staska

Poznaliśmy się ponad 3 lata temu.Pierwsze pół roku spędziliśmy w nieustających podróżach, byliśmy ze sobą 24 godziny na dobę.Potem trzeba było jakoś poukładać sobie życie, zdecydować sie co dalej.Ja wróciłam na studia, on wyjechał do innego miasta w poszukiwaniu pracy.Mieliśmy razem zamieszkać, ale jakby czuwało nad nami złe fatum, zawsze kiedy było już blisko zrealizowania naszych planów, wydarzało się coś złego, okradano nas ze wszystkich oszczędności, umierał ktoś z rodziny, on się załamywał -

Reklama

ja czekałam. Pomimo tego, że nasz związek był związkiem na odległość - wierzyłam mu bezgranicznie i ufałam. Opowiadał mi o różnych kobietach, które próbowały go uwieść dodając przy tym, że bezskutecznie. Zawsze zapewniał mnie o swojej wierności i tego samego oczekiwał odemnie. Nagle coś się popsuło, zaczeliśmy tracić kontakt, wiedziałam, że to dlatego,że nie układa mu sie w pracy, że sie zagubił, jest mu wstyd. Dzwonił coraz rzadziej, ale w jego głosiewyczuwałam rozpacz, nie mogłam nic zrobić. Samowolnie podjął decyzję o zmianie miejsca zamieszkania, ba - miasta. Zapomniał o naszych wspólnych planach.

Któregoś dnia po odebraniu rutynowych wyników cytologii, okazało się,że mam problemy zdrowotne HPV-wirus przenoszony drogą płciową - jak to możliwe! Potem badanie histopatologiczne - zabrzmiało jak wyrok na moją kobiecość - on w to nie uwierzył. Zaprzeczył jakoby mnire kiedykolwiek zdradzał. Nie było go przy mnie nawet na moment, stwierdził,że przesadzam, kłamię lub "biorę go na litość" - podły drań. Ileż to ja nocy przepłakałam.

Spotkaliśmy się parę miesięcy później, on powiedział mi, że cały czas mnie zdradzał, nigdy nietraktował tego związku poważnie. Postanowiliśmy już nigdy się niespotkać. Któregoś dnia zadzwonił do mnie, miał wypadek - natychmiast pojechałam na drugi koniec kraju, do dało mu do myślenia, że jestem jedyną osobą, którą tak naprawdę obchodzi jego los, która pomimo tylu upokorzeń nie zostawia go w potrzebie. Obecnie próbujemy jeszcze raz, on się bardzo stara, mówi, że spowazniał, już wie co jest w życiu naprawdę ważne, jest szczęśliwy,że ma mnie, że mu wybaczyłam, ale ja nadal jestem wściekła. Zbyt dużo złego się stało. I nie wiem jak to jest, ale teraz kiedy on próbuje naprawić wyrządzone mi zło - moje uczucia słabną z dnia na dzień. Zresztą - to sama nie wiem czy jest co ratować, bo z mojej strony to tylko złudzenia, z jego - miłość. I nie ma przepisu na to co się powinno robić w takiej sytuacji - życie pokaże, ja nie wiem co się stanie z nami jutro.

Praca nagrodzona w konkursie "Wybaczalne kłamstwo"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje