Reklama

Reklama

Zawsze pragnęłam zbyt wiele

Droga na dno

Reklama

W piątym miesiącu ciąży Liza poroniła. Przypłaciła to potężną depresją. Wsparcia szukała u przyjaciół, nie u męża. Częściej niż w domu noce spędzała np. w dyskotece. Przyjaźniła się z Andy Warholem, który namalował kilka jej portretów (jeden to za mało!). Jack miał coraz bardziej dość jej ekstrawagancji, szastania pieniędzmi i niewierności.

Dwa miesiące po rozwodzie z Jackiem w 1979 roku wyszła za mąż za Marka Gero, menedżera. Zaczął się najgorszy okres w jej życiu. Wciąż była na szczycie, nakręciła komedię romantyczną "Arthur", która okazała się przebojem, ale sprawy prywatne wymknęły się spod kontroli. Jak matka uzależniła się od tabletek uspokajających i... wszelkich innych. Nikt nie chciał z nią pracować. W 1984 roku trafiła na odwyk do kliniki Betty Ford.

Kolejny gej

Tuż po 54. urodzinach Liza zachorowała na zapalenie opon mózgowych. Rokowania były dramatyczne. Do końca życia mogła zostać na wózku inwalidzkim: sparaliżowana i niema. Ale nie, Liza się nie poddała, to nie w jej stylu. Przez kilkanaście miesięcy, wiele godzin dziennie uczyła się na nowo chodzić, mówić, a w końcu tańczyć. Udało się! W 1990 roku do stała Grammy za całokształt i rozstała się mężem (już trzecim...). Czwartego spotkała na koncercie Michaela Jacksona.

David Gest (kolejny gej!), producent teatralny, przyjaźnił się z Królem, podobnie jak Liza. Był od niej młodszy (ona miała 56, on 48). Oczarował Lizę, obiecywał, że zorganizuje jej tournée po Europie, a jej kariera będzie wspanialsza niż kiedykolwiek...

W zimny, deszczowy dzień, w kościele prezbiterialnym przy Piątej Alei w Nowym Jorku pojawiło się ośmiuset, jak mówiła Liza, najbliższych przyjaciół, by uczestniczyć w ślubnej ceremonii. Świadkami była Elisabeth Taylor i koleżanka Lizy z "Kabaretu" Marisa Berenson oraz Michael Jackson i jego brat Tito. Nie zabrakło Joan Collins, Mii Farrow, Anthony Hopkinsa. Przyjęcie weselne odbyło się w hotelu Regent przy Wall Street. Tort weselny miał piętnaście pięter i kosztował kilkanaście tysięcy dolarów. Widać było, że Liza jest zakochana, mówili przyjaciele.

Na tym jednak sielanka się skończyła. Liza nadal piła. Zawsze miała pod ręką butelkę i kiedyś podczas sprzeczki uderzyła nią męża w głowę. Kilka miesięcy po ślubie Gest wniósł sprawę o rozwód i oskarżył Lizę, że się nad nim znęcała. Zażądał od niej 10 milionów dolarów odszkodowania. Sędzia stanął jednak po stronie Lizy i oddalił wniosek. Rozwodu udzielił dopiero

po czterech latach, w 2007 roku. I Liza po raz kolejny zaczęła nowe życie.

Czy ja wyglądam na ofiarę?

"Im jestem starsza, tym bardziej wierzę, że szklanka jest do połowy pełna, nie pusta" - deklaruje dziś z zapałem. "Chcielibyście, żebym opowiadała o bólu i koszmarnych przeżyciach. Ale ważniejsze są pozytywne emocje. Szlag mnie trafia, gdy ludzie ubolewają: ojej, pani tyle przeszła! Myślę wtedy: przyjrzyj mi się dobrze, człowieku! Czy ja wyglądam na ofiarę? Gdy mam umartwiać się albo walczyć, zawsze wybieram to drugie".

Jak dziś wygląda życie gwiazdy, która tyle razy była na dnie, a potem wracała na szczyt? "Całymi dniami słucham muzyki. Elli Fitzgerald, Franka Sinatry, ale też Pink. Chodzę do teatru, zapraszam na kawę przyjaciółki, gospodynie domowe". A miłość?

"W końcu wyleczyłam się ze związków z nieodpowiednimi mężczyznami" - twierdzi. Czy myślicie, że można jej wierzyć?

Ewa Maciąg

Nowy większy SHOW - elegancki magazyn o gwiazdach! Jeszcze więcej stron, więcej gwiazd i tematów! Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu magazynu, w sprzedaży od 14 lutego!

Dowiedz się więcej na temat: Liza Minnelli

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje