Spędzaliśmy rodzinne wczasy w Chorwacji, ze znajomymi, na wyspie Krk. Pięknie położoną, żwirkową plażę z łagodnym zejściem do czystej jak łza wody, mieliśmy rzut beretem od wynajmowanego domu. Nic tylko korzystać. A jednak woleliśmy codziennie wsiadać w auto i jeździć paręnaście minut, by dotrzeć tam - na Rajską Cestę - ścieżkę tuż przy kamienistym wybrzeżu, wijącą się w półcieniu śródziemnomorskich sosen, chylących się nad lazurowymi jak z filtra na Instagramie zatokami. Chwilę potem odkryliśmy, że ścieżka taka opasa całą wyspę. Przyciąga rowerzystów, spacerowiczów, pielgrzymów, plażowiczów, nurków, a nawet, w bardziej ukrytych między skałami zakamarkach, nudystów. I jest tam tak ładnie, że gdybym chciała zdjęcie stamtąd wydrukować i powiesić na ścianie - uznałabym to za kicz. Zresztą zdjęcie robione telefonem i tak wszystkiego nie oddaje. Co więc warto o tym miejscu wiedzieć? Szum morza i brzęczenie cykad musicie sobie wyobrazić. Resztę postaram się opisać.