Reklama

Reklama

Wyrzuciłam syna narkomana z domu

Jestem zrozpaczona, bo mój 17-letni syn bierze narkotyki! Tak się dzieje już od kilku lat. Nie mam już sił. Nie mogę sobie z nim poradzić. Robię mu awantury, nie daję pieniędzy.

On obiecuje poprawę i dalej się narkotyzuje. Wychudł, ma bladą, ziemistą cerę, na rękach zasinienia i nakłucia, przekrwione oczy i rozszerzone źrenice. Przestał też chodzić do szkoły. Syn nie chce się leczyć ani u psychologa, ani u psychiatry. Sama już poszłam do ośrodka dla uzależnionych, a tam mi poradzili, że nie powinnam się nad nim litować, ale postępować ostro. Wyrzucić z domu i czekać, aż znajdzie się na samym dnie. Wtedy sam zrozumie i będzie chciał się zmienić. Zagroziłam mu więc, że będzie musiał iść do pracy i sam się utrzymywać. Kiedy wraca obszarpany o północy, nie wpuszczam go do domu i śpi na wycieraczce. Nasłuchuję wtedy, płaczę i załamuję ręce. Nie wiem już, czy dobrze postępuję. Przecież jestem matką, a to mój jedyny ukochany syn. Czy robię słusznie?

Reklama

Maria, 38 lat

Co robić w takiej sytuacji. Masz takie doświadczenia i chcesz się nimi podzielić z czytelnikami "Belli Relaks"? Skomentuj. Cały artykuł z waszymi komentarzami ukaże się w numerze 16 (w sprzedaży od poniedziałku 18 kwietnia br.) i na stronie: www.kobieta.interia.pl/sprawy-rodzinne

Bella Relaks

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy