× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

Reklama

Za byle kogo nie wyjdę!

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Kobiety niezależne szukają partnerów, którzy pozostawią im dużo wolności.

Zdjęcie

Singlowi stały związek z partnerem nie jest potrzebny /© Panthermedia
Singlowi stały związek z partnerem nie jest potrzebny
/© Panthermedia
Przedsiębiorcza, wykształcona, z dobrą pracą i gronem znajomych. Sporo doświadczeń zawodowych, niezłe pieniądze. Czas wolny i wakacje spędza jak chce, z gronem przyjaciół. Młoda kobieta XXI wieku wie, czego od życia pragnie i nie potrzebuje do tego partnera na stałe. Po co wikłać się w stały związek, zwłaszcza, że żaden kumpel nie jest wystarczająco poważny, by zostać mężem i ojcem jej dzieci. Jeszcze nie mam 30 lat, poczekam, w końcu spotkam poważnego faceta. W końcu... trzydziestka dawno minęła, a żaden się nie nadaje na wybranka.

Single na czasie

Reklama

Modni już drugie dziesięciolecie single wciąż są grupą, do której przynależność nobilituje. To już nie nudne stare panny i zaniedbani starzy kawalerowie. To osoby, które dużo czasu poświęcają na własne zainteresowania, rozwój osobisty i zawodowy, na lektury, spotkania towarzyskie i pielęgnowanie przyjaźni. Bycie singlem to też niezależność osobista i finansowa. Media i firmy komercyjne zabiegają o tę grupę społeczną, tworząc specjalne produkty dla singli. Mamy imprezy towarzyskie i bale dla singli, wczasy dla singli, portale randkowe.

Singlowi stały związek z partnerem nie jest potrzebny, bo po co każdy wieczór spędzać z tą samą osobą? Codziennie można umawiać się z inną grupą znajomych, do kina pójść z koleżanką, a na wakacje wyjechać z partnerem, którego, jeśli się nie sprawdzi, zastąpi się nowym.

Wakacje można spędzić też z przyjaciółką, bo jej ostatni związek również nie wyszedł i jest dyspozycyjna. Taki układ odpowiada wszystkim - i mężczyznom, i kobietom. Obie strony czekają, aż dojrzeją do poważnej decyzji o małżeństwie. Ale nie w tym roku, nie z tym partnerem. Z każdym nowym doświadczeniem wymagania wobec potencjalnego małżonka wzrastają.

Wolność w cenie

Kobiety niezależne szukają partnera, który pozostawi im dużo wolności, nie będzie oczekiwał dostosowania się do jego trybu życia. Za to same często liczą na to, że mężczyzna dostosuje się do ich potrzeb i ich przyzwyczajeń.

Z wiekiem wzrasta wiara w siebie i spada umiejętność dostosowania się do nowych okoliczności, stąd kobiety po trzydziestce w każdym partnerze znajdą wady, do każdego będą miały zastrzeżenia. Najczęściej bierze się to z lęku przed utratą niezależności i obowiązkami. Im jesteśmy starsze, tym wyżej cenimy sobie wolność i tym trudniej z niej zrezygnować.

Zdjęcie

/© Panthermedia
/© Panthermedia

Strach przed bliskością

Kultura masowa, która chętnie zaakceptowała grupę młodzieży po trzydziestce, utwierdza kobiety w przekonaniu, że bycie singlem bardziej odpowiada ich stylowi życia. Zazwyczaj jednak przyczyny tego problemu tkwią dużo głębiej.

Najważniejszym czynnikiem bywa tu własna rodzina. Warto przeanalizować relacje, jakie w niej panowały i tu szukać przyczyn lęku przed stałym związkiem. Kobiety często mają z tyłu głowy obraz własnej matki. Zapracowanej, sprzątającej brudne skarpetki, niezaspokojonej seksualnie i wiecznie sfrustrowanej matki - Polki.

Szczególnie silny strach przed stałym związkiem występuje u pań, które dorastały w domach dysfunkcjonalnych, gdzie np. nadużywano alkoholu. Intymność, bliskość, wrażliwość to cechy zupełnie obce dorosłym dzieciom alkoholików czy dorosłym z rodzin dysfunkcyjnych. Brakuje im dobrego wzorca zachowania w związku opartym na miłości. Kłótnie rodziców, wspieranie zdradzanej matki, utrzymywanie tabu o alkoholu - wszystko to powoduje, że dorasta się w atmosferze pełnej napięcia, nieporozumień, pretensji i złości. Kobiety boją się powielania takich schematów w dorosłych związkach.

Dodatkowo towarzyszy im ogromny lęk przed porzuceniem wynikający z braku pewności siebie. Jeśli młoda dziewczyna nie mogła liczyć na wsparcie i przytulenie w trudnych chwilach, to dorosła kobieta będzie miała problem z zaangażowaniem emocjonalnym. "To już może lepiej ja rzucę kolesia wcześniej, zanim on to zrobi" - to zasada, która często towarzyszy osobom bojącym się odrzucenia i porażki.

Mit o dwóch połówkach jabłka

Innym problemem, często wynikającym ze strachu przed wdaniem się w niewłaściwy związek, są nierealistyczne oczekiwania w stosunku do miłości i do partnera. Marzenia o księciu z bajki wcale nie zdarzają się tylko nastolatkom. Dojrzałe kobiety po prostu się do nich nie przyznają. Oczywiście współczesny książę musi spełniać przyziemne kryteria - zajmować się domem, dziećmi, ugotować obiad, ale też obsypywać kwiatami.

Książę powinien przede wszystkim ciągle zapewniać o swej miłości, bo kobieta w jego oczach szuka potwierdzenia własnej wartości. Toksyczna dla związku jest wiara w mit, który mówi, że ktoś, kto kocha, da wszystko, czego partnerka zapragnie i zrobi wszystko, czego sobie zażyczymy. Kolejnym zgubnym przeświadczeniem jest wiara w to, że w związku będzie zawsze miło, nikt nie będzie miał do nikogo pretensji, zawsze będzie nam towarzyszyła silna namiętność, wyjątkowy seks i rozczulające poczucie euforii, przyjaźni i zrozumienia. Żaden partner nie poradzi sobie z takimi oczekiwaniami, z tak wysoko postawioną poprzeczką. Ideały nie istnieją.

Adriana Klos, psycholog, psychoterapeuta Strefa Zmiany - Psychoterapia i Rozwój www.strefazmiany.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Single

Więcej na temat:kobieta | partnerstwo | singielka | związek

Zobacz również

  • Co zrobić, by sprzeczki nie przerodziły się w kryzys

    Dobrane pary się nie kłócą? To mit! Każde małżeństwo co dzień rozgrywa swoje małe bitwy. Ważne, żeby kłócić się mądrze i nie nakręcać w gniewie. więcej

  • Oceń tekst

    Ocen: 73

Reklama

Skomentuj artykuł: Za byle kogo nie wyjdę!

Przejdź do forum »

Wasze komentarze (177)

Dodaj komentarz
mmmmmmm

~mmmmmmm -

Jestem dzieckiem alkoholików(kobieta 37 lat) i nie zgadzam się absolutnie z tym co jest napisane w tym artykule!Potrzeba akceptacji,miłości jest potrzebna jak powietrze!Staramy się zwrócicić na siebie uwagę,być potrzebne.

autor

~autor -

... rozsadni single bez apartamentu z widokiem na city, bialego amg i zlotej karty kredytowej, wygladu modelki,

stasio

~stasio -

w głowach się poprzewracało dzisiejszym kobietom. Nic dziwnego, że większość z nas chce je tylko przelecieć. No bo do czego więcej taka się nadaje? Macie wymagania, których 99% facetów nigdy nie spełni. A same co? Imprezy i zakupy tylko w głowie. Bo inaczej to dla was nuda. Najbardziej mnie śmieszą wypowiedzi typu: skończyłam dobre studia, pracuję w handlu i mam extra hobby. Czytaj: skończyłam pedagogikę albo politologię, pracuję na kasie w leclercu, moje hobby to chodzenie na imprezy i upijanie się, a potem seks z nieznajomym.

nie krytykuj

~nie krytykuj -

bardzo ciekawe, jak złośliwie komentują "zajęci" mężczyźni. a co Wam do singielek, przecież macie swoje żony? singielki odrzuciły Wasze zaloty więc czas na jakże chlubną zemstę w internecie? naprawdę brawo. wracajcie do żon. jakby Was zadowalało własne życie, to nie czepialibyście się cudzego. polski macho naprawdę wie wszystko o wszystkim, także o singielkach. ja poznałam męża za granicą, i nie przypominam sobie, by tam samotni czy zajęci meżczyźni zajmowali się prawieniem kazań kobietom. mężczyźni w Polsce przodują w wylewaniu pomyj na innych w internecie. bardzo męskie, naprawdę. natomiast kobiety w Polsce, zamężne czy nie, pracują, studiują, i starają sie dużo więcej niz kobiety za granicą, i to jest moim zdaniem bardzo imponujące. pozdrawiam więc wszystkie konstruktywne osoby i ubolewam, że facetom zamiast działać chce się krytykować innych.

singielka

~singielka -

Prawda, prawda prawda. Jestem młoda, niezależna, mam dobrą pracę i dobrą pozycję społeczną, mam extra hobby które zapełnia mi każdą wolną chwilę, kocham to hobby i styl życia. Zycie partnerskie też jest piękne, nie powiem, bo też swoje przeżyłam, ale przyznaję się do tego, że jeśli chodzi o męża, to musiałabym znaleźć księcia. Jedyne w czym się nie zgadzam z autorem artykułu to to, że ideały istnieją, ale tak naprawdę trudno jest taki znaleźć. Ale się zdarzają i spadają z jak grom z jasnego nieba. Świadomie chcę być singlem. Mój ideał również, dlatego nie jesteśmy ze sobą na stałe, ale jest nam razem idealnie;)

Anett

~Anett -

FACET (jedyny, na stałe... i na zawsze) powinien być na wyłączność. Powinien być świadomy, że dla kobiety liczy się: 1/ciągłość związku, 2/stabilność 3/trwałość. Ciągle to samo... Gra wstępna. Co dalej, z... naszym wspólnym życiem? I, jak tu nie być singielką? Czy wszyscy wreszcie przestaną mnie oceniać i krytykować? Jaka stara panna, skoro facet nie jest mnie wart. Księcia nie szukam, ale kogoś kto jest w porządku. Pozdrawiam,

Artur

~Artur -

Chciałbym dorzucić swoje 3 grosze do tego artykułu. Jestem byłym singlem, po kilku związkach. Mam 35 lat i od 3 lat jestem żonaty( żona ma 33 lata). Byłem wymarzoną partią dla każdej młodej kobiety (prawnik, z zasobnym portfelem, dobrą rodziną). Jak wspomniałem miałem kilka związków krótszych i dłuższych. To był koszmar, miałem być: na zawołanie, jako straż przyboczna, jako dodatek, uczestniczyć w wybranych przez panienkę imprezach, spowiadać się z każdej minuty i oczywiście być cały czas pod telefonem.Wiem, że nie wszystkie Panie są takie ale w większości takie są. Moją żonę poznałem na wycieczce rowerowej i "uganiałem się" za Nią pół roku. Tyle czasu zajęło mi przekonanie Jej, że jest najwspanialszą ( jak Ona to określa) "szarą myszą". Dla mnie jest najpiękniejsza. Jej grono przyjaciół nie spotykało się w restauracjach, przy piwie czy grillu, tylko w muzeach, na wystawach, wycieczkach rowerowych, czy pieszych. To jest inny świat i to jest właśnie to co powinno łączyć ludzi. Nie pieniądze, kariera, snobizm tylko czas dla siebie. W podróż poślubną wybraliśmy się rowerami ( Żona się śmieje, że jak Maria i Piotr Curie) tylko, że my w nasze ukochane Bieszczady. Dlatego to piszę, aby te singielki wyszły trochę na przeciw swoim wymarzonym. Nie zdobędziecie mężczyzny dzwoniąc do niego 50 razy, kiedy jest na spotkaniu z kolegami czy jak stoi w korku z sakramentalnym pytaniem " gdzie i z kim jesteś ?", " o której wrócisz?" Dziś macie po 29-35 lat, grono znajomych, ale zamknijcie oczy i postarajcie się spojrzeć na swoje życie za 30 lat. Zgorzkniali, smutni i czekający aż ktoś zaprosi na święta, a jeśli nie, to święta będą zwykłym kolejnym dniem.Pomyślcie i pomóżcie sobie naprawdę warto!

marysia

~marysia -

Zgadzam sie chociaz ja nie mam poblemu z samotnymi wyjazdami. Zabawne jest to, ze poznaje tylu ludzi podwozujac, ze czesto nie mam nawet dwoch godzin dla siebie. Nie chce wpakowac sie w niewlasciwy zwiazek a zbytnio cenie sobie moje wartosci, zeby mieszkac z facetem bez slubu.

karina

~karina -

Popieram poprzedniczkę - mam 29 lat, byłam w kilku związkach, ale żaden z tych mężczyzn nie kwalifikował się na męża - co najwyżej kumpla, kochanka, towarzysza, ale nie całego życia. Nie chcieli się wiązać, razem mieszkać, brać ślubu, o dzieciach nie wspominając - wieczni chłopcy ze stanowiskiem. Skończyłam studia, mam niezłą pracę, samochód, dom po dziadkach, dlaczego miałabym się związać z dzieciakiem, mamisynkiem, niedoedukowanym murarzem-tynkarzem lub po prostu kimkolwiek, kto się mną zainteresował? Z przyjaciółmi podobnie - mają dzieci (niekoniecznie małżeńskie), którym poświęcają dużo czasu, bo nie mają ich z kim zostawić, lub są w związkach i zapraszanie samotnej singielki im nie w głowach, zresztą sama czułabym się jak przysłowiowe "piąte koło u wozu", nie zarabiam aż tyle, żeby komuś sponsorować wakacje, a samej jechać nudno - wcale nie jestem szczęśliwa. Bycie "singielką", zarabianie tylko na siebie i samotne cieszenie się sukcesami - zupełnie mnie nie cieszy. Zamiast do kosmetyczki wolałabym się wybrać z jakimś miłym facetem na spacer, ale nie mam wyboru...

WJ

~WJ -

Jak czytam te bzdury typu, niezależna, wykształcona, z dobrą pracą, z gronem znajomych... Ludzie, a kto ma teraz bezinteresowne koło znajomych? Zakładam, że prawie nikt, a jeśli już, to jest ono na tyle małe, że prędzej czy później sięga nas samotność. Takie teksty tworzą chyba jacyś desperaci, po co spędzać wieczory wciąż z tą samą osobą? Żal, żal jak się czyta...

Reklama