Reklama

Reklama

Naklej mnie

Są kwadratowe lub prostokątne beżowe albo przezroczyste. Mogą mieć wielkość znaczka pocztowego lub kartki z notesu. Plastry lecznicze, wygodne, bezpieczne i dyskretne, robią prawdziwą karierę.

Jeszcze do niedawna wydawało się, że idealny sposób podawania leków nie istnieje. Zastrzyki są bolesne, czopki kłopotliwe w użyciu, tabletki niszczą wątrobę. Aż w końcu ktoś wpadł na pomysł, aby lek stosowany w łagodzeniu dolegliwości towarzyszących chorobie lokomocyjnej, zaaplikować przez skórę. I to był strzał w dziesiątkę!

Reklama

Sukces zapoczątkował poszukiwanie kolejnych substancji, które można podawać w ten sposób. Dziś jest ich całkiem sporo. I na pewno będzie coraz więcej, bo przezskórny system aplikowania leków (czyli, mówiąc naukowo: transdermalny) wydaje się tym idealnym.

Plaster kontra pigułka

Tradycyjny lek, zanim zacznie działać, musi przejść przez przewód pokarmowy. A lekarstwo w plastrze przenika przez skórę i dostaje się wprost do krwiobiegu. Dzięki temu nie obciąża wątroby ani żołądka. Poza tym, działa błyskawicznie, co jest szczególnie ważne w przypadku środków uśmierzających ból. I nie ma obawy, że jego skuteczność zmniejszą wymioty albo biegunka. Lekarstwo jest bardzo precyzyjnie dawkowane, a jego stężenie we krwi cały czas utrzymuje się na stałym poziomie. Nie można "niechcący" wziąć go za dużo lub za mało. Jest to bardzo ważne w przypadku cierpiących np. na chorobę Alzheimera.

Jednak niewątpliwie największą zaletą tej formy podawania leków, jest jej wygoda. Szczególnie odczuwają to osoby, którym zdarzało się zapomnieć o łyknięciu tabletki albo z powodu chorób przewlekłych muszą brać dużo lekarstw.

Anita Czerska, konsultacja.: mgr farmacji Justyna Pujdak-Osik

Czytaj więcej w najnowszym wydaniu magazynu "Kobieta i Życie" w sprzedaży od 10 lutego.

Dowiedz się więcej na temat: plastry | tabletki | lekarstwo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje