Szczęście na odległość

Od zawsze budzi kontrowersje. Jedni widzą w nim narcyza, egoistę, człowieka nieprzystępnego. Inni przeciwnie.

- Michał jest prawy, szlachetny, rzetelny - mówią. I pracowity. Zbyt pracowity. W Akademii Teatralnej w Warszawie, którą Michał Żebrowski (38) skończył w 1995 roku, do dziś krążą o nim legendy: zmuszał panie woźne do wcześniejszego otwierania szkoły, potrafił ukraść klucz do sali prób, żeby nikt inny jej nie zajął, nie bywał w bufecie, bo szkoda mu było czasu na jedzenie. Czy mając takie cechy - mógł nie zrobić kariery?

Reklama

W dodatku ma świetną aparycję. Jest przystojny, postawny. Poza tym ma to "coś". I - jak twierdzą osoby ze środowiska - doskonale wie, jak podeprzeć się autorytetem... On sam wyznaje zasadę: umiesz liczyć, licz na siebie. Twardy w rozmowach o finansach.

- Nie jestem typem grzecznego, do końca poukładanego faceta. Ale to nie znaczy, że mam biegać i walić po gębie każdego, kto mi się nawinie. Albo że nie mogę zapłakać, kiedy rodzi mi się syn - mówi.

Wskoczyć na stół i zatańczyć? Dlaczego nie?

Wtajemniczeni twierdzą, że kiedyś komuś dobrze przyłożył. Ale kiedy, komu i o co poszło? Nikt nie jest pewien. Pije niewiele.

- Stanowczo za mało - żartował Daniel Olbrychski - to nas dzieli.

Umie się bawić. Zdarzyło mu się tańczyć na stole. W parodiowaniu nie ma sobie równych. Ale ze swoich gaf też potrafi żartować. Nie kryje, że wzrusza się na filmach. Na "Love Story" ryczał jak bóbr. Lubi też męskie sporty. Trenował boks, szermierkę i aikido.

Warszawiak z Krakowskiego Przedmieścia. Dziadek Feliks Urbański był posłem na sejm II Rzeczpospolitej, a w czasie wojny członkiem Rady Jedności Narodowej. Jako jeden z przywódców Polskiego Państwa Podziemnego, został skazany w pokazowym procesie szesnastu w 1945 roku. Rodzice związani byli z Klubem Inteligencji Katolickiej. Przez wiele lat Michał wyjeżdżał na obozy jako jedno z dzieci opozycjonistów związanych z Solidarnością.

Nie był łatwym dzieckiem. Zawsze wbrew regułom, zaczepny. Koledzy wspominają, że żadna bójka nie odbyła się bez niego. Najchętniej bawił się w wojnę. Potrafił też grzebać w hotelowych śmietnikach poszukując puszek po piwie i pudełek po papierosach. Po takich wyprawach śniły mu się koszmary: szczury odgryzające mu nogi.

Aktorem chciał być od zawsze. I to aktorem popularnym. Zadebiutował w konkursie teatralnym zorganizowanym przez Klub Inteligencji Katolickiej w podziemiach warszawskiego kościoła Wszystkich Świętych. Grał Robin Hooda. Od partnera scenicznego dostał pałką po głowie. Zemdlał. Uznano to za świetne aktorstwo. Miał 12 lat.

Międzynarodowa kariera? Raczej własny teatr

Na III roku studiów zagrał tytułową rolę w "Kordianie" w reżyserii Jana Englerta. Rok później w dyplomowym spektaklu "Miłość i gniew" zachwycił jako Jerry. W "Dziadach", kolejnym spektaklu Jana Englerta, był Gustawam Konradem. Choć świetnie czuł się na scenie, na długo porzucił teatr na rzecz ekranu. W ciągu następnych lat zagrał główne role w większości superprodukcji III RP. Ale nie rozmienił się na drobne. Nie dał się skusić na telenowele...

Po "Pręgach" Magdy Piekorz krytycy wróżyli mu międzynarodową karierę. On postanowił inaczej. W styczniu 2010 roku z Eugeniuszem Korinem założył Teatr 6. piętro. Coraz rzadziej pojawia się na ekranie...

Kobiety w jego życiu to temat tabu. Na pytania o uczucia odpowiadał: - Największą miłością mego życia jest poezja. Ma wiele imion: Poświatowska, Baczyński. Ale dziewczyny za nim szalały. Na jednym z festiwali w Gdyni jego wielbicielki zatamowały ruch na ulicy. Nie wywarło to nim większego wrażenia. Stwierdził, że to tylko efekt wtórny popularności.

Zamierzał ustatkować się przed 40. Udało się

Na studiach wpadł w oko Agnieszce Krukównie. Podobno znajomość skończyła się na wspólnym recytowaniu wierszy. Później przypisywano mu romans z Izabellą Scorupco, Alicją Bachledą- Curuś. Związany był z Magdą Krawczykowską, tancerką Teatru Wielkiego. Ponoć to one odchodziły. Najbliższym zwierzał się, że chciałby się ustatkować i zostać ojcem przed czterdziestką. Udało się.

Aleksandrę Adamczyk poznał na studiach MBA. - Ciało diabła, twarz anioła, umysł Sokratesa - tak opisywał swój ideał kobiety. Czy taka właśnie jest młodsza od niego o 13 lat Aleksandra?

Obydwoje pochodzą z konserwatywnych i wielodzietnych rodzin. Ola, córka dyplomaty, ma sześcioro rodzeństwa, Michał wprawdzie tylko dwie siostry, ale za to aż dziesięcioro siostrzeńców. Po kilku miesiącach znajomości poprosił Aleksandrę o rękę. Ślub odbył się w Zakopanem, w położonej na polanie kapliczce. Na przyjęciu bawiło się 150 osób: górale, rodzina i przyjaciele. Tuż po ślubie wyjechał do Rosji na plan filmowy. Ola została sama w Zakopanem. Zapowiadał, że będzie ostro pracował nad powiększeniem rodziny. Słowa dotrzymał. Franciszek ma już 10 miesięcy.

MJ

Dowiedz się więcej na temat: Żebrowski Michał

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje