Reklama

Reklama

Nie mów tak do dziecka

W pośpiechu, gniewie, czy bez zastanowienia, rodzice mówią dzieciom różne przykre rzeczy. Czasem z pozoru nieszkodliwe słowa i reakcje, potrafią głęboko zapaść w pamięć pociechom, a niekiedy zostają z nimi na całe życie. Niedojrzała psychika, często nie potrafi sobie z tym poradzić, przez co dzieci reagują nadpobudliwością, agresją, lub innymi zaburzeniami emocjonalnymi.

"Co się z tobą dzieje? Jak się nie poprawisz, zostawię cię/ przestanę cię kochać"  

Dziecko ufa rodzicom i jeśli słyszy od niech, że coś złego się z nim dzieje, może się naprawdę przestraszyć. Może to interpretować "jestem zły", lub " za mało się staram". Odrzucenie przez własnego rodzica jest najgorszą traumą. Mały człowiek, który nie czuje się kochany, ma mniejsze szanse na produktywne życie i stworzenie udanego związku w przyszłości, niż jego koledzy wychowani w zżytych rodzinach.    

Reklama

"Nie wiem, czym zapłacę za jedzenie i rachunki. To dla ciebie haruję od rana, do nocy"  

Obciążanie dziecka sprawami dorosłych, to najgorszy możliwy pomysł. Dziecko nie jest w stanie rozwiązać problemów, z którymi nawet oni sami sobie nie radzą. Drobniaki ze skarbonki nie wystarczą na utrzymanie rodziny. Małe dziecko nie jest ani psychicznie, ani fizycznie gotowe, by pracować i odciążyć rodziców. Z pewnością, kiedyś będzie taka potrzeba, kiedy rodzice podupadną na zdrowiu, ale póki co, powinno mieć swój beztroski świat, co zahartuje je na przyszłe trudy życia codziennego.    

"Daj mi święty spokój! Denerwujesz mnie. Idź do swojego pokoju"  

Każdy rodzic czasem jest zdenerwowany, zmęczony, czy gdzieś się spieszy, ale takie słowa, to komunikat dla dziecka, że jego sprawy się nie liczą. Na drugi raz nie przyjdzie do rodziców z problemem, czy z radością. Po co, kiedy nie mają dla niego czasu? Dziecko wysłane do pokoju, najczęściej i tak nie wie, co ma tam robić, a problem nie rozwiąże się sam.     

Jako nastolatek też paliłem trawę/ piłem piwo/nie uczyłem się w szkole/ i wyrosłem na porządnego człowieka"  

Z jednej strony może to wyglądać, jak dawanie wsparcia - "będzie dobrze, twój problem jest przejściowy, nikt nie jest doskonały". Z drugiej jednak, brzmi jak przyzwolenie na robienie czegoś, co jest naganne. "Nie ma sprawy, i tak wszystko dobrze się skończy" - tego akurat nikt nie może przewidzieć, a uzależnienie jest  poważnym problemem, z którym dziecko może zmagać się latami, i niekoniecznie z nim wygrać.     

"Bardzo mnie rozczarowałeś. Chciałabym, żebyś był podobny do brata/kolegi/syna sąsiada/geniusza z telewizyjnego talent show"  

Porównywanie dziecka do rówieśników, tak by czuło się od nich gorsze, rodzi bunt i osłabia jego poczucie wartości. Każde dziecko ma inne zainteresowania i rozwija się w swoim tempie. To nie ono ma problem, to często rodzic nie potrafi zaakceptować siebie i od pociechy oczekuje realizacji swoich niespełnionych ambicji i planów.    

"Bez ciebie sobie nie poradzę"  

Zdarza się, że rodzice dorosłych już dzieci, które się usamodzielniły, przeżywają tak zwany syndrom pustego gniazda. Niczym nie potrafią zapełnić pustki po ich odejściu. Toksyczny rodzic wymaga by dziecko się nim opiekowało, rezygnując z własnych planów. Chce, żeby wyręczało go w obowiązkach, które sam może wykonać i  było na każde zawołanie. Liczy, że się dla niego poświęci, w ramach podziękowania za wychowanie. Jeśli córka, czy syn tego nie robią, są wpędzani w poczucie winy.    

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wychowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy