Za co kochamy nasze mamy?

Dzień Matki to świetna okazja by zastanowić się nie tylko nad tym za co kochamy tę najważniejszą w naszym życiu osobę. Święto skłania również do rozmyślań, czy w natłoku codziennych zdarzeń poświęcamy swoim matkom tyle czasu, ile powinniśmy.

Dzień Matki to dzień, o którym nie można zapomnieć. To święto na dobre wpisało się w naszą kulturę - dziś nie sposób wyobrazić sobie, by nie zostało zaznaczone w naszym kalendarzu. W tym dniu zapracowani i bezrobotni, biedni i bogaci, dorośli i dzieci- wszyscy pamiętają, by sprawić radość upominkiem lub choćby życzeniami. To dzień szczególnie ważny dla tych Polaków, którzy pozostają wciąż na emigracji.

Najważniejsza kobieta na świecie

Reklama

- Moja mama jest najważniejszą kobietą, jaka istnieje w moim życiu. - mówi Ewelina Dyrka (26 l.), która rok temu wyjechała do Holandii.- Wiem, że gdy była ze mną w ciąży musiała podjąć ważną decyzję - odeszła ze studiów, by zająć się moją starszą siostrą, a potem mną. Pozostawiła swoją kochaną polonistykę, plany, marzenia, przyjaciół, aby wychować nas w domu rodzinnym, w ciepłej, prawdziwie domowej atmosferze - zawsze będę jej za to wdzięczna. Kto wie, jak potoczyłyby się nasze losy, gdyby nie poświęciła się dla nas?

- Dziś w pełni doceniam to, jakim wspaniałym człowiekiem jest moja mama - może dlatego, że wyjechałam za chlebem aż do Holandii? Tu nie ma tak wspaniałych więzi między dorosłymi dziećmi a rodzicami. Starsi ludzie chcą podróżować, szaleć, zupełnie jakby chcieli odreagować za te wszystkie lata, które musieli spędzić opiekując się dziećmi. Dla mnie taka postawa jest nie do przyjęcia. Dlatego, choć ciągle jestem daleko od mamy, przyślę jej za pośrednictwem poczty kwiatowej bukiet kwiatów, potem oczywiście zadzwonię i złożę życzenia.

Nie zawsze jednak relacje między matką a dzieckiem układają się dobrze od samego początku. Często jest tak, że jedna ze stron potrzebuje dużo czasu, aby zrozumieć tę drugą.

Tylko ja i mama...

- Moi rodzice rozwiedli się, gdy byłam malutka.- mówi Katarzyna Sołecka (25 l. ).- Ojciec na początku spędzał ze mną wiele czasu, potem jednak ograniczył się do przysyłania alimentów na czas. A mama z roku na rok stawała się coraz bardziej zgorzkniała. Najpierw wyzywała od najgorszych mojego ojca, potem przeklinała cały męski ród i oczywiście ostrzegała mnie przed facetami. Nigdy nie ułożyła sobie życia na nowo.

- Czy próbowała? Nie wiem. Może po prostu trafiła na samych drani? Ale sprawy skomplikowały się, gdy będąc na studiach poznałam mojego męża. To wspaniały człowiek - czuły, dobry, mądry, myśli nie tylko o sobie. Niestety, matka nie potrafiła zaakceptować naszego związku. Pamiętam, gdy po raz pierwszy przyprowadziłam Sebastiana do domu - czuł się jak na przesłuchaniu. Gdy w końcu poszedł, ja dostałam kazanie - że nie jest to mężczyzna dla mnie, że na pewno mnie skrzywdzi.

- Miała całą masę argumentów. Ale ja byłam pewna swego i postanowiłam walczyć o swoje uczucie. Wyprowadziłam się z domu, gdy mama powiedziała, że mam wybierać pomiędzy nią a Sebastianem. Mama zerwała ze mną wszelkie kontakty; przestała odbierać telefony, nie otwierała mieszkania. Wzięliśmy cichy ślub. Wysłaliśmy oczywiście zaproszenie do mamy, ale nie przyszła, nawet nie zadzwoniła z życzeniami. Mąż ciągle nalegał, żebym nie przestawała, żebym próbowała nawiązać utracony kontakt, przyznam ze wstydem, że miałam tego dosyć.

- Wszystko zmieniło się, odkąd ja sama zostałam mamą. Alinka zmieniła całe moje życie- zaczęłam zupełnie inaczej myśleć, wysłałam mamie zdjęcia córeczki - udało się! Teraz jesteśmy wspaniałą, trzypokoleniową rodziną, a mama nareszcie zrozumiała, że nie każdy facet to "świnia". Ale przyznam, że mam wyrzuty sumienia, że tak łatwo się poddałam i skreśliłam mamę z własnego życia.

Dowiedz się więcej na temat: święto | matki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje