Reklama

Reklama

Jak rozmawiać z nastolatkiem o zmianach?

Każda rodzina przechodzi czasem trudne chwile. W rozmowie należy pozwolić nastolatkowi na wyrażenie swoich uczuć i emocji. To podziała oczyszczająco, terapeutycznie.

Jak rozmawiać o nich z dorastającymi dziećmi, radzi psycholog  i psychoterapeuta, Konrad Lewandowski.

Reklama

Olivia: Zacznijmy od utraty pracy przez rodzica. Czy to prawda, że nastolatki przeżywają ją mocniej niż kilkulatki?

Konrad Lewandowski: Dzieci poniżej 10. roku życia nie rozumieją konsekwencji pewnych zdarzeń. Nie wiedzą, co oznacza bezrobocie. Nastolatki pojmują to w lot. Nawet jeśli nie doświadczyły biedy, znają ją z obserwacji, opowieści. Nie są jeszcze stabilne emocjonalnie, a wyobraźnia często rysuje przed nimi najczarniejsze scenariusze, więc taką zmianę mogą przeżywać wyjątkowo mocno. Dlatego gdy w rodzinie dzieje się coś ważnego, należą się im wyjaśnienia.

Jak to powiedzieć dzieciom?

- Najlepiej jak najprościej. Na przykład: „Zostałem zwolniony z pracy”. Potem trzeba realistycznie przekazać, na czym będzie polegało pogorszenie statusu materialnego. Można ująć to tak: „Musimy sprzedać dom, bo teraz nie stać nas na jego utrzymanie. Ale kupimy mieszkanie, więc tam się przeprowadzimy”. Warto wyjaśnić dzieciom, że rodzina będzie mieć mniej pieniędzy na różne zachcianki, ale nie odmawiać im wszystkiego, żeby nie poczuły się ukarane: „Nie będzie nas stać na takie wakacje jak w ubiegłym roku, ale mamy pieniądze na książki, ubrania i skromniejsze niż dotąd, ale jednak przyjemności. Nie musicie się o to martwić”. Rozmowa powinna być przeprowadzona na spokojnie, z wyrozumiałością i poszanowaniem emocji.

Łatwo powiedzieć. Tylko jak zachować spokój, gdy świat wali się na głowę? Udawać twardziela?

- Generalnie z ludźmi, także z dziećmi, najlepiej rozmawiać szczerze. Ale muszę od razu zaznaczyć, że ta zasada sprawdza się tylko w wówczas, gdy rodzice emocjonalnie radzą sobie w zaistniałej sytuacji.

To znaczy…?

- Jeśli np. po utracie pracy rodzice mają obawy, że nie zdołają zapewnić rodzinie utrzymania albo że z powodu niezapłaconych rachunków wylądują z dziećmi na ulicy, nie powinni im o tym mówić. W ten sposób obarczają je odpowiedzialnością za rodzinę. Dzieci mogą zrozumieć, że to od nich zależy jej los. A przecież to nieprawda.

Czyli dla dobra dzieci rodzice nie mogą dać po sobie poznać, że sytuacja ich przerosła?

- Wątpliwościami i trudnymi emocjami rodzice powinni dzielić się z dorosłymi bliskimi, przyjaciółmi lub psychologiem. Rozmowy w gronie dorosłych pomagają realistycznie ocenić sytuację i ostudzić emocje. W tym sensie pozwalają przygotować się do przedstawienia sytuacji dziecku.

Skoro sprawa zostanie rozwiązana w gronie dorosłych, to może lepiej nic nie mówić dzieciom?

- Nie warto mówić o sprawach, które ich nie dotyczą. Ale ukrywanie przed dorastającym dzieckiem faktu, że ojciec czy mama stracili pracę, nie ma sensu, bo ono i tak odczuje, że budżet domowy się zmniejszył. Stres i podenerwowanie rodziców szybko staną się dla niego czytelne. A ponieważ nie będzie wiedziało, czym ten stan jest spowodowany, zacznie szukać winy w sobie. Zamiast się w to wikłać, lepiej od razu wyjaśnić sytuację.

Przełomowym momentem może być też przeprowadzka do innego miasta lub kraju. Jak nastolatkowi powiedzieć, że będzie musiał zmienić szkołę?

- Znów – jak najprościej: „Musimy się przeprowadzić, a ty będziesz musiał zmienić szkołę”. Ale uwaga. Rzeczowym argumentom, np.: „Tata dostanie tam lepszą pracę”, „Zamieszkamy w większym mieszkaniu, będziesz miał swój pokój”, powinna towarzyszyć postawa zrozumienia wobec dziecka: „Rozumiem, że się złościsz. Wiem, że to dla ciebie trudne, bardzo przykro mi z tego powodu”. Ważne, aby takie zdania były wypowiadane szczerze, żeby wyrażały akceptację dla przeżywanego przez dziecko rozżalenia, zawodu, lęku. Jeśli o to zadbamy, obdarzymy je ważnym wsparciem.

A gdy na taką wiadomość nastolatek zareaguje agresywnie...?

- W tym wieku szkolne przyjaźnie są bardzo ważne, więc trzeba przygotować się na krzyki, płacz, trzaskanie drzwiami. Takie zachowania są normą. Rodzice mu- szą je zaakceptować, przeczekać i wesprzeć. Natomiast jeśli nastolatek zaczyna postępować w sposób, który budzi obawy o jego życie lub zdrowie, należy postawić granicę autodestrukcyjnym zachowaniom i zgłosić się do psychologa.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje