Reklama

Reklama

Jak sobie radzi jedenastoosobowa rodzina?

Poznali się na imprezie w nocnym klubie. Był rok 2000. Nic nie zapowiadało, że ich życie zmieni się diametralnie. Diametralnie na lepsze.

Tak przynajmniej uważają Joanne i Tommy. W 2003 roku przyszedł na świat ich pierwszy syn. Potem kolejne dziecko. 18 miesięcy później - następne. Stan rodziny na dzisiaj wynosi - dwie osoby dorosłe, czyli tata i mama, 8 chłopców i 3 dziewczynki.

Ludzie dziwią się i zastanawiają, jak funkcjonuje tak duża rodzina. Joanne O’Rourke przekonuje, że bardzo dobrze, a wszystko dzięki wspaniałemu partnerowi i tacie, jakim jest Tommy. By pomagać przy dzieciach, chodzi do pracy na 5.00 rano, wstając o 3.00. Dzięki temu wraca do domu, kiedy część dzieci jest w szkole. Wtedy rodzice mają chwilę oddechu i czas dla siebie.

Reklama

W rozmowie z LoveWhatMatters.com Joanne powiedziała: "Często pytają mnie, jak radzę z macierzyństwem, kiedy mam tak wiele dzieci. Czasami jednak wydaje mi się, że ludzie po prostu myślą, że jestem samotną mamą i że robię to wszystko sama".  


Tymczasem rodzice są zgranym zespołem i razem dzielą się obowiązkami dotyczącymi potomstwa. Przekonują też, że mają wolny czas, szczególnie na huczne świętowanie urodzin każdego z członków rodziny. W domu zawsze jest wesoło i dużo się dzieje.  

Ci, którzy dobrze nie znają pary, potrafią zadawać Joanne niestosowne pytania, typu: "czy wszystkie dzieci mają jednego ojca", albo są przekonani, że wszystko robi sama. "Prawda jest taka, że bez Tommy'ego nie byłabym w stanie tego ogarnąć" - podkreśla kobieta.

Tommy był obecny przy narodzinach każdego z dzieci. Wspierał też Joanne, kiedy ta była w ciąży. Na co dzień dzielą się opieką nad potomstwem, nieważne czy chodzi o podwożenie dzieci do szkoły, robienie zakupów, czy też codzienne gotowanie. A jak wiadomo - przy tym ostatnim trzeba się sporo napracować.

"Tommy jest wspaniałym tatą, oferuje dzieciom miłość i wsparcie, kiedy tylko tego potrzebują. Zawsze jest przy nich i zawsze jest dla mnie" - mówi Joanne.

Co pomaga na co dzień?


Tak duża rodzina jest wyzwaniem. By można było łatwiej się znaleźć w codziennych obowiązkach, wszyscy jej członkowie muszą przestrzegać pewnej rutyny. Nie znaczy to jednak, że w domu jest jak w wojsku - wszyscy lubią się śmiać, żartować z różnych rzeczy, wygłupiać się i wymyślać wspólne zabawy. Jest czas na obowiązki i czas na przyjemności. W weekendy trzynastoosobowa drużyna wsiada do swojego minibusa i wyjeżdża poza miasto.

Najstarszy syn, Mitchell, ma już 18-lat i kiedy się urodził, rodzice zadecydowali, że łatwiej im będzie, jeśli wrócą do Londynu. Po Mitchellu przyszła na świat Lauren, następnie Joe, Ryley, Tommy, Ashlee, Dean, Freddie, Danny, Neave, a ostatniego syna, Brody'ego, kobieta urodziła w zeszłym roku, podczas lockdownu.

Ta aplikacja mówi, kiedy spadnie deszcz - co do minuty! Zainstaluj z Google Play »

Czytaj również: 

Modne paznokcie na lato 2021

"Ludzie zoo". Coś takiego naprawdę istniało! 

Zobacz także:

 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: wielodzietne | rodzina wielodzietna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje