Tak się pisze bestsellery!

Jej książki podbijają światowe listy bestsellerów pokazując, że literatura fantasy to nie jest wyłącznie "męska rzecz". Trudi Canavan tworzy nowe światy pełne magii, intryg i niesamowitych przygód.

Izabela Grelowska, INTERIA.PL: Osiągnęłaś wielki sukces, jesteś autorką bestsellerów, ale początki były trudne. Od napisania pierwszej książki do momentu jej opublikowania upłynęło kilka lat. Skąd czerpałaś siłę i determinację w tym czasie?
Trudi Canavan: To wymagało ogromnego uporu i determinacji. Aby być pisarzem, trzeba być zarazem pokornym, ponieważ musisz umieć przyjąć krytykę, a jednocześnie trzeba mieć naprawdę wielką wiarę w siebie. W to, że pewnego dnia osiągnie się sukces. Te cechy stanowią kontrast. Trzeba umieć znaleźć swego rodzaju równowagę między nimi i nie zrażać się.

Reklama

Nie zrażałaś się przez około 7 lat...
Zaczęłam pisać "na pełny etat" w 1995. Po około 1,5 roku miałam pierwszą wersję Trylogii Czarnego Maga. Nigdy nie otrzymałam odpowiedzi od pierwszego wydawcy, do którego wysłałam książkę. Kolejny wydawca zwodził mnie przez około 2 lata, co było niezupełnie w porządku. Dopiero później spotkałam mojego obecnego agenta, dzięki któremu doszło do podpisania pierwszego kontraktu. W sumie od napisania książki do wydania minęło 7 lat, z tego 5 do znalezienia wydawcy.

W tym czasie wielokrotnie przerabiałaś książkę. Czy to była szkoła pisania?
Tak. Wcześniej słyszałam, że zanim napisze się coś dobrego, trzeba napisać milion słów. Każdego dnia czekałam na odpowiedź od wydawcy. Ponieważ jej nie dostawałam, wielokrotnie przerabiałam całość. Nie chodziło więc tylko o napisanie miliona nowych słów, ale pracę nad tymi już napisanymi.

Kiedy zdecydowałaś, że chcesz być pisarką, zapisałaś się na kursy pisarstwa, ale też na kursy gramatyki i interpunkcji. Czy sam talent nie wystarczy?
Talent jest oczywiście ważny, ale potrzeba praktyki i wskazówek, które pomogą nabrać umiejętności. Rzeźbiarz, który ma wyobraźnię i wizję, wie, jak jego rzeźba powinna wyglądać, ale potrzebuje narzędzi, aby rozpocząć proces, w którym wizja stanie się rzeczywistością. Więc gramatyka i interpunkcja są zapleczem, są jak narzędzia, które pozwalają zrealizować moją wizję.

W swoich książka kładziesz ogromny nacisk na struktury społeczne. Czy to rodzaj "social fantasy"?
Można tak powiedzieć. Moje książki zawierają tematy, które w literaturze fantasy są zazwyczaj pomijane. Bohaterowie książek fantasy często tworzą małe grupy, które podróżują i wspólnie przeżywają pewne przygody. Są raczej jak turyści. Ja chcę tworzyć historię, która rozgrywa się wewnątrz kraju, więc nie mogę pominąć problemów politycznych i społecznych.

Stworzyłaś także społeczeństwo rządzone przez kobiety. Skąd taki pomysł?
Byłam naprawdę zaintrygowana fikcją, w której społeczeństwo jest rządzone przez kobiety, ale chciałam podejść do tego inaczej. Miałam pokusę, aby wykreować doskonałe społeczeństwo, ale oczywiście coś takiego nie może istnieć. Zawsze, w obrębie każdej społeczności, istnieje kilka nurtów. Nie mogłam się oprzeć realizacji takiej wizji.

Ta społeczność ma również swoje tajemnice. Wpływają na sposób w jaki ona funkcjonuje, ponieważ istnieją różnice między zasadami a praktyką zachowania tych tajemnic.

W społecznościach, które tworzysz panują ogromne nierówności społeczne. Czy to twoja wizja natury ludzkiej, czy po prostu dobre tło dla przygód?
Nie opieram zasad panujących w wykreowanych przeze mnie społeczeństwach na jakichś konkretnych przykładach z realnego świata. Wybieram poszczególne elementy. W np. Sachace panuje niewolnictwo. Przypomina ono w wielu aspektach niewolnictwo świata klasycznego. Ten niesprawiedliwy system jest dodatkowo wspierany przez magię, która pozwala z łatwością zniewolić więcej ludzi. Koncepcja nie jest oparta na niewolnictwie jakie istniało np. w Ameryce, to raczej jego starsza odmiana.

Powiedz coś więcej o magii, która pojawia się w twoich książkach. To bardziej technologia niż tajemnicza mistyczna siła.
Jest kilka możliwych wariantów ukazywania magii. Ja chciałam uniknąć zaklęć i rzucania uroków. Czasami ludzie myślą również, że magia niesie koszty moralne. Takiego podejścia też chciałam uniknąć. W moich książkach magia jest bardziej formą energii, jak elektryczność.

W Trylogii Czarnego Maga to ludzie są źródłem tej energii w Erze Pięciu pochodzi ona z otaczającego świata.

Część polskich czytelników ma ci za złe, że umieściłaś w książce drugi wątek homoseksualny. Czy nie uważałaś, że to ryzykowne posunięcie?
Tak, ale nie tak bardzo, jak się wydawało. Nie spotkałam się z wielką krytyką z tego powodu. Oprócz Dannyla i jego historii, pojawił się także kobiecy wątek homoseksualny. Z drugiej strony interesujące było również wprowadzenie negatywnego bohatera homoseksualnego.

W wolnym czasie zajmujesz się rzemiosłem. Czy to ma związek z książkami, które piszesz?


To zarówno przyjemność jak i forma badań. Próbowałam różnych rodzajów rzemiosła i nie wszystkie mi się podobały np. przędzenie nie specjalnie przypadło mi do gustu. Natomiast bardzo lubię tkactwo. Ostatnio próbowałam introligatorstwa.

W następnej serii, którą piszę, magia ma związek z kreatywnością i to będzie doskonała okazja do wykorzystania całej wiedzy, jaką uzyskałam próbując różnych rodzajów rzemiosła.

Możesz powiedzieć coś o tej nowej serii?

Oczywiście. Będzie tam wiele różnych światów, a bohaterowie będą mogli poruszać się pomiędzy nimi. W różnych światach będą panowały różne poziomy magii. Część jest uboga w magię, część bardzo potężna. Mag musi być przede wszystkim zdolny do podróżowania pomiędzy światami. Jeżeli trafi do świata, w którym poziom magii jest niski, jego zdolności magiczne również ulegają osłabieniu i przez to może on utknąć w takim świecie. Za to jeżeli trafi do świata o wysokim poziomie magii, może stać się bardzo potężny.

Karawany magów wędrują pomiędzy światami prowadząc handel. Z pokolenia na pokolenie przekazywana jest wiedza o ścieżce pozwalającej unikać słabych światów i o tym, jakie towary można sprzedać w kolejnej rzeczywistości.

Te światy mają też różne poziomy rozwoju technologicznego i społecznego np. jeden jest światem postindustrialnym, inny średniowiecznym...

W przyszłym roku ukaże się ostatnia część Trylogii Zdrajcy. Czy zamierzasz kontynuować tę serię?
Nie sadzę. Przyznaję jednak, że kiedy napisałam Trylogię Czarnego Maga, też nie myślałam o kontynuacji. Napisałam inną trylogię, a później pojawiło się tyle pomysłów, że napisałam sequel i prequel do Trylogii Czarnego Maga. Tak więc - nigdy nie mów nigdy.

Czy myślałaś kiedykolwiek o tym, żeby zilustrować własną książkę?
Tak, bardzo chciałabym to zrobić, ale to jest wbrew regułom wydawcy. Namalowałam obrazy ilustrujące pierwsze dwie części pierwszej trylogii, jednak autor ani nikt z jego rodziny nie może być zarazem ilustratorem.

W Erze Pięciorga udało mi się przemycić nieco własnych rysunków - wystarczy spojrzeć na mapy. Jeżeli chodzi o okładki, są tak dobre, że musiałabym być szalona żeby chcieć coś zmienić. Być może kiedyś wydam zbiór opowiadań i wtedy chciałabym sama zilustrować każde z nich.

Dowiedz się więcej na temat: Izabela Grelowska

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje