Reklama

Reklama

Dlaczego nie czuję się fajnym tatą?

Ceniony pracownik, kochający mąż, świetny kumpel, ale czy także dobry ojciec? Masz wątpliwości? Możesz odzyskać wiarę w twoje rodzicielskie umiejętności.

Zewsząd słyszysz peany na cześć ojcostwa. Kolega opowiada, jak fajnie mieć dziecko, twój dawny muzyczny idol twierdzi, że odnalazł sens życia, dopiero gdy został tatą, w pismach znajdujesz reportaże ze zdjęciami uśmiechniętych facetów na urlopie tacierzyńskim. Ogarnia cię frustracja, bo ty tego nie czujesz. Zadajesz sobie pytanie: "Co jest ze mną nie tak?" Nie przejmuj się - podobnych uczuć doświadcza wielu mężczyzn. Jednak niechętnie się do tego przyznają, bo w czasach baby -boomu i pochwały ojcostwa nie wypada być kimś, kto na polu rodzicielskim niezbyt dobrze się sprawdza. Warto jednak trochę nad tym popracować.

Reklama

Nie wiem, w co się bawić z dzieckiem

- Kiedy żona mówi, że zostanę sam z Matyldą na kilka godzin, wpadam w panikę. Nie wiem, jak zająć się córeczką. Co z nią robić ?! Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to żeby włączyć jej bajkę albo dać coś do jedzenia. Czuję kompletną bezradność. Nie wiem, jak niektórzy faceci mogą być na urlopie tacierzyńskim, ja bym się do tego nie nadawał - mówi Maciek, tata rocznej Matyldy. Psycholog wyjaśnia: Maciek nie ma pojęcia, w jaki sposób zająć czas Matyldzie. Wielu ojców ma podobny problem. Ich bezradność jest spowodowana małym doświadczeniem w roli ojca i brakiem cierpliwości, pomysłów lub ochoty. Podobne problemy mają też tatusiowie, którzy wyobrażają sobie siebie jako "ostateczny autorytet", czy "głowę domu".

Taki obraz siebie idzie w parze z silną samokontrolą. Mężczyzna nie pozwala sobie na dziecięce odruchy, dlatego nie umie bawić się z malcem, a jeśli próbuje to robić, w ich relacjach pojawia się sztuczność. Mężczyźni wolą dynamiczne zabawy, tymczasem rozrywki małego dziecka polegają na prostych manipulacjach zabawkami. Dlatego dorosłym facetom przeważnie trudno jest czerpać z nich jakąś przyjemność. Co możesz zrobić?

Jak najczęściej staraj się bawić z malcem. Praktyka czyni mistrza. Im więcej będziesz próbował, tym szybciej twoja pociecha da ci do zrozumienia, jakie zabawy warto powtarzać. Jeśli nie znosisz siedzieć nad łóżeczkiem i machać grzechotką, wyjdź gdzieś z dzieckiem. Idźcie na spacer, pokaż mu okolicę. Nie czuj się gorszy od żony. Może ona lepiej potrafi dziecko uspokoić czy ukołysać, ale za to ty szybciej je rozśmieszysz czy zaciekawisz czymś nowym. Porozmawiaj z innymi ojcami, jak sobie radzą w sytuacji, gdy są sam na sam z dzieckiem. Ich pomysły mogą być dla ciebie dobrą inpiracją.

Nie radzę sobie z opieką nad malcem

- Trudno mi się do tego przyznać, ale nie potrafię zająć się własnym synkiem - mówi Czarek, tata półrocznego Kubusia. W pracy zarządzam kilkunastoosobowym zespołem, a w domu przeraża mnie niemowlak. Nie umiem nawet dobrze założyć mu pieluchy, bo i tak od razu się cały zasika. Nie wiem, co oznacza jego płacz: czy to, że jest głodny, śpiący czy ma mokro. Po prostu tego nie rozpoznaję. Moja żona robi to w jakiś magiczny sposób. Od pewnego czasu unikam zajmowania się Kubą - uważam, że wszystko, co zrobię i tak będzie zrobione źle. Kiedy Anka musi gdzieś wyjść, zawozi go do teściowej, bo również nie wierzy w to, że mógłbym sobie poradzić.

Psycholog wyjaśnia: Być może Czarek zbyt łatwo dał się odsunąć żonie od wykonywania podstawowych czynności pielęgnacyjnych, co sprawiło, że teraz nie wie, jak sobie z nimi radzić. Twierdzenie, jakoby męskie ucho było mniej wrażliwe na potrzeby niemowlaka to tylko szukanie usprawiedliwienia. Czarkowi po prostu brakuje treningu. Może żona zbyt często krytykowała go za to, w jaki sposób opiekuje się synkiem, a jej ocena odebrała mu pewność siebie? Podkreślając swój brak umiejętności zajęcia się maluszkiem, ojciec może też skrywać głębiej ukrytą niechęć do zajmowania się dzieckiem.

Zwłaszcza jeżeli unika nie tylko czynności pielęgnacyjnych, ale także robienia czegokolwiek innego - zabaw, spacerów, itp. Co możesz zrobić?

Nie daj się odsuwać od opieki nad maluchem. Gdy spędzasz z dzieckiem czas, uczysz się, w jaki sposób brzdąc sygnalizuje swoje potrzeby. Jeśli tego unikasz, nie będziesz umiał się nim zająć.

Rozmawiaj z żoną o tym, co takiego oznaczają różne rodzaje płaczu i reakcji dziecka. Skąd ona wie, że ten płacz oznacza głód, a nie przypadkiem mokrą pieluszkę albo nudę? Nie bój się popełnić jakiegoś błędu, działaj. Nie pozwól też żonie, aby cię nadmiernie krytykowała. Raczej niech zwraca uwagę na to, co robisz dobrze. Przypomnij jej, że pochwały działają na ciebie bardziej motywująco.

Poczekam, aż smyk trochę podrośnie

- Kiedyś dziecko było pod opieką matki aż do pierwszych postrzyżyn, a dopiero później przechodziło pod skrzydła ojca. I tak powinno być nadal - twierdzi Mateusz, tata 2-letniego Damiana. Gulgotanie, bawienie się w głupie gry - to nie jest zajęcie dla faceta. Ja tego nie lubię. Wkroczę do akcji, jak syn trochę podrośnie. Wtedy pogram z nim w piłkę i nauczę go pływać.

Psycholog wyjaśnia: W tym, co twierdzi Mateusz jest mało racji, za to o wiele więcej racjonalizacji (czyli szukania uzasadnienia dla swojej postawy). To nieprawda, że maluszek najpierw bardziej potrzebuje mamy, a dopiero później taty. Regularny kontakt z obojgiem rodziców sprawia, że dziecko wychowuje się w bardziej złożonym środowisku, a dzięki temu lepiej się rozwija. Ten tata najwyraźniej uwierzył w stereotyp ról męskich i kobiecych, który mówi że: "miejsce kobiety jest w kuchni i przy dzieciach a miejsce mężczyzny na polowaniu".

Przy takim nastawieniu trudno przyjąć do wiadomości, że dziecko także od ojca oczekuje opieki i zabawy. Im wcześniej nawiąże on z malcem dobry kontakt, tym lepiej dla całej rodziny. Trzeba pamiętać, że stereotypy ról w ostatnich czasach bardzo się zmieniły. Wiele zachowań wcale nie jest już "typowo kobiecych" lub "typowo męskich", tak jak się dawniej wydawało. Co możesz zrobić?

Przeanalizuj swoje oczekiwania związane z rolą ojca. Uświadom sobie, że jesteś potrzebny dziecku nie tylko za parę lat, ale tu i teraz. Dlatego od początku nawiązuj z nim bliskie, ciepłe relacje. Czas, jaki poświęcisz dziś maluchowi, kiedyś zaprocentuje.

Pamiętaj, że zajmowanie się malcem niekoniecznie musi oznaczać bycie nianią. Możesz robić inne rzeczy, które smykowi sprawią radość, a i dla ciebie będą ciekawe. Poszukaj ich. Podziel się z żoną obowiązkami: możecie ustalić np., że ona weźmie na siebie czynności pielęgnacyjne, za to ty częściej będziesz gdzieś wychodzić z waszą pociechą.

Zawsze traktuj pytania i problemy dziecka poważnie. Przekazuj mu swoją wiedzę (w zrozumiały dla malca sposób) już od najmłodszych lat, nie czekaj aż dorośnie. W ten sposób też możesz budować więź między wami.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje