Reklama

Reklama

Bawimy się w pracy

Świat będzie lepszym miejscem, gdy zrozumiemy, że uczymy się przez zabawę - mówi Anne Flemmert Jensen, która od lat zajmuje się w LEGO badaniem trendów na rynku zabawek.

Adam Wieczorek, Interia: Czy możesz nam opowiedzieć trochę o swojej pracy?

Reklama

Anne Flemmert Jensen: Kieruję zespołem Innovation and Trends, który jest częścią działu Global Insights. Zajmujemy się wszelkimi badaniami związanymi z naszymi działaniami marketingowymi, jak i działaniami innowacyjnymi. Nasz zespół odpowiada za dostarczanie informacji przydatnych w procesie tworzenia nowych produktów. Zaczynamy od pierwszych faz projektowania, które są bardzo otwarte i w zasadzie mocno eksperymentalne. Przypominają trochę poszukiwanie tego, co lubią dzieci. Nazywamy to "kempingami" z dziećmi. Odwiedzamy rodziny i dzieci, spędzając z nimi czas. Bawimy się z nimi i obserwujemy, co się dzieje. Próbujemy zrozumieć, jak zmieniają się dziecięce gusta i gdzie mogą być możliwości zaoferowania im czegoś nowego. Tak wyglądają fazy początkowe. Prowadzimy też bardziej zaawansowane badania, gdzie np. projektanci zestawów LEGO Creator mają już prawie gotowe koncepcje, które chcieliby przetestować. Wówczas zabieramy te zestawy do sprawdzenia "w terenie". Zespoły twórców mogą mieć np. trzy różne pomysły, które uważają za interesujące dla dzieci, a my testujemy to na żywo. Zwykle kończy się to tak, że wygrywa jeden model.

LEGO Creator to chyba trudna seria do oceny, bo tam zawsze są trzy warianty jednego modelu?

- To prawda. Wszystkie trzy powinny być angażujące dla dzieci. To istota serii. Muszą dobrze łączyć możliwości zabawy z przyjemnością płynącą z budowania. To też jest ekscytujące, o czym pewnie sam dobrze wiesz jako fan klocków LEGO. Oczywiście staramy się wybrać różne poziomy możliwych zabaw. Popatrzmy na LEGO Ninjago, gdzie głównym założeniem jest odtwarzanie misji - ratowanie świata przed złem. To także obraz fascynacji światem wojowników ninja. Inne dzieci z kolei mogą być zainteresowane superbohaterami. Tu podobnie mamy odgrywanie misji, ale z innym podejściem i postaciami. Oczywiście są również dzieci, które wolą zabawę zbliżoną do otaczającej je rzeczywistości.

W zestawach LEGO City pojawiła się niedawno osoba na wózku. Wiele osób mówiło, że to pierwszy raz, gdy firma LEGO zrobiła minifigurkę osoby niepełnosprawnej. Czy to był pomysł, który pojawił się w waszym dziale?

- Rzeczywiście badaliśmy reakcje na wprowadzenie takiej minifigurki. Nie mogę powiedzieć, czy jej pojawienie się było wynikiem naszych testów, ale zdecydowanie jest to coś, czym się zajmowaliśmy. Część naszych zadań prowadzi do tego, że projektanci otrzymują wiele inspiracji.

Czyli to nie jest tak, że oni sami decydują, że stworzą kolejną remizę? Pomysły płyną od was?

- Tak, podsuwamy im pomysły. Nie tylko obserwujemy i analizujemy, a potem wracamy z raportem, który mają przeczytać. Pracujemy często razem, więc widzą to samo, co my i od początku uczestniczą w tym procesie. Potem wspólnie próbujemy przełożyć nasze obserwacje na rzeczywisty produkt. Sprawdzamy, jak możemy przekuć pomysły na gotowe zestawy. 

Jakie dane analizujecie w swojej pracy?

- Bardzo wiele, począwszy od systematycznej obserwacji dzieci podczas zabawy w ich domach, w obecności rodziców. Może być też tak, że towarzyszymy im w codziennym życiu, patrząc, co robią w sklepach, na placach zabaw i w szkole. Interesuje nas, czym się zajmują. Dodatkowo tworzymy razem z dziećmi. Dostarczamy im coś w rodzaju ogólnego zarysu, a zadaniem dzieci jest stworzenie zestawu z pewnymi elementami zabawy. Tworzymy razem i sprawdzamy, co może być w tym fajnego.

Krótko mówiąc bawicie się w pracy.

- To prawda. A przy tym dajemy dzieciom moc decyzyjną. Obecny na miejscu projektant próbuje narysować to, co przekazały mu dzieci. To one są instruktorami i liderami. Nawet jeśli nie kopiujemy bezpośrednio ich pomysłów, to na pewno są dla nas inspiracją. Wiemy, czym się pasjonują i co je interesuje.

Byłem zaskoczony, gdy LEGO wprowadziło w serii LEGO Friends nowy rodzaj figurek - minilaleczki. Skąd wziął się ten pomysł?

- Prowadziliśmy bardzo dużo badań z dziewczynkami. Wcześniej mieliśmy produkty dla nich, ale nigdy nie udało nam się osiągnąć pełnego sukcesu. Można powiedzieć, że nie złamaliśmy kodu dziewczęcego kreatywnego DNA. W 2008 roku ruszyliśmy w teren i przeprowadziliśmy olbrzymie badania etnograficzne wśród dziewczynek. Uznaliśmy, że trzeba odrzucić wszystko, co do tej pory wiedzieliśmy o dziewczętach i ich zainteresowaniach. Odkryliśmy, że oczekują form figurek zbliżonych do ludzkich. Chcą, by były bardziej zaokrąglone, miały tak jak one długie włosy, nosiły określone ubrania, np. pelerynki i bardziej przypominały prawdziwych ludzi. Dlatego stworzyliśmy minilaleczki. Oczywiście musiały one pasować do wszystkich elementów LEGO, ale to naturalna ewolucja naszych figurek. Jak pamiętam, chyba jeszcze w latach 80. XX wieku minifigurki nie miały nawet rąk, więc zmiany są rzeczą naturalną. 

I to był poszukiwany przełom? 

- LEGO Friends jest niezwykle popularną serią. To trochę inny rodzaj zabawy, który podoba się nie tylko dziewczętom, ale i wielu chłopcom. 

W tych zestawach jest mnóstwo drobnych szczegółów, które pozwalają na zabawę. To chyba jest klucz?

- Masz rację. W tych zestawach jest mnóstwo dodatków. To część odgrywania ról. Budowanie małych scenerii i udawanie, że się sprzedaje i kupuje coś w sklepie, że można się odnieść do rzeczywistości, jest fantastyczne. Dzieci uwielbiają detale i dodatki. 

Zwłaszcza, gdy pasują też do normalnych figurek.

- Dokładnie. Stworzyliśmy też serię superbohaterskich zestawów dla dziewczynek - LEGO DC Super Hero Girls. To trochę inny rodzaj zabawy, gdzie ponownie chodzi o wykonywanie misji. Jest to jednak skrojone pod dziewczęta.

Klocki LEGO są skierowane głównie do dzieci, ale powstają też serie bliższe dorosłym. Jak sprawdzacie czego oczekują starsi miłośnicy waszych klocków?

- Oczywiście też robimy badania, ale przede wszystkim prowadzimy z nimi dialog. Współtworzymy razem zestawy, omawiamy pomysły i zbieramy raporty od nich. Korzystamy z ich podpowiedzi. 

Czego zatem oczekują?

- Weźmy na przykład serię modeli architektonicznych. Oczywiście grupą docelową są nie tylko dorośli, ale też starsze dzieci. Doceniają proces budowania różnych budynków, a ich wspólnym zainteresowaniem jest właśnie architektura.  Przy tej serii mają szansę się sprawdzić. Nie mogli tego zrobić w innych liniach tematycznych. Jeśli weźmiesz pod uwagę LEGO Technic, to wiesz, że bawią się nimi zarówno dzieci, jak i dorośli. Dzieje się tak dlatego, że uwielbiają budować, a dla dorosłych nie ma podskórnego wstydu w zabawie. Bo co jest niewłaściwego w zbudowaniu modelu wozu lotniskowej straży pożarnej? Jest to pomysł, by umożliwić dorosłym na wkroczenie do świata zabawy i eksplorowanie w niej tematów, które ich fascynują. 

Czy podczas badań zaobserwowałaś, jak zmieniają się gusta dzieci? Zmieniły się przez ostatnią dekadę czy ciągle są takie same?

- Obecnie dzieci są otoczone wieloma rzeczami, które znoszą bariery, dzięki czemu dużo szybciej mogą zrozumieć otaczający je świat. Zawsze jednak chcą wyrazić swoją obecność i robią to przez zabawę. To się nie zmieniło. Nie jest tajemnicą, że obserwujemy rozwój świata cyfrowego i jeśli spowodował, że jesteśmy efektywniejsi, to również spowodował, że świat stał się globalnym placem zabaw. Widzimy, że dzieci przechodzą bez problemu między rzeczywistością cyfrową, a tym co je otacza fizycznie. To też jeden z powodów, dla których stworzyliśmy LEGO Nexo Knights. Jest to jeden z przykładów na stworzenie interakcji. Podobnie platforma LEGO Life łączy dwa światy i pozwala dzieciom bezpiecznie dzielić się swoimi dziełami z rówieśnikami na całym świecie. Największa zmiana polega zatem na tym, że łączymy dwie rzeczywistości. Słyszeliśmy też wiele dyskusji o tym, że dzieci przez dostęp do świata wirtualnego stają się mniej kreatywne. Z naszych obserwacji, prowadzonych na całym świecie, wynika, że nie. Widzimy wręcz eksplozję kreatywności - zarówno pośród dzieci, jak i dorosłych i ma to związek z tym, że mają większy do twórczych narzędzi. Dzieci robią filmy poklatkowe, własne komiksy i oczywiście bawią się klockami. Naprawdę dostrzegam prawdziwą ekspansję ich twórczych sił.  Dzieci chcą być kreatywne. Obserwujemy w szkołach, że coraz częściej łączy się naukę z zabawą. Wiem, że to postępuje w różnym tempie w rożnych krajach, ale zajęcia kreatywne są włączane do programów nauczania. I to jest wspaniałe.

Gdybyś miała wskazać jeden zestaw, na stworzenie którego miałaś największy wpływ, który by to był?

- To trudne pytanie, bo robimy badania dla wszystkich linii i wszędzie jest jakaś część naszej pracy. Wydaje mi się, że najciekawsze są dla mnie zestawy LEGO Friends i fakt, że musieliśmy zapomnieć o wszystkim, co wiedzieliśmy na temat dziewczynek i zrozumieć je na nowo. Było to jedno z najciekawszych doświadczeń w moim życiu i otworzyło mi oczy na wiele spraw. 

Co lubisz w swojej pracy?

- Najbardziej fakt, że moja praca skupia się na dzieciach i próbie zrozumienia, jak możemy im pomóc się rozwijać i być kreatywnymi. To jest dla mnie najważniejsze. Dzięki temu jestem dumna z tego co robię i z firmy, dla której pracuję. Naprawdę wierzymy i wdrażamy nasze wartości w życie każdego dnia. Aż chce się wstawać do pracy. 

Dlaczego wybrałaś pracę w firmie LEGO?

- Z podobnych powodów, dla których lubię swoją pracę. Oczywiście mogłam wybrać wiele innych dróg. Mam doświadczenie w marketingu i badaniach konsumenckich oraz rozwojowych, więc mogłam pójść w inną stronę. Odpowiadają mi wartości tej firmy i naprawdę wierzę, że świat będzie lepszym miejscem, gdy zrozumiemy, że uczymy się przez zabawę. Jeśli podejdziemy do wszystkiego w trochę luźniejszy sposób. Obserwowanie, jak firma pozwala dzieciom na całym świecie dorastać, być kreatywnymi i wymieniać się pomysłami, budować pewność siebie, to jest coś, co mnie inspiruje i daje wielką satysfakcję.

Dowiedz się więcej na temat: Lego

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje