaż udawały, że jest przeciwnie. "Spotkajcie się", mówiły, zachęcając ojca do kontaktów ze mną, a potem nie spuszczały nas z oka, wtrącały się do rozmowy.

Dowiedz się więcej na temat: dziewczyna | bartek | obiad | tato | spojrzenie | zuzia | ojciec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje