Reklama

Reklama

Kochamy Bollywood

Bollyemocje: Mężczyźni płaczą, kobiety mdleją

Reklama

- Gdyby Bollywood nie istniało, ktoś musiałby je wymyślić - uśmiecha się psycholog Marta Wałęga. - Ciepłe, przepełnione emocjami filmy działają na nas jak gorąca kąpiel po męczącym dniu. Uspokajają, wyciszają. Z drugiej strony nasycone kolory, wszechobecna w filmach czerwień, pomarańcz, zieleń, błękit dodają nam energii, stawiają na nogi. Trwający trzy godziny seans możemy porównać do zabiegu koloroterapii! - Produkcje Bollywood to bajki dla dorosłych - uzupełnia psychoterapeutka Olga Libich-Bluszcz. - Nie zawsze rozumiemy, co się dzieje na ekranie - reżyserzy przemycają wiele aluzji do indyjskich eposów - ale wyczuwamy, że za opowiadanymi historiami kryje się istotne przesłanie. Każda opowieść niesie ze sobą prawdę: ważna jest rodzina, miłość, przyjaźń. Wartości, o których czasem zapominamy.

Socjolodzy zajmujący się fenomenem masala movies podkreślają, że głównym źródłem popularności bolly jest przerysowana uczuciowość bohaterów. W hinduskich hitach mężczyźni płaczą z miłości, a kobiety mdleją z rozkoszy na widok ukochanego. Pocałunek jest tu jedynym dozwolonym kontaktem fizycznym, a nagość można zasygnalizować np. mokrą, przyklejającą się do ciała koszulką. Mimo to masala movies aż kapią od erotyki! Wszystko jednak dzieje się w naszej wyobraźni, a nie na ekranie. - W kulturze europejskiej seks bywa uproszczony, zwulgaryzowany, obciążony poczuciem wstydu, mroczny - mówi Olga Libich Bluszcz. - W bolly to sfera lekkości, fajnej energii, swobody. Dlatego z taką przyjemnością patrzymy na miłosne zmagania bohaterów. Dzięki nim uczymy się na nowo akceptować swoją seksualność, traktować ją jak nieprzebrane bogactwo doznań.

W bolly bohaterowie nie tylko mówią o miłości. Śpiewają o niej j tańczą. Wkomponowane w filmy teledyski są znakiem firmowym masala movies. Tu wszystko jest możliwe. Jeden układ taneczny zaczyna się w Indiach, a kończy w Wielkiej Brytanii. Inny ma początek pod wodospadem Niagara, a finał pod polskim Giewontem (jeden z filmów bolly powstał w naszych Tatrach!). Teledyski jeszcze bardziej odrealniają i bajkowy świat masala movies. Ale za to je kochamy! I jeszcze za coś: odwzorowując pokazywane w nich układy taneczne, możemy wejść w magiczny świat hinduskiej fabryki snów! Mamy szansę na własnej skórze poczuć, "jak to się robi" i przy okazji zrzucić kilka zbędnych kilogramów. Nic dziwnego, że szkoły bolly dance rosną jak grzyby po deszczu. W samej Warszawie działa kilkanaście szkół z wpisanymi w grafik zajęciami z bolly. Wielbiciele hinduskich rytmów mogą porównywać swoje postępy z dokonaniami fachowców. Na, kiedyś niszowe, pokazy tańca indyjskiego w ramach stołecznego festiwalu Queen of Bollywood dziś nikogo nie trzeba namawiać. Wystarczy wpisać w google hasło: "Pokaz tańca bolly", a wyskakuje wiele informacji o imprezach. We jeden tylko październikowy weekend możemy wybrać się na festiwal tańca w Łodzi, zabawę bolly w Poznaniu i kolorowe rytmy prosto z Indii we Wrocławiu. - Bolly dance to kilka tańców w jednym. Być może stąd bierze się jego popularność - wyjaśnia instruktorka, Aleksandra Wachacz. - Układy zawierają elementy tańca indyjskiego, arabskiego, latynoamerykańskiego i irlandzkiego. Ale też motywy hip-hopu, a nawet hiszpańskiego flamenco.

Dowiedz się więcej na temat: świat | potrawy | hasło | deszcz | Słońce | filmy | bollywood

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje