Reklama

Reklama

Siłą woli możesz oderwać się od ziemi

Lewitacja to osiągnięcie tak silnego skupienia umysłu, że ciało unosi się w powietrze. Zawsze marzyliśmy o tym, aby pokonać ograniczenia, jakie narzuca nam nasze ciało. Niektórzy ludzie posiadali ten sekret.

Na każdego człowieka, zwierzę, roślinę, a także na  każdy przedmiot nieożywiony na kuli ziemskiej wpływa siła grawitacji. Można ją pokonać, osiągając ogromną prędkość początkową - dzięki temu w powietrze wzbijają się samoloty, albo mające specyficzną budowę kości ptaki. Wydawać by się mogło, że człowiek nigdy nie zdoła o własnych siłach unieść się nad ziemię. Tymczasem okazuje się, że jest to możliwe - nie dzięki mięśniom, lecz potędze naszego umysłu. Pierwsze wzmianki o ludziach unoszących się w powietrze pochodzą już z początków XVI wieku.

Reklama

Stan, w którym człowiek unosi się nad powierzchnią Ziemi, jakby jego ciało straciło swoją wagę, nazywamy lewitacją. Nie wiadomo, czy rzeczywiście waga ciała się zmniejsza, czy też organizm emituje specjalne pole antygrawitacyjne. Najczęściej lewitacje miały miejsce w chwilach religijnych uniesień. Teresę z Avila już za życia uznano za świętą. W czasie modlitwy nieświadomie wznosiła się nad posadzkę kościoła. Podobno wstydziła się tego niezaprzeczalnego dowodu swoich zdolności paranormalnych - jak mówią ateiści lub świętości - jak twierdzą ludzie wierzący.

Lewitowali nie tylko święci, ale i czarownice. Niektóre z posądzanych o czary kobiet nie tonęły poddane próbie wody. A przecież, mając związane ręce i nogi, nieraz dodatkowo obciążone kamieniem, nie miały szans utrzymać się na powierzchni rzeki czy jeziora. Możliwe, że część z nich potrafiła czasowo zmniejszyć wagę ciała. Jest to tak zwana lewitacja częściowa. Największą wprawę w pokonywaniu siły ciążenia osiągnęli hinduscy fakirzy. Zakres ich umiejętności jest niezwykły i wydaje się zupełnie niedostępny dla zwykłego człowieka: fakirzy potrafią chodzić po rozżarzonych węglach, spać na nabitej gwoździami desce, oswajać węże czy połykać ogień...

Możliwe, że w większości są to tylko sztuczki. Na pewno jest tak w przypadku prestidigitatorów, którzy w czasie pokazu, na oczach publiczności, unoszą się w powietrze. Nie ma to nic wspólnego z lewitacją. Sztukmistrze stosują po prostu skomplikowane triki, mające na celu oszukanie widzów.

Na największą uwagę zasługują współcześni jogini. Słyną z tego, że przez wiele dni mogą obejść się bez jedzenia i picia. Ich życiowym mottem wydaje się stłumienie wszelkich emocji - zupełnie obce jest dla nich pojęcie żalu czy smutku. Obecnie jogini zakładają szkoły dla osób pragnących zgłębiać tajemnice ich filozofii i doskonalić w ascezie ciało i umysł. Częstokroć w czasie zajęć jeden albo kilku uczniów nagle unosi się nad ziemią, zawisa w powietrzu na kilka lub kilkanaście minut albo nawet przesuwa się o parę metrów w poziomie, by łagodnie opaść z powrotem na podłogę.

Jednak lewitacja wcale nie jest celem nauk joginów, tylko ubocznym efektem intensywnych medytacji. Dziś lewitacja doczekała się analiz naukowych. Na uniwersytetach i w laboratoriach na całym świecie od kilkudziesięciu lat prowadzi się badania nad tym zjawiskiem. W latach 70. i 80. uruchomiono zakrojony na szeroką skalę program badawczy na najnowocześniejszym w tamtych czasach uniwersytecie w Seelisbergu (Szwajcaria). Osobom o zdolnościach paranormalnych przyczepiano do głowy i klatki piersiowej elektrody.

Dzięki nim można było zmierzyć pracę serca i wykonać wykres fal mózgowych. Okazało się, że w czasie lewitacji serce bije niezwykle szybko, a obie półkule mózgu pracują w pełnej synchronizacji. Zazwyczaj używamy ich naprzemiennie; półkula prawa i lewa działają równocześnie jedynie w stanach hipnozy (tzw. stan alfa i stany głębsze). Nadal nie wyjaśnia to jednak przyczyn samego zjawiska. Jedna z teorii mówi o tzw. polu biograwitacyjnym.

Skoro każdy organizm żywy emituje pole bioelektryczne i biomagnetyczne, dlaczego nie miałby także wytwarzać własnego pola grawitacyjnego? Wyjaśniałoby to zdolność do przyciągania przedmiotów (telekinezę) czy kontakt pozazmysłowy (telepatię) oraz lewitację (pole grawitacyjne człowieka niwelowałoby grawitację Ziemi). Przeprowadzone eksperymenty dowodzą, że najsilniejsza moc ukryta jest w ludzkim mózgu. Pokonanie grawitacji jest możliwe nie dzięki sile mięśni, ale dzięki potędze, jaką jest nasz umysł.

Tekst: Ewelina Walińska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje