Powiedz, na co masz ochotę, a dowiesz się, co może ci dolegać

Apetyt, szczególnie ten nagły i niepohamowany, na pewne potrawy może być sygnałem niedoboru niektórych składników, m.in. minerałów i witamin, a czasem także chorób.

Upodobania (także te kulinarne) są kwestią indywidualną . To, jakiego typu potrawy najbardziej nam smakują, ma związek przede wszystkim z naszymi przyzwyczajeniami żywieniowymi.

Reklama

Uczymy się rozpoznawać i wybierać (albo odrzucać) pewne smaki już w dzieciństwie. W dorosłym życiu zwykle najbardziej lubimy to, co jadaliśmy wtedy. Nasze upodobania są jednak związane również z płcią.

Kobiety mają więcej kubków smakowych i są bardziej wrażliwe na smak słodki - z tego powodu lubią słodycze bardziej niż mężczyźni. Płeć męska preferuje słone (mięso) i kwaśne produkty. Gdy jesteśmy dorośli, nasze wybory smakowe mogą się jednak wiązać także z uzależnieniami - tak jest m.in. w przypadku upodobania do picia kawy i herbaty, a czasem także jedzenia słodyczy.

Czy tłuste znaczy niezdrowe?

Lubisz potrawy, które zawierają sporo masła i oliwy? To nie musi być oznaką nieprawidłowości. Być może twój organizm sygnalizuje, że potrzebna mu większa dawka energii (przyczyną może być np. obniżenie temperatury albo większy niż zwykle wysiłek - fizyczny albo intelektualny).

W takiej sytuacji intuicyjnie wybieramy pokarmy wysokokaloryczne. Ciągła chęć zjedzenia czegoś tłustego może też być efektem stosowania diety (np. odchudzającej).

Niedobór witamin

Ochota na tłuste pokarmy może być jednak także objawem niedoboru kwasów tłuszczowych oraz witamin: A, K, D i E oraz wapnia. Kwasy tłuszczowe są nam potrzebne m.in. po to, by substancje te zostały przyswojone przez organizm. Upodobanie do potraw bogatych w tłuszcz może być także sygnałem początków depresji.

Kwasy tłuszczowe wywołują bowiem w mózgu chemiczną reakcję, której efektem jest wzrost poziomu dopaminy - hormonu odpowiedzialnego m.in. za nasz dobry nastrój.

Jeśli często jesz ryby...

To bardzo zdrowe upodobanie. Jeśli jednak pojawiło się ono niedawno, wybierz się na badania tarczycy (TSH, FT3, FT4). Przy niedoczynności tego gruczołu organizm domaga się jodu, a ryby morskie są jednym z jego najbogatszych źródeł.

Są też inne upodobania kulinarne mogące świadczyć o kłopotach z tarczycą. Charakterystyczny jest np. apetyt na kaszę gryczaną.

Dlaczego lubisz słodycze?

Jeśli chęć zjedzenia czegoś słodkiego pojawia się krótko po posiłku, może to świadczyć o insulinoodporności. Jest to dolegliwość związana ze zmniejszeniem wrażliwości tkanek na insulinę (substancję transportującą glukozę do komórek).

U zdrowego człowieka krótko po posiłku spada zarówno poziom glukozy, jak i insuliny. Gdy jednak tkanki są oporne na działanie tej substancji, glukoza nie trafia do komórek. Mózg wysyła wtedy sygnał alarmowy o konieczności jak najszybszego dostarczenia czegoś słodkiego, bo po spożyciu cukrów prostych poziom glukozy podnosi się najprędzej.

Winowajca: stres

Ochota na słodycze może być również efektem stresu. Samo podniesienie poziomu glukozy we krwi przynosi uspokojenie. To jednak nie wszystko. Gdy zjemy coś słodkiego, organizm zwiększa też produkcję endorfin, zwanych hormonami szczęścia. Substancje te odpowiadają za poczucie zadowolenia, poprawiają nastrój i rozluźniają.

Apetyt na mięso

Może być symptomem anemii z niedoboru żelaza. Może się on pojawić np. u wegetarian, ale także u osób, które jedzą za mało mięsa w stosunku do swoich potrzeb. Średnio człowiek powinien spożywać 100-150 g chudego mięsa na dobę, ale zdarza się, że zapotrzebowanie to jest wyższe.

Bywa też, że przyczyną anemii są zaburzenia wchłaniania żelaza. Jeśli nagłemu upodobaniu do potraw mięsnych towarzyszą: ciągłe zmęczenie, kłopoty z koncentracją, zmniejszenie sprawności fizycznej, należy powiedzieć o tym lekarzowi. Testem, za pomocą którego można stwierdzić anemię, jest badanie poziomu hemoglobiny we krwi. Jeśli wynik jest niższy niż 11,5 g/dl, diagnozowana jest anemia.

Pierwszym zaleceniem lekarza jest zwykle właśnie zwiększenie spożycia mięsa. Jeśli takie postępowanie nie przynosi efektu, żelazo musi być podawane w formie suplementu. Jeśli chcemy, by żelazo się wchłaniało, musimy pamiętać o dodaniu dużej ilości produktów zawierających witaminę C do codziennego jadłospisu. 

Niezastąpiona B12

Chęć na mięsne posiłki może też wskazywać na niedobory witamin z grupy B - w szczególności witaminy B12, której mięso jest jedynym źródłem.

Dziwne zachcianki

Apetyt na produkty, które w powszechnym przekonaniu zupełnie nie nadają się do jedzenia, jest zwykle objawem jakiejś nieprawidłowości. W medycynie objaw polegający na jedzeniu niejadalnego nosi nazwę "pica". Może on dotyczyć bardzo różnych substancji najczęściej jednak występują: geofagia (zjadanie ziemi), litofagia (zjadanie kamyków i żwiru), amylofagia (zjadanie surowej mąki), geomelofagia (zjadanie surowych ziemniaków).

Przyczyną dziwacznych upodobań kulinarnych są zwykle niedobory jakiegoś pierwiastka, m.in. żelaza i cynku. Dlatego koniecznie trzeba o nich poinformować lekarza.

Nie lekceważ!

Tego typu zaburzenia należy leczyć, bo mogą się stać przyczyną innych chorób, m.in.: zatrucia ołowiem lub rtęcią, infekcji pasożytniczej, uszkodzenia ścianek przewodu pokarmowego.

Skąd się bierze chęć na chipsy?

Upodobanie do słonych przekąsek bywa często sygnałem niedoboru wapnia. Spożycie sodu (znajdującego się w soli) okresowo podnosi bowiem poziom wapnia we krwi.

Po zjedzeniu czegoś słonego organizm ma wrażenie, że zaspokoił swoją potrzebę. To dlatego, gdy tylko znów ją poczuje, daje nam sygnał do sięgnięcia po kolejną porcję. Na dłuższą metę takie postępowanie bardziej szkodzi niż pomaga.

Nadmiar soli podnosi ciśnienie i prowadzi do chorób układu krążenia, a poziom wapnia w organizmie pozostaje niski. Zamiast wciąż sięgać po solniczkę, lepiej wprowadzić do jadłospisu większą ilość nabiału (główne źródło wapnia): kefirów, jogurtów, twarogów itp.

Jeśli bardzo lubisz słone potrawy, powinnaś też zbadać nerki. Zdarza się, że niedobór sodu w organizmie spowodowany jest nadmierną utratą tego pierwiastka przez nerki - przyczyną może się okazać ich niewydolność.

Na dobrej wkładce

Ciągła chęć zjedzenia czegoś słonego to jeden z objawów autoimmunologicznej choroby Addisona, czyli pierwotnej niedoczynności kory nadnerczy. Sama chęć zjedzenia czegoś słonego nie świadczy o chorobie, ale jeśli towarzyszą jej osłabienie siły mięśni, uczucie zmęczenia, należy jak najszybciej wybrać się do endokrynologa. Leczenie polega na uzupełnianiu niedoborów hormonów produkowanych przez korę nadnerczy.

Kiedy lubisz ostre, a kiedy kwaśne?

Bardzo lubisz potrawy egzotyczne zawierające dużo przypraw takich jak pieprz, chilli, tajska pasta curry, arabska harissa czy południowamerykański sos tabasco? To może być objaw niedoboru cynku. Wyrównasz go, jedząc dużo ryb morskich, owoców morza (krewetek, kalmarów, małży), jajek, roślin strączkowych oraz pestek dyni.

Chęć na pikantne dania może być również sygnałem zaburzeń przemiany materii. Takie przyprawy jak pieprz czy chilli przyspieszają proces trawienia i tym samym wspomagają metabolizm. U niektórych osób upodobanie do bardzo pikantnych potraw może też być rodzajem uzależnienia.

Ostre przypraw y mogą bowiem nieco podwyższać ciśnienie i przyspieszać rytm serca, a tym samym dodać energii. Pikantne przyprawy kojarzą się więc z lepszym samopoczuciem i dlatego intuicyjnie po nie sięgamy. Dotyczy to przede wszystkim ludzi ludzi, którzy mają zbyt niskie ciśnienie.

Szukaj witaminy C

Twoim ulubionym smakiem jest kwaśny? Możliwe, że organizm sygnalizuje ci, byś zadbała o swoją odporność. Kwaśne produkty (kapusta kiszona, owoce cytrusowe) mają wysoką zawartość witaminy C. Wpływa ona na funkcjonowanie komórek odpornościowych typu T i B zwalczających chorobotwórcze zarazki. Dodatkowo witamina C wzmacnia naczynia krwionośne, a to sprawia, że wirusom trudniej jest przeniknąć do organizmu.

Zajadasz się żurawiną?

To twój ulubiony owoc? Być może masz skłonność do zapaleń pęcherza. Infekcje dróg moczowych najczęściej są wywoływane przez bakterie E. coli (Escherichia coli). Przywierają one do ścianek dróg moczowych i rozmnażając się, stają przyczyną zakażeń.

Substancje zawarte w żurawinie wspomagają wypłukiwanie bakterii E. coli ich z moczem. Wyciąg z tego owocu niszczy aż 80 proc. szczepów bakterii (nawet tych odpornych na antybiotyki!). Regularne jedzenie żurawin albo picie soku z tych owoców zmniejsza podatność na zapalenie dróg moczowych.

Agnieszka Krawczyk

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje