Jak się porozumieć w sprawach dzieci i finansów?

Nie dogadywałaś się z partnerem, kiedy byliście razem, więc czy jest to możliwe po rozwodzie? Tak. Czasem jest nawet łatwiej, bo zmieniły się wasze relacje. Dobrze jest wyciszyć emocje zarówno w sytuacji, gdy chodzi o twojego eks, jak i o byłą twojego obecnego partnera.

Rozstanie k ładzie kres wielu nieporozumieniom i kłótniom między byłymi partnerami. Niektóre problemy w sposób naturalny rozwiązują się same, ale zdarza się, że po rozwodzie czekają nas nowe wyzwania. Nie da się przecież zerwać kontaktu i odciąć wszystkich łączących nas więzów, zwłaszcza gdy ze związku mamy wspólne dzieci. Nasze relacje ułożą się, gdy nauczymy się rozmawiać ze sobą bez zacietrzewienia. A wspólnym celem będzie porozumienie i dobro dzieci, nie zaś chęć odegrania się na drugiej osobie. Aby to zrozumieć, obie strony potrzebują zazwyczaj nieco więcej czasu.

Dyplomatyczne odpowiedzi

Reklama

Załóżmy, że twój były mąż nie może pogodzić się z faktem, że utracił wpływ na to, co robisz. I wciąż usiłuje sprawować kontrolę nad twoim życiem. Dlatego w dalszym ciągu interesuje się tym, co się u ciebie dzieje. Gdy dowie się, że wyjechałaś, dzwoni, by wybadać, gdzie i z kim spędziłaś urlop. Zamiast ucinać: "To nie twoja sprawa, gdzie byłam", lepiej powiedzieć spokojnie: "Wiesz, że rozwiedliśmy się po to, by dać sobie drugą szansę. Proponuję, żebyśmy ograniczyli się do tematów związanych z dzieckiem. Przyniesie to korzyść nam obojgu. Bo ze swojej strony obiecuję, że nie będę się wtrącać w twoje życie.

To da ci pewność, że nie przeszkodzę ci, kiedy będziesz chciał ułożyć je sobie na nowo". W tej dyplomatycznej odpowiedzi odwołujesz się do wartości, na których i jemu zależy. I sprytnie wskazujesz na to, czego sam by nie tolerował. Innym pomysłem jest prośba o pomoc. Czyli zrzucenie rozwiązania na barki byłego męża. Kiedy ekspartner wypytuje o ciebie znajomych, krytykuje mężczyznę, z którym się spotykasz, i bez przerwy do ciebie wydzwania, można powiedzieć: "Poradź mi, co mam zrobić, żeby nie czuć się przez ciebie kontrolowaną?".

W takim zdaniu nie ma krytyki ani ataku, dlatego nie wywoła agresji. A jeśli macie dziecko, warto dbać o poprawne relacje. Złe stosunki i otwarta wojna między rodzicami zawsze je ranią. Takim argumentem także można się posłużyć, mówiąc np.: "Kiedy ostatnio się kłóciliśmy, Zosia płakała i długo nie mogła zasnąć. Nie narażajmy jej więcej na taki stres". Tak zaznaczysz, że powinniście myśleć nie tylko o sobie. I zarazem skierujesz jego uwagę na pozytywne działanie.

Skuteczne negocjacje

Najczęstszym powodem zatargów między byłymi małżonkami, są finanse. A konkretnie wysokość alimentów i dopłat do nich w razie nagłej konieczności. Załóżmy, że potrzebujesz dodatkowych pieniędzy na ortodontę dla syna. A były partner nie zamierza wcale sięgnąć do kieszeni, tłumacząc, że przecież płaci regularnie zasądzone kwoty. Sytuacja zmusza nas do szukania porozumienia. Spróbujmy więc negocjacji. Przede wszystkim nasza rozmowa musi odbyć się w spokojnych warunkach. Lepiej nie przeprowadzać jej w biegu ani telefonicznie. Dyskusja przez komórkę niesie ze sobą ryzyko, że kiedy będziesz wypowiadać starannie dobrane kwestie, twój eks w tym czasie zajmie się czymś innym, np. przeglądaniem gazet. Niedobrze jest myśleć w kategoriach: "kto kogo" czy "wygrany - przegrany", bowiem takie podejście zakłada z góry czyjś sukces i porażkę, a nie o to przecież chodzi. Wcześniej zastanów się też, na jakie ustępstwa jesteś gotowa przystać.

Takie gesty mogą przesądzić o twoim powodzeniu, bo druga strona ma poczucie, że coś zyskała. Na przykład prosisz o opłacenie kursu języka obcego. Używasz argumentu, że w dzisiejszych czasach to warunek konieczny do otrzymania dobrej pracy. Następnie dodajesz, że gdyby on wyłożył 320 zł, to pomimo napiętego budżetu postarasz się zaoszczędzić jeszcze 100 zł. Tak wspólnymi siłami zafundujecie dziecku kurs. Postaraj się podkreślać, że widzisz i doceniasz jego wkład finansowy w wychowanie córki lub syna. Dobrym zabiegiem jest chwalenie byłego za terminowe płacenie alimentów, zwłaszcza wówczas, gdy akurat o nic nie prosisz. Trudno będzie mu się też oprzeć argumentom związanym ze zdrowiem dziecka. Poinformuj tatę, że ortopeda kazał kupić nowy materac, ponieważ wasza córka ma problemy z kręgosłupem. Jeśli były mąż kwestionuje te zalecenia, poproś go o to, by następnym razem poszedł z dzieckiem do lekarza i sam wysłuchał jego diagnozy. Czym innym jest bowiem przyjęcie opinii byłej żony, którą traktuje się podejrzliwie, a czym innym bezpośrednia rozmowa z lekarzem.

Nawet gdy pertraktacje z byłym zakończą się fiaskiem, warto zachować spokój do końca, by umożliwić sobie podjęcie kiedyś kolejnej próby, już w innej sprawie. Warto powstrzymać się od pretensji. Znacznie lepsze efekty w negocjacjach uzyskują osoby o dużej kulturze osobistej, potrafiące słuchać i szanować decyzje drugiej strony. Wymowne milczenie to dobra reakcja na niekorzystny obrót spraw. Milcząc, trzymamy rozmówcę w niepewności. Napięcie, które dzięki temu zbudujemy, na pewno skłoni eks do dalszych wyjaśnień. Być może zweryfikuje swe stanowisko i zaproponuje inne rozwiązanie? W żadnym razie nie opłaca się mówić: "bo ty zawsze" lub: "ty nigdy". Takie uogólnienie utrudni byłemu pozytywną reakcję, zdemobilizuje go. Wyrzuty, że: "jest jakiś zawsze" lub: "nie jest nigdy", utwierdzają go w przekonaniu, że nie ma sensu się starać.

Można dodać pojednawczo: "A ile mógłbyś dać, resztę spróbuję pożyczyć od koleżanki?". A przy pożegnaniu: "Z jakim wyprzedzeniem informować cię o dodatkowych wydatkach, żebyś nie był zaskakiwany prośbami o pieniądze?". Oczywiście, jeśli w naszym tonie będzie ironia, osiągniemy odwrotny efekt.

Metody na poprzedniczkę

Nie tylko ty możesz mieć trudnego eks. Wiele problemów może przysporzyć także pierwsza żona twojego aktualnego partnera. Często zdarza się, że pomimo rozwodu mężczyzna bywa wciągany w jej życie. Nie broni się z dobrego serca, ponieważ jest życzliwym i pomocnym facetem. Dlatego twoja poprzedniczka wciąż oczekuje, że on w każdej chwili rzuci wszystko i popędzi jej na ratunek, gdy ona złapie gumę albo kiedy zacznie przeciekać jej kran w łazience. Czy masz się na to godzić?

- Jeżeli nie lubimy żyć w trójkącie, od początku należy położyć temu kres - wyjaśnia psycholog Katarzyna Grębecka- Romanowska z warszawskiej Pracowni Psychologicznej. - I to natychmiast, gdy zauważymy, że nasz mąż jest stale zaangażowany w rozwiązywanie jej problemów. Im dłużej trwa ratowanie pierwszej żony, tym większe potem zdziwienie, gdy zażądamy, by ów zwyczaj się skończył - podkreśla psycholog Grębecka-Romanowska. Tłumaczy, że takie postępowanie bywa wbrew pozorom wygodne również dla mężczyzny. On także może czerpać z podobnego układu satysfakcję i poczucie, że nadal jest niezastąpiony. T

u pojawia się ważne pytanie. Czy okazujemy mu w wystarczający sposób, że jest nam równie potrzebny? A jeżeli nie, to być może jest to powód, dla którego on podtrzymuje kontakty z eks. Warto jednak sobie uświadomić, że nie jesteśmy odpowiedzialne za to, że obca nam kobieta nie radzi sobie w codziennych sprawach. Nasz partner też nie jest temu winny. Porozmawiajmy z nim o tym rzeczowo. Nie krytykujmy jego byłej, nie komentujmy złośliwie jej bezradności. Niedobrym pomysłem są oskarżenia, że jej jedynym celem jest wyciągnięcie go z drugiego związku. Jawna zazdrość odbierze naszym zarzutom wiarygodność. Bez podnoszenia głosu i zdenerwowania wyjaśnijmy partnerowi, iż dopóki będzie świadczył usługi byłej, dopóty będzie istniała między nimi krępująca zależność. Możemy spokojnie wyliczyć, na co się godzimy.

Na przykład na to, że ona prosi o pomoc jedynie w obowiązkach związanych z dzieckiem. To jest coś, co pani eks powinna przyjąć do wiadomości. Opanowywanie codziennych kataklizmów niech powierzy komu innemu i u kogo innego szuka wsparcia. Partnerzy w nowych związkach często borykają się z niepokojem, czy aby na pewno dawne uczuciowe relacje ukochanej osoby są zakończone. Zastanawiają się, czy stare więzy są wciąż na tyle silne, by zagrozić ich szczęściu. To całkiem realne obawy, które, niestety, czasami mogą się sprawdzić. Dlatego dla własnego dobra nie powinnyśmy tolerować podtrzymywania kontaktów z byłą żoną, naturalnie poza tymi, które wynikają z praw i potrzeb dziecka.

Manipulacje i szantaż emocjami

Akceptacja nowych związków bywa niezwykle trudna dla dzieci, które po rozwodzie rodziców tracą przecież pełny dom i poczucie bezpieczeństwa. Dlatego konflikty na linii macocha - pasierbowie są trudne do uniknięcia. Izolowanie się, unikanie kontaktów nie sprawdza się na dłuższą metę. Wcześniej czy później trzeba się będzie przecież poznać i wypracować sposoby komunikacji. Jak postępować w sytuacji, gdy dziecko obwinia nas o rozstanie rodziców? Niestety, jego złe nastawienie może wynikać z tego, co słyszy od mamy. Zdarza się, że pada ono ofiarą manipulacji rozżalonej eks. Gdy ona nie umie się powstrzymać od okazywania negatywnych emocji oraz oskarżeń pod naszym adresem, trudno liczyć, że nawiążemy przyjacielskie stosunki. Zdecydowanie lepiej wycofać się z pola walki. Nie komentować, nie dyskutować.

W ten sposób damy dziecku poczucie bezpieczeństwa i sprawimy, że będzie się u nas czuło spokojne, bo nie grozi mu wciąganie w rozgrywki dorosłych. Kolejnym rodzajem ingerencji byłej żony w nasz związek jest wypytywanie córki lub syna o to, co dzieje się u nas w domu. Tego typu "rewelacje" bywają pożywką dla plotek i insynuacji. Dziecko może być również wykorzystywane do wywierania wpływu na naszego partnera. Bywa namawiane do sterowania uczuciami taty. Opowiada mu na przykład, że mama źle się czuje. I ledwo wiąże koniec z końcem, chociaż tyle pracuje. Niekiedy może się na nas skarżyć. Albo powiedzieć ojcu, że gdy on wychodzi z pokoju, my mówimy mu przykre rzeczy. Taki szantaż emocjonalny niekoniecznie jest spowodowany chęcią wymuszenia wymiernych korzyści.

Czasem byłej manipulującej dzieckiem bardziej zależy na wzbudzeniu poczucia winy lub na sprawowaniu "zdalnej" kontroli nad drugim małżeństwem partnera. To oczywiste, że możesz reagować na podobne sytuacje wzburzeniem. A co uczynić, by nie dać się wciągnąć innej kobiecie w taką grę? Najpierw pozbyć się złości w stosunku do dziecka. Nabierzemy dystansu, gdy postaramy się zrozumieć, że i ono znalazło się w ciężkiej sytuacji. W dodatku jest rozdarte między sprzecznymi uczuciami - lojalnością wobec matki i miłością do ojca.

Przede wszystkim dobrze jest powstrzymać się od skarżenia się partnerowi na złe zachowanie dziecka. Nie zarzucajmy mężowi, że pobłaża nieznośnemu smarkaczowi. I nie wywierajmy na niego presji typu: "Zrób z tym coś wreszcie!" albo: "Wybieraj: on albo ja!". Nie dajmy mu odczuć, że obwiniamy go za tę sytuację. Jeśli okażesz zrozumienie i bezwarunkowe wsparcie, będzie trudniej was poróżnić. W sytuacji kiedy jest ciężko zachować neutralność, lepiej po prostu wyjść z domu na czas wizyt pasierba.

Grażyna Lubińska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje