Mona Lisa jadała za tłusto

Analiza portretu Mony Lisy wskazuje, że pozująca do portretu modelka mogła mieć zbyt wysoki poziom cholesterolu.

Profesor anatomii patologicznej Vito Franco z uniwersytetu w Palermo zauważył na tajemniczo uśmiechniętej twarzy wyraźne objawy gromadzenia się pod skórą kwasów tłuszczowych, co jest związane z podwyższonym poziomem cholesterolu. Zwłaszcza w prawym oku można dostrzec niezłośliwe nagromadzenie tkanki tłuszczowej, tłuszczaka - informuje serwis "BBC News/Health".

Reklama

Na co chorowali modele
Prof. Franco zauważył w wywiadzie udzielonym dziennikowi La Stampa, że artysta wiernie odtwarzający wygląd modela zapisuje także szczegóły, z których znaczenia nie zdaje sobie sprawy. Swoje spostrzeżenia profesor zaprezentował podczas konferencji medycznej we Florencji.

Naukowiec od dwóch lat przygląda się dziełom sztuki - od egipskich rzeźb po współczesne malarstwo - szukając na nich objawów charakterystycznych dla różnych chorób. Na przykład młody szlachcic z "Portretu młodego mężczyzny" Sandro Boticellego ma nienaturalnie długie palce (lekarze nazywają ten objaw arachnodaktylią, czyli "pajęczymi palcami"). Wskazuje to na zespół Marfana - genetycznie uwarunkowaną wadę tkanki łącznej. Osoby z zespołem Marfana są wyjątkowo wysokie, chude, mają wydłużone kończyny i szyje (takie jak Madonna Parmigianina, którą można zobaczyć w Galerii Uffizich we Florencji).

Zdrowotne problemy mistrza

Udało się nawet zdiagnozować artystę - Michała Anioła, którego autoportret widnieje na obrazie "Szkoła ateńska". Opuchnięte kolana mogą wskazywać na dnę moczanową, a jej częstym powikłaniem jest kamica moczowa - wiadomo, że Michał Anioł skarżył się w listach na problemy z nerkami.

W Polsce badania nad wizerunkiem chorób genetycznych w sztuce prowadzi prof. Janusz Limon z Akademii Medycznej w Gdańsku.

Dowiedz się więcej na temat: Lis | franco | mona lisa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje