Mediator ich uratuje?

Nagły zwrot u Katarzyny Glinki i Przemysława Gołdona. Małżonkowie postanowili dać sobie szansę i zatrudnili specjalistę od rozwiązywania kłopotów małżeńskich.

Może jeszcze nie wszystko stracone! Kasia Glinka (37) i Przemysław Gołdon (40) chcą ratować związek. Małżonkowie, którzy od kilku miesięcy mieszkają osobno, zwrócili się o pomoc do specjalisty. Jak się dowiedzieliśmy, to Kasia wykonała pierwszy krok i namówiła męża, by zgodził się na wizytę u mediatora (neutralnej osoby pomagającej stronom rozwiązać spór).

Reklama

W kwietniu Przemek wyprowadził się do swoich rodziców. Unikał rozmów z żoną, wydawało się, że kolejnym krokiem będzie już tylko pozew rozwodowy. Aktorka postanowiła jednak walczyć o małżeństwo. "Na początku Przemek nie chciał nawet rozmawiać o wspólnej przyszłości. Po namowach przyznał, że potrzebują pomocy", mówi nam koleżanka gwiazdy. Małżonkowie są już po pięciu spotkaniach.

Podczas nich starają się znaleźć źródło nieporozumień. "Mediator nie tylko z nimi rozmawia, ale także opracował dla nich ćwiczenia, które mają pomóc w odzyskaniu bliskości", tłumaczy nam koleżanka gwiazdy. Problemy zaczęły narastać po narodzinach synka Filipa (2). Przemek chciał żyć tak jak dawniej: bawić się, podróżować, odwiedzać znajomych. Kasia wolała spędzać wieczory z synkiem. Aktorka dużo czasu poświęcała też poważnie choremu ojcu.

Kryzys nasilił się, kiedy mąż artystki zaczął trenować triatlon. Dobiegający czterdziestki biznesmen odkrył, że wciąż może sprostać nowym wyzwaniom. "Po pierwszych startach poczuł się młody, znów atrakcyjny", mówi nasz informator. Kasia przeoczyła moment, kiedy Przemek zaczął się od niej oddalać. Coraz częściej wyjeżdżał na zawody, bez reszty poświęcał się nowej pasji. Pierwsze miesiące po rozstaniu były dla Glinki szokiem.

Nie mogła zrozumieć, że po dziesięciu latach wspólnego życia można po prostu tak z dnia na dzień się wyprowadzić. "Długo ukrywała przed znajomymi, że w jej związku dzieje się źle. Każde pytanie o męża było później okupione płaczem w samotności", mówi przyjaciółka artystki. Problemem stał się także ich dom w Wilanowie. Kasia nie chciała dłużej sama w nim mieszkać, dlatego podjęła decyzję o sprzedaży gniazdka, które niegdyś wspólnie z Przemkiem urządzali.

Jednak od momentu, gdy małżonkowie podjęli decyzję o ratowaniu związku, aktorka zmieniła plany i zrezygnowała ze sprzedaży willi. Ma nadzieję, że jeszcze razem z mężem w niej zamieszkają. Chociaż są już pierwsze efekty pracy ze specjalistą, to na razie wspólne wakacje poróżnionych małżonków nie wchodzą w grę. Jednak wiele wskazuje na to, że rozwodu nie będzie. Katarzyna walczy o męża, rodzinę i wspólne szczęście.

Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Glinka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje