Reklama

Reklama

Temperamentne dziecko

Statystyki wskazują, że do 20 proc. dzieci reaguje na rzeczywistość "mocniej" i "bardziej", stawiając przed rodzicami i opiekunami trudne wyzwania. Autorka książki "Temperamentne dziecko", znana na całym świecie edukatorka i wykładowczyni dr Mary Sheedy Kurcinka pisze o nich, że są: jak kula ognia w pokoju pełnym gumowych piłeczek. Gdy ich rówieśnicy skaczą pół metra do góry, one przy każdym skoku uderzają głową o sufit.

Gdy na świecie pojawia się dziecko, od pierwszych chwil życia przejawia pewne specyficzne cechy i zachowania, po których można rozpoznać jego temperament. Zależy on od budowy i sposobu funkcjonowania układu nerwowego.

Reklama

Tytułowe temperamentne dziecko (ang. Spirited child) jest uważane za kłopotliwe z powodu swojej niełatwej dla otoczenia ekspansywności, odwagi graniczącej z brawurą czy bezkompromisowości w mówieniu "nie". Cechy pożądane u dorosłych, nie cieszą się uznaniem u dzieci, uważane są bowiem za potencjalne przeszkody w kształtowaniu właściwego (czytaj: potulnego) charakteru.

Dr Kurcinka pokazuje problem od zupełnie innej strony. Kto z nas nie był świadkiem, gdy np. w markecie jakieś dziecko zanosiło się płaczem, ciągnąc zdenerwowanego rodzica do półki z zabawkami? Ilu z nas wykazało się wtedy zrozumieniem dla całej sytuacji, a ilu wydało w duchu wyrok: "Co za rozpuszczony bachor! Dlaczego nikt nie uciszy dzieciaka!"? A może sami byliśmy takim bezsilnym rodzicem?

Deprecjonującymi określeniami łatwo zrobić krzywdę dziecku, które jest ponadprzeciętnie żywiołowe, asertywne, emocjonalne, mające swoje zdanie. To brzmi lepiej niż "gniewne", nieposłuszne" czy "histeryczne". Zdaniem autorki dorosły opiekun musi pamiętać o tym, że: "kiedy decydujemy się określać nasze dzieci jako temperamentne, dajemy sobie i im nadzieję. Kierujemy uwagę na ich mocne strony, a nie słabości. Nie jest to więc kolejna przyklejona etykietka, ale droga do ich lepszego zrozumienia".   

Poranne przepychanki z wyborem stroju do przedszkola, trwające ponad miarę usypianie, odmowa zjedzenia kolacji czy nawet agresja wobec młodszego brata pozbawiają energii, ale można sobie z nimi poradzić. Oczywiście nie ma czarodziejskich zaklęć, które od ręki załatwią sprawę, ale autorka, sama będąc matką dwójki dzieci (teraz już dorosłych), z których jedno zdecydowanie wpisywało się w pojęcie "temperamentnego dziecka", krok po kroku prowadzi sfrustrowanego rodzica oraz - co ważniejsze! - jego dziecko drogą do sukcesu. A jest nim (w miarę) bezbolesne przejście przez dzieciństwo najeżone pułapkami nieakceptowanego społecznie zachowania.  

Temperamentne dzieci nie rozumieją własnej emocjonalności. Nie wiedzą, dlaczego krzyczą tak głośno, że tobie pękają bębenki. Nie wiedzą, dlaczego nadal płaczą za psem, który umarł dwa lata temu. Albo czemu wpadają w złość przez rzeczy, które rodzicom wydają się bez znaczenia. Tak po prostu mają. Dzieci, którym opiekun pomoże w rozpoznaniu własnych emocji i odpowiedniej reakcji, zdecydowanie łatwiej w nim się odnajdą. Zachowanie temperamentnego malucha, tym trudniejsze do zaakceptowania teraz, gdy w czasie pandemii nawet dorosłym nie przychodzi łatwo zamknięcie w czterech ścianach domu, a zwiększone napięcie może skutkować niekontrolowanymi wybuchami gniewu, można skorygować. 

Swoje także. Ten poradnik porządkuje, pokazuje schematy, wprowadza ćwiczenia, operując na konkretach popartych relacjami rodziców, uczestniczących w "kursach obsługi" temperamentnego dziecka prowadzonych przez autorkę. Warto mieć go pod ręką. Są metody, które pomagają w przystosowaniu ponad miarę aktywnego malucha do życia w bliższej i dalszej rodzinie, sąsiedztwie, placówkach edukacyjnych, w gronie przyjaciół itp. Czasem drobne zmiany płynące z wiedzy (w wymiarze zarówno teoretycznym, jak również praktycznym), jaką oferuje książka, mogą przynieść spektakularne rezultaty.

To, co radzi dr Kurcinka, często jest sprzeczne z potocznymi wyobrażeniami. Bo przecież powinniśmy być stanowczy i od razu ukrócić sceny, kiedy pełne gniewu, agresji i złości dziecko zwraca się przeciw nam, prawda? Otóż - to nieprawda!

Dr Kurcinka twierdzi, że w taki sposób cała sytuacja eskaluje - gdy reakcją na krzyk jest więcej krzyku, a gniew wykrzywia twarz rodzica, istnieje nikła szansa na sensowne rozwiązanie sytuacji.

Pisze: Gdyby dziecko przewróciło się i skaleczyło w kolano, starałbyś się je pocieszyć. Podczas napadu złości również doświadcza bólu - tyle że emocjonalnego. Potrzebuje empatii. Kluczem jest też dopasowanie - z jednej strony metod wychowawczych dostosowanych do specyficznych wymagań temperamentnego dziecka, a z drugiej - wykształcenie w nim umiejętności "wejścia" w środowisko. Autorka nie pomija przy tym tak istotnej kwestii, jak potrzeby rodzica.

By skutecznie pomóc dziecku, trzeba umieć sobie radzić ze sobą i zadbać o odpowiedni poziom energii, czyli - poznać siebie lepiej! I zaakceptować rzeczywistość. Podkreśla, jak ważne jest stworzenie z dzieckiem więzi opartej na porozumieniu i skupienie się nie na jakimś hipotetycznym finale w postaci idealnego dziecka, ale na czerpaniu radości nawet z drobnego sukcesu.

Dla rodzica budowanie zdrowej relacji z dzieckiem to niekończący się proces. Są lepsze i gorsze dni. Stawiając sobie za cel progres, nie musimy czekać na bliżej nieokreślony, niepewny finał. Ważne, by cieszyć się każdym przebłyskiem porozumienia, każdą  wyciszoną awanturą, wszystkimi mocnymi przytuleniami, które przypieczętowują nasz sukces. Dzięki temu mamy sposobność być dla siebie wyrozumiali i rozkoszować się zarówno krótkimi chwilami spokoju, jak i godzinami "rodzinnej sielanki", nawet jeśli nie cały dzień jest idealny. Możemy wybaczać sobie momenty frustracji czy złości, uznając, że choć nie mamy prawa do stosowania przemocy, mamy prawo do ludzkich słabości. Progres wymaga czasu. 

Proponowany przez autorkę, oparty na jej wiedzy i doświadczeniu, czterostopniowy program, pozwala uporać się np. z kwestią spokoju podczas posiłków, kilkugodzinnej podróży na wakacje, czy "gryzących" skarpetek. A wszystko w atmosferze szacunku i miłości. Brzmi jak bajka?

Dr Kurcinka nie obiecuje cudów, dla niej ważna jest dobra relacja z dzieckiem i minimalizowanie zagrożenia. "Chciałabym móc ci powiedzieć, że po lekturze tej książki będziesz żyć długo i szczęśliwie, bez żadnych kłótni i przykrości, w idealnej harmonii ze swoim temperamentnym dzieckiem. Przez wszystkie rozdziały starałam się być z tobą szczera. Opisałam w nich wyłącznie autentyczne emocje i sprawdzone techniki. Dlatego nie będę kłamać teraz. Nie mogę obiecać, że nie będzie już żadnych problemów. Będą. Zmiana wymaga czasu. Budowanie relacji to proces trwający wiele lat, a każdy etap rozwoju niesie ze sobą nowe wyzwania, które zmuszają nas do wyjścia poza to, co znane, do poszerzania wiedzy i szukania nowych rozwiązań. Pamiętaj, że naszym mottem jest: "progres, nie perfekcja". W to, co proponuje uwierzyło ponad milion rodziców, dzięki którym książka stała się międzynarodowym bestsellerem!"

O książce:

Niezwykłą cechą książki Kurcinki jest to, że pomaga nawet bardzo sfrustrowanym rodzicom docenić zalety ich temperamentnych dzieci... Dostarcza im praktycznych narzędzi, które pozwalają skutecznie mierzyć się z wyzwaniami codzienności... To cudowna książka. dr Laura Marklaus, autorka książki Spokojne dzieci, szczęśliwi rodzice To książka pozwalająca rodzicom zrozumieć potrzeby dziecka, które często komunikuje innym to, co czuje i przeżywa - choć nie zawsze umiejętnie. To również poradnik, który przyniesie rodzicom temperamentnych dzieci tak upragniony spokój. Da im wiedzę oraz pomoże uporządkować własne emocje. A gdy one zostaną zaopiekowane, dziecko też poczuje się bezpieczne i zrozumiane. Anna Jankowska, pedagog, autorka blogów "Tylko dla mam" oraz "Aktywne czytanie".

INTERIA.PL/materiały prasowe

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ADHD

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje